Przeciągają się rozmowy w sprawie zakupu Enel-Medu. A lista inwestorów wydłuża się, zamiast skracać.
Nie sprawdziły się optymistyczne prognozy Adama Rozwadowskiego, prezesa i właściciela sieci medycznej Enel-Med., że inwestor dla spółki będzie znany do końca listopada.
— Wciąż trwają negocjacje i raczej nie widzę szans na ich zamknięcie przed końcem roku — przyznaje Adam Rozwadowski.
Przypomnijmy, że według ostatnich informacji, w negocjacjach uczestniczyło trzech chętnych — jedna firma ubezpieczeniowa i dwa fundusze inwestycyjne. Właściciel Enel-Medu nie ujawniał tożsamości potencjalnych inwestorów, jednak rynek spekulował, że ubezpieczycielem zainteresowanym przejęciem sieci jest Generali. Rodzina Rozwadowskich była zdecydowana oddać pakiet kontrolny w Enel-Medzie, przy zachowaniu 49 proc. wraz z wpływem na strategiczne decyzje i opcją wyjścia w przyszłości. Sprzedający wyceniali spółkę na blisko 250 mln zł.
Według Adama Rozwadowskiego, szczegóły umów wciąż są negocjowane. Jednak proces jest na tyle powolny, a efekt niepewny, że właściciel zdecydował się udostępnić informacje o firmie kolejnym zainteresowanym.
— Zgłosiły się do nas jeszcze dwa fundusze inwestycyjne — twierdzi Adam Rozwadowski, zapewniając, że to nie bluff obliczony na zmobilizowanie partnerów w negocjacjach.
Właściciel dodaje, że jeśli nie uda się znaleźć inwestora, który spełni warunki Enel-Medu, kontrola nad siecią pozostanie w rodzinie.
— Musielibyśmy wówczas zadowolić się rozwojem organicznym. Postawimy na diagnostykę i mocniej wejdziemy w sektor pozaabonamentowy — dodaje prezes.