Elektryczny kredyt zaufania

opublikowano: 09-07-2021, 14:00

Hyundai oszukuje. Mimo to przez dobę po ogłoszeniu cenników Ioniqa 5 w Korei zamówiono 12 tys. aut. W ciemno. W Polsce też już jedno jeździ. Też zamówione w ciemno. Jego kierowcę zna większość czytelników „Pulsu Biznesu”.

To nowa moda. Motoryzacyjne zakupy w ciemno nowych modeli. Bez jazdy próbnej, bez przymierzenia się do wnętrza. Ot, decyzja na podstawie zdjęć, zaufania do producenta, ewentualnie po lekturze recenzji dziennikarzy lub blogerów. Nie można liczyć na opinię użytkowników rozważanego modelu z powodu braku tychże. Często nie można nawet liczyć na weryfikację na żywo tego, co widziało się na zdjęciach. Innymi słowy – zamówienie auta w ciemno wymaga odwagi. Jak wielkiej, wie każdy, kto naciął się w AliExpress.

Weryfikacja oczekiwań

Powiew nowości:
Powiew nowości:
Sylwetka modelu Ioniq 5 nie przypomina niczego, do czego przyzwyczaili nas projektanci Hyundaia i… niczego od innych producentów. Odważna, nowoczesna, ale przede wszystkim świeżutka.
materiały prasowe

W drodze na pierwsze jazdy nowym Hyundaiem postanowiłem poudawać. Zagrać sam przed sobą kogoś, kto na podstawie zdjęć, danych technicznych i opinii o marce postanowił w ciemno dokonać przelewu ponad 200 tys. zł i właśnie udaje się odebrać swój zakup. Opinię o marce mam zweryfikowaną. Hyundai i jego siostrzana dusza Kia to stosunkowo młode marki. Są to również marki, które w moim odczuciu w ostatnich dwóch dekadach dokonały kosmicznego postępu w jakości, dizajnie i proponowanej z autem technologii. O ile wzdrygam się na wspomnienie jazdy trzeszczącym modelem Terracan z początku XXI w. i nadal niedobrze mi się robi na wspomnienie zapachu wnętrza nowych modeli z przełomu wieków, o tyle nie mogę nie zauważyć, że to wszystko już historia. Marka dawno wyrosła z nijakości i proponowane dziś rozwiązania w niczym nie ustępują dużo bardziej doświadczonej konkurencji. Mając to na uwadze, nie mam powodu do twierdzenia, że z każdym nowym modelem będzie tylko lepiej.

Wyposażony w tę teorię podchodzę do „mojego” Ioniqa 5. Pierwsze wrażenie? Zostałem oszukany! Na zdjęciach auto wygląda na małe, bez informacji o wymiarach nie postawisz złotówki na to, że chodzi w lidze największych SUV-ów z segmentu C. Przyglądając się fotografiom, stawiałem co najwyżej na duży kompakt. Tymczasem długość całkowita elektrycznego Hyundaia to 4653 mm, szerokość – 1890 mm, a wysokość – 1605 mm. Psiamać, kupiłem crossovera! Zdjęcia doprawdy nie oddają jego rzeczywistych rozmiarów. Trzeba przy nim stanąć. Imponuje trzymetrowy rozstaw osi – to tyle samo, ile ma... Volkswagen T6. Cały ten szwindelek to zasługa dizajnu i proporcji. Wystarczy cofnąć się kilka metrów i znów wydaje się, że przed nami stoi kompakt. Spore rozmiary są sprytnie ukryte. Zatem nie złoszczę się na to „oszustwo”. Wsiadam.

Miejsce kierowcy jest cyfrowe. Szeroki, podwójny kokpit zawiera 12,3-calowy dotykowy ekran systemu informacyjno-rozrywkowego i tej samej wielkości 12,3 ekran z wirtualnymi zegarami. Do tego ogromny wyświetlacz head-up, który działa w rzeczywistości rozszerzonej. Tradycyjne lusterka zewnętrzne (dla tych, co nie ufają ekranom) mają wbudowane kamery, które po włączeniu kierunkowskazu pokazują na wyświetlaczu centralnym widok tyłu (to dla tych, co ekranom ufają). Z jednej strony takie lub podobne rozwiązania można spotkać u konkurencji, z drugiej – doświadczam autentycznego powiewu świeżości i unikalności. Czyli na razie… nieźle „wydane” pieniądze.

Szezlong na prąd

Pojemność:
Pojemność:
Elektryczny Hyundai jest wyjątkowo praktyczny. W dwóch bagażnikach (tylny 531/1591 l, przedni 57 lub 24 l – napęd na obie osie) spokojnie pomieścimy szpargały na ponad 400-kilometrową wyprawę (a tyle ma przejechać Ioniq z większą baterią na jednym ładowaniu). Auto uciągnie przyczepę o masie 1600 kg, ale tylko gdy akumulator jest naładowany w ponad 35 proc.
materiały prasowe

Ogromne wrażenie – przynajmniej na początku – robi wnętrze tego auta. To znowu coś, czego nie doświadczymy w innych markach (nawet w siostrzanej Kii). Jasne, przeszklone wnętrze daje poczucie przestronności. Do tego przyjemne w dotyku tworzywa (w większości z recyklingu). Całość sprawia wrażenie… mieszkania z dwoma szezlongami i kierownicą. Przy tym kabinę można aranżować na wiele sposobów. Siedzenia dają się składać, a tylne także przesuwać o 135 mm, ruchoma jest też konsola środkowa. Auto nie otula kierowcy, wręcz przeciwnie. Daje wrażenie siedzenia na wygodnym szezlongu pośrodku sporego salonu. Całkowicie płaska podłoga sprawia, że z tyłu rozsiadasz się jak na domowej sofie. Robi wrażenie.

Ruszam. Po około 100 km trasy testowej mogę już z całą stanowczością potwierdzić: pierwsze wrażenie mnie oszukało. Układ wnętrza jest piękny, inny i wyjątkowy. Ale… ja nie mogłem znaleźć komfortowej pozycji za kierownicą i irytowała mnie otaczająca przestrzeń. Zdecydowanie wolę otulające kokpity – teraz już to wiem. To oczywiście nie jest kwestia złej ergonomii, tylko mojego gustu. Do przebywania w nim Ioniq 5 jest genialny, do prowadzenia… nie mój klimat. Jest nim za to nietuzinkowy dizajn. To przepiękne i niecodzienne auto. Samochód pełnymi garściami czerpie z elektrycznego prototypu 45, który Hyundai zaprezentował dwa lata temu. Jego projektanci chcieli wówczas uhonorować opracowany przez Giorgetto Giugiaro model Pony Coupe Concept z 1974 r. I tak styliści stworzyli naprawdę odlotowy projekt. Znakiem szczególnym Ioniqa 5 jest motyw pikseli – są w m.in. oświetleniu i w kabinie. Wysuwane klamki umieszczono w płaszczyźnie nadwozia. Pikselowe smaczki wespół z ciekawą i na wskroś nowoczesną linią czynią z tego modelu najciekawszy wizualnie projekt elektrycznego auta.

Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
×
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Do sedna

Kompromis:
Kompromis:
Ciekawy dizajn w autach jest zazwyczaj pewnego rodzaju kompromisem. Rezygnacją z wygody lub cech praktycznych na rzecz wyglądu. Projektantom Ioniqa 5 udało się jakoś wybrnąć z tej kompromisowej konieczności. Jest do bólu praktycznie, a jednocześnie ciekawie. Najciekawiej na elektrycznym rynku.
materiały prasowe

Ja tu rozprawiam o pikselach i przestrzeni i byłbym zapomniał o sęku. A jest nim napęd. Czysto elektryczny. Ioniq 5 spoczywa na modularnej platformie E-GMP stworzonej z myślą o przyszłych samochodach elektrycznych – w 2022 r. dołączy sedan Ioniq 6, po nim duży SUV Ioniq 7 (korzysta z niej również Kia EV6). Wyróżniającą ją cechą jest 800-woltowy system akumulatorów, który umożliwia ekstremalnie szybkie ładowanie. 800-woltową instalację miały dotąd tylko marki premium. Teraz jest dostępna dla mniej zamożnych. I teraz także oni mogą uzupełnić akumulatory w 18 minut (od 10 do 80 proc. pojemności)… jeśli nie są z Polski, bo do takiego tempa potrzebna jest ładowarka 350 kW, której – oczywiście na razie – nie ma nad Wisłą. Auto można też wyposażyć w panele słoneczne na dachu. Mają wytwarzać około 200 W energii i w ten sposób wspierać pokładowy system elektryczny.

Bazowy wariant Ioniqa 5 to jednosilnikowa wersja o mocy 170 KM z akumulatorem 58 kWh; od 0 do 100 km/h przyspiesza w 8,5 s. Z kolei model z akumulatorem 72,6 kWh dostał mocniejszy silnik (218 KM) i sprint zajmuje 7,4 s. W ofercie jest również wersja z napędem na obie osie (i dwoma silnikami). Ta z mniejszą baterią dysponuje mocą 235 KM i potrzebuje 6,1 s, by pędzić 100 km/h. Odmiana z większą baterią to 305 KM i 5,2 s od 0 do 100 km/h. Żadna wersja nie pojedzie szybciej niż 185 km/h.

Zasięg? Hyundai podaje, że wersja z napędem na tył i akumulatorem 72,6 kWh na jednym ładowaniu pokona 470–480 km. W praktyce? Dysponowałem wersją 305-konną, było ciepło (28 st. C), więc klimatyzacja hulała na maksa. Trasa testowa to niespełna 100 km drogami lokalnymi (80 proc.) i szybkiego ruchu (20 proc.). Średnie zużycie wyniosło 19,6 kWh na 100 km. Mało to miarodajne, więc idę do… pana Wojciecha.

Pean w ciemno i z dopłatą

Nie tylko dizajn:
Nie tylko dizajn:
Na pokładzie Ioniqa 5 jest system półautonomicznej jazdy 2.5 (HDA 2.5 jak w Teslach) z asystentem zmiany pasa ruchu, który jeśli sąsiedni pas jest wolny, pozwala Ioniqowi 5 na samodzielną zmianę pasa ruchu po dotknięciu kierunkowskazu.
materiały prasowe

Jeśli czytujecie „Puls Biznesu”, z pewnością kojarzycie Wojciecha Drzewieckiego. Często w naszych artykułach dotyczących motoryzacji powołujemy się na dane Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, którego jest prezesem. Poza tym że kieruje Samarem, od kilkunastu dni kieruje też Ioniqiem 5. Jest bowiem pierwszym właścicielem tego modelu w Polsce. I – co oczywiste – zamówił go w ciemno.

– Od dawna szykowałem się do zakupu auta na prąd. Zainstalowałem panele fotowoltaiczne w domu, ładowarkę i aktywnie rozglądałem się za konkretnym modelem – mówi Wojciech Drzewiecki.

Zdradza, że na shortliście były cztery modele. VW ID 4, Škoda Eniaq, Ford Mustang mach-e i Ioniq 5. Trzema pierwszymi modelami jeździł. Wybrał jednak ten, którego nie miał szansy doświadczyć. Powody?

– To prawda, zamówiłem auto w ciemno. I jestem zaskoczony. Na szczęście pozytywnie. Ujął mnie dizajn. O techniczną stronę byłem spokojny, ufam Hyundaiowi. Po pierwszych kilometrach za kierownicą nowego auta jestem jeszcze bardziej spokojny. Czas pokaże, jak ten elektryk się sprawi, ale na razie uważam, że choć kupowałem w ciemno, to trafiłem w sedno – uważa Wojciech Drzewiecki.

Nie wiem, czy to przekona zainteresowanych zakupem elektryka właśnie do Hyundaia. Być może będzie to ów nietuzinkowy dizajn. Hyundai Ioniq 5 to z pewnością coś, czego jeszcze nie widzieliśmy. W tej oryginalności może drzemać jego siła na rosnącym w geometrycznym tempie rynku elektryków. Równie dobrze właśnie to może być jego słabością. Mocną stroną jest na pewno cennik, gdyż kwalifikuje Ioniqa do tych dopłat, co to mają lada moment ruszyć. Cennik otwiera kwota 189,9 tys. zł, zamyka 260,9 tys. zł, a limit ceny auta, które może być objęte dopłatą, ustalono na 225 tys. zł. W przypadku osób prywatnych można liczyć na 18,75 tys. zł zwrotu z państwowej kasy przy wyborze większości w wersji. Z kolei Karta Dużej Rodziny uprawni do 27 tys. zł dopłaty i nie ma limitu. Duża rodzina może więc spokojnie celować w 305 KM. I choć auto ze spokojem pomieści pięć osób, ostrzegam, nie jest to samochód dla ludzi z lękiem przestrzeni. W moim przypadku zakup w ciemno poskutkowałby wizytą u psychologa, bo ów lęk się uaktywnił – w kabinie Ioniqa 5.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane