Emerytura bez cudów

  • Roman Przasnyski
opublikowano: 14-03-2014, 00:00

W większości przypadków sposób naszego podejścia zmienia się zupełnie, gdy zaczynamy myśleć o emeryturze.

Oszczędzając lub inwestując, najczęściej nie mamy złudzeń, że szybko i łatwo osiągniemy krociowe zyski. Choć narzekamy na niskie odsetki w bankach, unikamy niepewnych lokat, podejrzanie patrząc na nadmiernie atrakcyjne oferty. Zbyt chciwych i nieostrożnych czasem spotyka sroga kara. W inwestowaniu nieco częściej może ponieść fantazja w pogoni za wysokimi zyskami, ale również w tym przypadku emocje szybko bywają studzone i wracamy do twardej rzeczywistości, nierzadko z mocno uszczuplonym kapitałem. Obrażeni na rynek odwracają się od niego na stałe, a nauczeni pokory korzystają z jego możliwości już znacznie bardziej rozsądnie.

W większości przypadków sposób naszego podejścia zmienia się zupełnie, gdy zaczynamy myśleć o emeryturze. Przede wszystkim myślimy o niej rzadko, rezygnując z jej planowania pod presją bieżących spraw i wydatków lub zniechęceni odległą, a przez to mglistą i niezbyt optymistyczną perspektywą. Najczęściej poprzestajemy na narzekaniu na ZUS, rząd i posłów, w końcu i tak pozostawiając swoją przyszłość instytucjom, do których nie mamy zbyt wielkiego zaufania, i rozwiązaniom, o których wiemy, że nie zapewnią nam tego, czego oczekujemy. Zupełnie nieracjonalnie sądzimy, że jakoś to będzie, i liczymy, że rząd, którego nie lubimy, nie da nam zginąć, a ZUS na czas wypłaci to, co się nam należy.

Takie właśnie założenia leżą u podstaw naszego myślenia o emeryturze: że się nam należy i że powinna być odpowiednio wysoka. Sądzimy, że obowiązujące w codziennym życiu zasady kalkulacji nie mają w tym przypadku zastosowania. Po części to efekt funkcjonującego przez wiele lat systemu, który działa anonimowo, w oderwaniu od naszej konkretnej sytuacji, i sprawia wrażenie, że naszą emeryturą „ktoś” się zajmuje i o niej myśli. A jak wiemy, nie jest to dobry wujek. „Ktoś” opłaca za nas jakieś składki, których wysokości najczęściej nawet nie znamy.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

„Ktoś” coś z nimi robi, a jak przyjdzie czas, to przyśle nam pieniądze. Których, jak wiemy, będzie nam za mało. System ten, działając bez naszej wiedzy i minimalnej choćby aktywności z naszej strony, sprawia, że nie czujemy żadnego związku między tym, jak działa, a naszą przyszłością. Czujemy się wręcz zwolnieni z myślenia o niej. Wciąż jesteśmy przyzwyczajeni, że nasze składki idą do jednego „worka” i nie ma większego znaczenia, ile się ich w ciągu naszego zawodowego życia uzbiera.

Tymczasem wszyscy urodzeni po 31 grudnia 1948 r. otrzymają emeryturę, której wysokość będzie zależna od wielkości zgromadzonego kapitału i prognozowanej długości życia po przejściu na emeryturę. Wielkość kapitału zależy zaś od wysokości składek i liczby przepracowanych lat. W tym obowiązkowym systemie jedynym elementem, na który mamy wpływ, jest ten ostatni, czyli liczba lat aktywności zawodowej. Przedłużając ją, możemy się przyczynić do zwiększenia naszego kapitału, gromadzonego w ZUS i OFE, i w efekcie zwiększyć wysokość emerytury, skracając przy okazji liczbę lat, w ciągu których będziemy z niej korzystać. O ile oczywiście zdrowie i sytuacja na rynku pracy nam pozwoli. Być może też właśnie fakt, że w tym systemie niewiele od nas zależy, powoduje, że niezbyt się nim interesujemy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski Open Finance

Polecane