Emeryci dostaną po równo

Bartek Godusławski
opublikowano: 23-02-2015, 00:00

Rząd zmienia metody waloryzacji emerytur i rent jak rękawiczki. Zyskują osoby z najniższym świadczeniem i rolnicy, ale traci cały system ubezpieczeń społecznych

Przez wiele lat zasada indeksacji emerytur i rent w Polsce była jasna: średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług powiększony co najmniej o 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia za poprzedni rok. W ostatnich latach jednak rząd pozwala sobie na eksperymenty. Kolejnym będzie mechanizm waloryzacji mieszanej, który wejdzie w życie 1 marca.

Świadczenia zostaną podniesione o 0,68 proc., ale nie mniej niż 36 zł. W efekcie niemal wszystkie emerytury i renty wzrosną o przyjętą przez resort pracy kwotę (więcej dostanie niecałe 20 tys. osób, których świadczenie przekracza 5,3 tys. zł), choć koszty utrzymania statystycznego świadczeniobiorcy nie uległy zmianie, bo w ubiegłym roku inflacja była zerowa. Gdyby emerytury i renty były waloryzowane na starych zasadach, większość wzrosłaby symbolicznie — o kilka złotych.

Wyrównywanie

— Tegoroczna formuła podwyższenia świadczeń jest niestety kiełbasą wyborczą,która będzie kosztowała podatników dodatkowo co najmniej 1,7 mld zł. Niska waloryzacja w dotychczasowej formule nie oznaczałaby spadku realnych świadczeń. Przecież jedną z przyczyn obecnej deflacji jest spadek cen żywności, która ma istotny udział w przeciętnych wydatkach gospodarstw emerytów i rencistów — podkreśla Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku. Na tegorocznych zasadach waloryzacji zyskają przede wszystkim osoby z najniższymi świadczeniami.

— Wzrost tych świadczeń przekroczy 4,2 proc., a więc będzie procentowo wyższy od przeciętnej podwyżki płac oraz wzrostu płacy minimalnej. Nastąpi spłaszczenie, które jest pewnie uzasadnione społecznie, ale sprzeczne ze zreformowanym systemem emerytalnym — tłumaczy Łukasz Wacławik. Na podwyżce skorzystają też rolnicy i osoby, które były krótko na rynku pracy, więc nie odprowadziły zbyt wiele składek do ZUS.

— Składki emerytalne rolników nie drgnęły, mimo że został wprowadzony system dopłat bezpośrednich, a ich dochody osiągnęły poziom zbliżony do zarobków osób pracujących w mieście — podkreśla ekspert z AGH.

Demotywator

Wiktor Wojciechowski uważa, że rząd — zmieniając w taki sposób reguły indeksacji — strzela sobie w kolano: wyższy wzrost najniższych świadczeń osłabia bodźce do legalnej pracy i płacenia składek emerytalnych. Jego zdaniem, obciążenie państwa systemem emerytalnym powinno być zmniejszane, a nie wręcz przeciwnie.

— Naturalne powinno być poszukiwanie oszczędności w systemie, a nie zwiększanie świadczeń. Waloryzacja emerytur i rent o inflację plus 20 proc. realnego wzrostu płac jest rozwiązaniem hojnym, na które nas nie stać — przekonuje ekonomista.

W obliczu problemów budżetowych wiele krajów UE w ostatnich latach zawieszało indeksację lub wręcz w skrajnych przypadkach zmniejszało absolutny poziom wypłacanych świadczeń. Indeksację świadczeń zawieszono np. w Hiszpanii (w 2011 r.), Grecji (2010-14), na Litwie (2011- -14), w Irlandii (2009-14), Rumunii (w 2011) i na Cyprze (2013-16).

System do reformy

Zdaniem Łukasza Wacławika, rząd zamiast tworzyć „dziwne” zasady, powinien wprowadzić nowy sposób waloryzacji. — Idea rządzących, by emerytury pochodziły wyłącznie ze składek, jest błędna.

W takim systemie osoby o niskich zarobkach i nawet długim stażu pracy będą skazane na świadczenia minimalne. W długim okresie zniechęci to do opłacania składek i będzie miało fatalne skutki dla budżetu ubezpieczeń społecznych. W starym systemie emerytalnym spłaszczaliśmy świadczenia, tworząc część socjalną emerytury i renty.

Bez wątpienia identyczny mechanizm powinien istnieć w ramach nowego systemu emerytalnego — mówi ekspert z AGH. Podpowiada, że źródeł finansowania socjalnej części emerytury można poszukiwać zarówno w podatku VAT, jak i zmniejszeniu wydatków na świadczenia dla grup uprzywilejowanych. © Ⓟ

Trwały deficyt

Zarówno Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (FUS), jak i Fundusz Emerytalno-Rentowy KRUS (FER KRUS) mają deficyt. Zgodnie z planem finansowym na 2015 r., składki wpływające do FER KRUS, z którego wypłacane są świadczenia rolnicze, sfinansują jedynie ok. 9 proc. ponoszonych przez ten fundusz kosztów, a dotacja z budżetu państwa przekroczy 17 mld zł. Również FUS wymaga corocznych dotacji z budżetu państwa.

Zarówno w 2013 r., jak i w 2014 r. wpływy ze składek sfinansowały jedynie ok. 70 proc. wydatków na świadczenia. Plan finansowy FUS na 2015 r. przewiduje dotację z budżetu państwa przekraczającą 42 mld zł, która będzie stanowiła 21 proc. planowanych wydatków na świadczenia. W Polsce dziura w całym systemie emerytalno-rentowym (wliczając FUS, KRUS oraz osobne systemy MON, MSW i MS) wynosi ok. 80 mld zł w skali roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Emeryci dostaną po równo