Lada dzień zarząd Elektrowni Rybnik powinien już po raz trzeci zwołać nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy, które ma uchwalić podwyższenie kapitału. Inwestorzy, EDF i EnBW, mieli dokapitalizować firmę do marca 2003 r. Chyba znowu nie zdążą, bo negocjują z resortem skarbu.
W myśl umowy prywatyzacyjnej Elektrowni Rybnik, inwestorzy — konsorcjum Electricite de France i Energie Baden Württemberg (niemieckiej firmy kontrolowanej przez Francuzów z EDF) — powinni dokapitalizować śląskiego producenta energii elektrycznej kwotą 51,6 mln USD (200 mln zł) w ciągu 12 miesięcy od objęcia większościowego pakietu akcji, a więc najpóźniej w październiku ubiegłego roku. Dotychczas jednak podczas dwóch kolejnych nadzwyczajnych walnych zgromadzeń akcjonariuszy (NWZA) do podwyższenia kapitału nie doszło. Powodem są przeciągające się negocjacje między inwestorami a resortem skarbu w sprawie przyspieszenia sprzedaży kolejnych pakietów akcji Rybnika.
Negocjujące strony zdecydowały się przesunąć termin dokapitalizowania elektrowni o 6 miesięcy. Inwestorzy mają czas tylko do marca, co oznacza, że zarząd spółki albo już zwołał, albo też lada dzień zwoła trzecie NWZA — chyba że po raz kolejny termin zostanie prolongowany.
Na szybszej, niż przewidziano w umowie, sprzedaży akcji Rybnika powinno zależeć przede wszystkim resortowi skarbu, który szuka dodatkowych pieniędzy na realizację budżetowego planu przychodów z prywatyzacji. W tym roku ma to być aż 9,1 mld zł, czyli ponad czterokrotnie więcej niż udało się zdobyć MSP w ciągu całego 2002 r. W tej sytuacji trudno się dziwić, że w programie prywatyzacji branży energetycznej przyjętym pod koniec stycznia przez rząd zapisano zamiar zaoferowania inwestorom resztówek we wszystkich sprywatyzowanych spółkach energetycznych.
EDF z kolei nie ma powodów do pośpiechu. I tak kontroluje rybnicką spółkę, a przeciągające się negocjacje są Francuzom nawet na rękę, ponieważ umożliwiają zwlekanie z dokapitalizowaniem elektrowni, której zastrzyk gotówki nie jest aktualnie do niczego potrzebny. Firmie nie brakuje pieniędzy na inwestycje odtworzeniowe, a środki na rozwój, jeśli nie dostanie ich od inwestora, może z powodzeniem uzyskać w bankach. Dlatego nie można wykluczyć, że efektem rozmów EDF z MSP będzie rezygnacja z podwyższenia kapitału elektrowni lub co najmniej znaczące opóźnienie terminu dokapitalizowania spółki.


