Energa nauczy cierpliwości

Historia notowań innych prywatyzowanych spółek, które nieudanie debiutowały na GPW, pozwala akcjonariuszom gdańskiego koncernu na umiarkowany optymizm

To była największa od ponad dwóch lat oferta publiczna na Giełdzie Papierów Wartościowych — tak służby prasowe Energi próbowały wczoraj „przykryć” przecenę akcji na premierowej sesji (patrz wykres). Przezornie nie wspomniano, że poprzednim debiutantem wagi ciężkiej była Jastrzębska Spółka Węglowa. Jej akcje tylko nielicznym udało się sprzedać po cenie zbliżonej do ceny z IPO. Ci, którzy uzbroili się w cierpliwość, przegrali, bo najpierw załamanie na giełdzie, a później spadki cen węgla zdołowały kurs górniczej spółki — dziś jest o ponad 50 proc. niższy, niż wynosiła cena sprzedaży w ofercie publicznej. Jeśli jednak załamania na giełdzie nie będzie (obawy przed tym trochę wczoraj zaszkodziły, ale nie były decydujące dla notowań Energi), to energetyczny nowicjusz raczej nie powinien podążyć ścieżką, wytyczoną przez śląską spółkę. Gospodarka nabiera rozpędu, co sprzyja

wynikom sektora, a perspektywa sutych dywidend wyróżnia firmę na tle nie tylko branżowych rywali, ale również innych blue chipów. Po wczorajszym spadku kursu stopa dywidendy, oczekiwanej za lata 2013-15, wynosi 6-7 proc. Ze spółek, prywatyzowanych w ostatnich pięciu latach, od spadku notowań przygodę z giełdą rozpoczęły oprócz JSW także Tauron i ZA Tarnów (dziś Grupa Azoty). Debiuty obu dzieliły dokładnie dwa lata, a późniejsze notowania — przepaść. Premierowa sesja zakończyła się dla Tauronu 1,6-procentową przeceną, ale w kolejnych tygodniach można było zrealizować kilkunastoprocentowe zyski. Kto tego nie zrobił — żałował, bo spadek cen energii zniechęcił inwestorów do spółek z sektora, więc przez ponad 3 lata od debiutu kurs Tauronu rzadko był wyższy od ceny z IPO. Akcje Tarnowa najpierw mocno przeceniono (na zamknięciu premierowej sesji kosztowały aż 18 proc. mniej niż na rynku pierwotnym), a w kolejnych miesiącach było… jeszcze gorzej. Dopiero kiedy cały rynek odbudował się po polehmanowskim tsunami, kurs producenta nawozów zaczął systematycznie piąć się w górę. Dziś akcje kosztują 250 proc. więcej niż w IPO.

WSZYSCY POD KRESKĄ: Notowania Energi ani na moment nie wyszły wczoraj nad kreskę, co oznacza, że zrealizowane lub niezrealizowane straty mają wszyscy uczestnicy oferty publicznej. Na otwarciu kurs spadł co prawda tylko o skromne 0,3 proc., ale później było już tylko gorzej. Kilka transakcji zawarto nawet z ceną 15,30 zł, o 10 proc. niższą od ceny sprzedaży w IPO. Na zamknięciu kurs wyniósł 16,09 zł (-5,4 proc.). Obroty sięgnęły 577 mln zł.

415 zł - Taką niezrealizowaną stratę po premierowej sesji ma drobny inwestor, który zapisał się na maksymalną dostępną ilość akcji Energi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Energa nauczy cierpliwości