1 sierpnia Empik Media & Fashion (EM&F) miał poinformować o uplasowaniu euroobligacji (high yeld) wartych 240 mln EUR. Pieniądze miały zostać przeznaczone m.in. na refinansowanie krótkoterminowego zadłużenia spółki. Miały, bo z emisji wyszły nici.



— Spółka oraz jej główni akcjonariusze podjęli decyzję o czasowym wstrzymaniu oferowania zabezpieczonych obligacji high yield o wartości 240 mln EUR ze względu na niekorzystne zmiany warunków rynkowych, które nastąpiły po rozpoczęciu procesu oferowania. Spółka będzie w dalszym ciągu monitorować otoczenie i rozważy wznowienie oferty, jeśli warunki rynkowe ulegną poprawie. Jednocześnie spółka przystąpi do uzgadniania alternatywnych opcji refinansowania — wyjaśnia Jacek Bagiński, członek zarządu EM&F.
Co na to zarządzający funduszami TFI, na bieżąco śledzący wydarzenia na paneuropejskim rynku finansowym? Rozważając za i przeciw, przy końcowych wnioskach wolą zwykle pozostać anonimowi, bo wnioski mają niewesołe. Jeden z nich mówi wprost:
— Przypadek Empiku przy euroobligacjach to spektakularna klapa.
Taki klimat
Narracja EM&F, od kwartałów tkwiącego w medialnej ciszy po zainstalowaniu się w spółce duetu Eastbridge i Penta Investments, zmierza ku geopolityce i makroekonomii. Zdaniem innego z finansistów — Michała Ferenca, zarządzającego Open Finance TFI — miniony tydzień rzeczywiście nie rozpieszczał inwestorów.
— W czwartek i piątek mieliśmy do czynienia z szeroką korektą na rynkach i szczytem napięcia geopolitycznego na linii USA — Rosja. Klimat na high yield był zły — wylicza Ferenc.
Jednak finansista dodaje, że to jedna strona medalu, i to niekoniecznie ta świecąca najmocniejszym blaskiem.
— 30 lipca euroobligacje sprzedał właściciel operatora Play, i to za kwotę 415 mln EUR. Ogólnie niemal każda oferta w ostatnich tygodniach zamykała książkę przy pokaźnym popycie i redukcjach. Zatem pieniądze na rynkach są. Nieudana oferta EM&F nie wygląda w tym kontekście najlepiej — mówi zarządzający Open Finance TFI, odżegnując się od spekulacji na temat szans ponownej oferty euroobligacji Empiku.
Mikroproblem
EM&F kusił inwestorów kuponem na poziomie 8,5-8,75 proc., właściciel Play zamknął emisję z kuponem 7,75 proc., przy ratingach niższych od EM&F. Warto przypomnieć, że kilka miesięcy temu finansiści z Pekao SA bezskutecznie szukali finansowania dla Empiku na polskim rynku. Wówczas mowa była o 0,5 mld zł. Jeden z zarządzających TFI, który nie zdecydował się na wzięcie udziału w ofercie EM&F, uważa, że ten przypadekprowokuje do zejścia z poziomu makro do mikro.
— Problem leży w spółce, a nie w rynku — twierdzi nasz rozmówca. Spadający rynek czytelnictwa to jedno, problemy spółki z operacjami zagranicznymi i segmentem moda to drugie. Dla wielu międzynarodowych graczy słowo klucz to Amazon.
Rany przed bitwą
Amerykański potentat od lat jest typowany jako ten, który w końcu wejdzie do Polski i zepchnie na margines nie tylko Allegro, ale również właśnie m.in. Empik, który jednym z kamieni milowych uczynił rozwój w handlu internetowym. Po czterech miesiącach 2014 r. ta sprzedaż wyniosła wciąż nieco ponad 7 proc. wszystkich przychodów EM&F, choć jednocześnie zanotowała rok do roku 24-procentowy wzrost do 61,7 mln zł. W tym roku Empik w sieci ma ambicję przebicia 200 mln zł przychodu. Ale jest przecież Amazon — gigant, który inwestuje właśnie w Polsce kilkaset milionów złotych w budowę kilku centrów dystrybucyjnych. Zdaniem analityków, coraz bliżej jest chwila, gdy Empik stanie oko w oko z hegemonem, który uruchomi operacje także w Polsce. Tymczasem, jeszcze przed tym pojedynkiem, EM&F to spółka poraniona biznesowymi porażkami na Wschodzie, spadkami sprzedaży w Niemczech, z malejącymi przychodami i rosnącą stratą. Zarządzający TFI:
— Międzynarodowi finansiści, dystansując się od oferty obligacji EM&F, dali do zrozumienia, że ich zdaniem, akurat ta spółka jest w tym momencie mało perspektywiczna.