Potrzebne są zmiany przepisów o Specjalnych Strefach Ekonomicznych
Od 1994 r., gdy powstały pierwsze SSE, kilkakrotnie zmieniały się zasady udzielania pozwoleń na działalność w ich obrębie i korzystania z ulg.
W Polsce działa czternaście Specjalnych Stref Ekonomicznych (SSE). Stworzono je z myślą o przyciąganiu za pomocą różnych zachęt inwestorów krajowych i zagranicznych do słabiej rozwiniętych regionów kraju.
— Największą korzyścią oferowaną przedsiębiorcom, którzy zdecydują się na inwestycje w SSE, jest zwolnienie z podatku dochodowego — podkreśla Paweł Tynel z Ernst Young.
Zwolnienia z podatku stanowią tzw. regionalną pomoc publiczną. Jej maksymalna wysokość jest oddzielnie ustalana dla każdego województwa. A wysokość ulgi dla każdego przedsiębiorcy zależy od lokalizacji przedsięwzięcia, poniesionych nakładów inwestycyjnych lub kosztów zatrudnienia nowych pracowników, a także wielkości przedsiębiorstwa.
Kuszące ulgi
Poza ulgami w podatku dochodowym firmy działające w strefach ekonomicznych na terenie niektórych gmin mogą liczyć na zwolnienie z podatku od nieruchomości, a także na darmową pomoc w załatwianiu formalności związanych z inwestycją. Aby jednak z tych wszystkich udogodnień skorzystać, inwestor musi spełnić określone warunki. Musi zatem działać nie krócej niż 5 lat (w przypadku małych i średnich przedsiębiorstw 3 lata). Przez 5 lat nie może przenieść własności składników majątku, z którymi były związane wydatki inwestycyjne, ani wartości niematerialnych i prawnych (w przypadku małych i średnich przedsiębiorców ten zakaz obowiązuje przez 3 lata). Ponadto firma korzystająca z ulg z tytułu utworzenia nowych miejsc pracy jest zobowiązana do ich utrzymania przez minimum 5 lat, licząc od dnia utworzenia, lub 3 lat w przypadku małych i średnich przedsiębiorców.
— Punktem przełomowym dla zasad działalności firm w SSE okazało się przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Warunki oferowane przedsiębiorcom w SSE budziły liczne kontrowersje w negocjacjach Polski z UE z zakresu polityki konkurencyjności. Wynikały one z faktu, iż Wspólnota stosuje inne instrumenty wspierania inwestycji niż ulgi podatkowe — mówi Małgorzata Okularczyk, dyrektor działu doradztwa publicznego firmy doradczej Collect Consulting.
Zmian nie widać
Ostatniej znaczącej nowelizacji zapisów ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych dokonano w sierpniu 2008 r. Zwiększono wówczas powierzchnię, jaką mogą zajmować strefy, z 12 do 20 tys. ha oraz doprecyzowano zakres pomocy publicznej dla określonych grup przedsiębiorców. Od tamtego czasu jednak koniunktura na rynku pogorszyła się i konieczne jest uelastycznienie przepisów strefowych. Dla przedsiębiorców ważna jest przede wszystkim zmiana regulacji dotyczących obowiązku utrzymywania poziomów zatrudnienia i przesłanek do zmiany lub cofnięcia zezwolenia. W 2009 r. Ministerstwo Gospodarki przygotowało projekt nowelizacji przepisów strefowych, wychodzący naprzeciw potrzebom zarówno firm już działających w strefach, jak i potencjalnych inwestorów. Projekt zakładał m.in. możliwość warunkowego obniżenia poziomu zatrudnienia, a także uzyskania zezwolenia w zamian za utrzymanie określonej liczby miejsc pracy.
— Minister Finansów opowiedział się za diametralnie odmienną koncepcją i zaniechał prac nad projektem przygotowanym przez Ministra Gospodarki. Opracował za to własny — jeszcze bardziej restrykcyjny niż obowiązujące teraz przepisy. Sytuacja jest dość nietypowa — w gremiach rządowych mamy dwa konkurencyjne projekty nowelizujące przepisy. Do tego dochodzi bardzo długi czas pracy nad nimi. Zmiany ustawy miały złagodzić skutki kryzysu gospodarczego, tymczasem najwyraźniej kryzys się skończy, a nowelizacji jak nie było, tak nie będzie. Brak nowelizacji postulowanej przez Ministra Gospodarki da inwestorom sygnał, że klimat inwestycyjny w Polsce jest daleki od pożądanego — wyjaśnia Agnieszka Kobak, doradca podatkowy w kancelarii DLA Piper Wiater.
— Zarówno zmiany proponowane przez Ministerstwo Gospodarki, jak i zaproponowane przez resort finansów w połowie zeszłego roku zostały bardzo chłodno przyjęte przez ekspertów. Ostrzegali, że wprowadzenie nowelizacji zaostrzającej warunki utrzymania zezwolenia doprowadziłoby do wycofania się inwestorów z polskich SSE. Żadna z proponowanych nowelizacji nie dotarła jednak jeszcze do sejmu. Mimo to w zeszłym miesiącu wicepremier Waldemar Pawlak poinformował, że Ministerstwo Gospodarki będzie dążyć do utrzymania SSE także po 2020 r. — dodaje Marta Smolarz, adwokat w kancelarii Noerr.
Zanim doczekamy się jakichkolwiek zmian w ustawie określającej zasady wydawania pozwoleń i prowadzenia działalności w specjalnych strefach ekonomicznych, ministerstwa muszą ustalić wspólny projekt nowelizacji. Niestety, na razie trudno dokładnie określić, kiedy może to nastąpić.