ElK potrzebuje inwestora
Elektrim Kable podpisał umowę z podmiotem zależnym, spółką Elektrim Kable Polskie, o szacunkowej wartości 750 mln zł. Wartość kontraktu wpłynie na tegoroczne wyniki finansowe i może pomóc w znalezieniu inwestora dla notowanej na rynku podstawowym GPW spółki.
Elektrim Kable w tym roku podpisał już trzy kontrakty na sumę 877 mln zł. Umowa emitenta ze spółką zależną Elektrim Kable Polska ma charakter ścisłej współpracy związanej z profilem działalności obu podmiotów. Jej przedmiotem jest współpraca przy działalności eksportowo-importowej i wspólnych przedsięwzięciach inwestycyjnych.
— Elektrim Kable Polskie zajmuje się głównie sprzedażą wyrobów gotowych za granicę, które my produkujemy. Import natomiast to przede wszystkim urządzenia i maszyny wykorzystywane przy produkcji kabli — wyjaśnia Jan Kurbiel, wiceprezes zarządu Elektrimu Kable.
Analitycy giełdowi, mimo zawarcia tak wartościowej umowy, są jednak sceptyczni wobec tegorocznych wyników spółki.
— Firma prawie zawsze miała dobrą sprzedaż, ale nie zawsze była ona rentowna — mówi Arkadiusz Chojnacki analityk COK BH.
Najlepiej obrazują to wyniki osiągnięte w 2000 r. Przychody spółki osiągnęły poziom 1,69 mld zł, co nie uchroniło jednak spółki przed poniesieniem 23,9 mln zł straty netto.
Zdaniem Arkadiusza Chojnackiego, największy wpływ na to miały różnice kursowe walut. Jego zdaniem, niepokoić może także wysoki udział należności w strukturze aktywów.
— Spółka musi kredytować swoich odbiorców, wydłużając im okresy płatności, co związane jest z faktem rosnącej konkurencji w branży — tłumaczy Arkadiusz Chojnacki.
Obecna kondycja finansowa ElK nie gwarantuje osiągnięcia satysfakcjonującej ceny przy odsprzedaży jego walorów inwestorowi branżowemu przez Elektrim, który kontroluje blisko 70,5 proc. jego akcji. Elektrim będzie jednak potrzebować pieniędzy na udział w prywatyzacji polskich elektrowni. Ponadto w podpisanym aneksie do jednej z umów kredytowych z Pekao SA zabezpieczenie kredytu stanowi 42,1 mln akcji ElK (35,3 proc. kapitału akcyjnego). Fakty te skłaniają analityków do tezy, że przejęcie przez inwestora strategicznego odbędzie się po cenie niewiele odbiegającej od obecnej ceny rynkowej.