Emeryci zarobili setki milionów na ciuchach

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2007-09-01 15:59

Fundusze emerytalne kontrolują blisko 30 proc. akcji producenta odzieży LPP. Dzięki temu, na papierach spółki Marka Piechockiego, tylko w tym roku zysk OFE wyniósł 790 mln zł.

Niewielu emerytów ubiera się w salonach Reserved czy Cropp Town należących do giełdowej spółki LPP. Mimo to ci, którzy gromadzą kapitał w funduszach emerytalnych, powinni z ciekawością przyglądać się spółce. Do OFE należy blisko 30 proc. akcji LPP. W tym roku to wyjątkowo dobra inwestycja - od stycznia kurs wzrósł o 210 proc., dzięki czemu tylko cztery OFE najsilniej reprezentowane w akcjonariacie: Commercial Union (CU), ING Nationale-Nederlanden (ING NN), PZU i AXA, zarobiły ponad 790 mln zł. Zwyżka kursu jest zasłużona.
- Kurs podążał za wzrostem wyników finansowych. Już za czwarty kwartał 2006 r. LPP pokazało bardzo dobre wyniki, ale ich wpływ na kurs uwidocznił się w tym roku. Spółka wypełniła z naddatkiem oczekiwania analityków, co zostało nagrodzone przez inwestorów - informuje Hanna Kędziora, analityk DM PKO BP.
Wśród zarządzających euforii nie wywołała.
- Oczekiwaliśmy znacznej poprawy wyników w porównaniu z rokiem ubiegłym, a co za tym idzie - lepszego zachowania kursu w stosunku do indeksu - mówi Andrzej Sołdek, wiceprezes PTE PZU.

Cierpliwość popłaca
LPP zadebiutowało na giełdzie w maju 2001 r. Wkrótce obecność w spółce ujawniły dwa największe OFE. Próg 5 proc. przekroczył ING NN, a blisko 5 proc. miał CU. ING NN od tego czasu zwiększał zaangażowanie. Ostatni raz dokupował w tym roku. Cierpliwość popłaca. W 2001 r. pakiet ING NN wart był niecałe 6,5 mln zł, dziś - już 230 mln zł.
Historia zaangażowania CU jest bardziej burzliwa -na przemian zwiększał i zmniejszał zaangażowanie. Dopiero od 2005 r. wyraźnie przekonał się do spółki i dziś jest jej największym inwestorem finansowym. Zarządzający CU nie chcą komentować inwestycji w LPP. Być może dlatego, że jako jedyni z zarządzających w tym roku znów sprzedali część akcji (ponad 17 proc. tego, co mieli), czego teraz pewnie żałują.
W 2003 r. do spółki wszedł trzeci pod względem wielkości fundusz emerytalny - OFE PZU oraz AXA OFE (wtedy jeszcze Winterthur). Od tego czasu oba dokupują akcje.
- Decyzja o zakupie LPP wynikała z przekonania, że sytuacja gospodarcza w Polsce znacząco się poprawi po jej wejściu do UE. LPP jest beneficjentem spadku bezrobocia, wzrostu płac, a w rezultacie znaczącego wzrostu sprzedaży. Ponadto ma ciekawą ekspozycję na pozostałe rynki regionu: Czechy, Węgry, kraje nadbałtyckie oraz Rosję i Ukrainę - mówi Adam Kurowski, dyrektor departamentu zarządzania aktywami AXA PTE.

Stabilizatorzy kursu
To nie wszystkie instytucje finansowe zaangażowane w LPP. Według danych na koniec roku, blisko 5 proc. akcji miały zagraniczne fundusze inwestycyjne, 4,38 proc. miały polskie TFI, a niecały 1 proc. ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe. Jak jest dziś - nie wiadomo, bo fundusze nie opublikowały aktualniejszego składu portfela.
- To, że spory udział w akcjonariacie LPP mają instytucje finansowe i osoby zarządzające spółką, nie jest przeszkodą dla inwestorów. W wolnym obrocie pozostaje około 35 proc. akcji, wartości około 1 mld zł - twierdzi Hanna Kędziora.
Akcjonariusze finansowi stabilizują kurs. Ten mechanizm znakomicie zadziałał podczas ostatniego załamania na giełdzie. LPP jako jedna z nielicznych spółek nie tylko nie pikowała, ale wręcz urosła. Fundusze zdecydowały się przetrzymać najgorsze, a drobnych graczy, którzy w panice wyprzedawali akcje, w LPP nie ma wielu.
- Cena akcji powyżej 2 tys. zł może być barierą dla części inwestorów indywidualnych, bo trudniej zarządzać portfelem, w którym są takie akcje - mówi Hanna Kędziora.
Jej zdaniem, raczej nie można spodziewać się kontynuacji tak dynamicznych wzrostów.
- Jeśli dalej wyniki będą się poprawiały zgodnie z oczekiwaniami, czyli tegoroczny zysk netto wyniesie 120-130 mln zł, kurs będzie podążał za indeksami - mówi Hanna Kędziora.