Energa szuka wspólnika do projektu za 10 mld zł

Agnieszka Berger
17-06-2008, 00:00

Gdańska grupa nie będzie ścigać się z konkurentami w produkcji energii. Chce mieć własne moce, ale gotówkę z giełdy postawi na sprzedaż.

Gdańska grupa nie będzie ścigać się z konkurentami w produkcji energii. Chce mieć własne moce, ale gotówkę z giełdy postawi na sprzedaż.

Czwarta z państwowych grup energetycznych, gdańska Energa, nie widzi szans, by dogonić pozostałą trójkę w wytwarzaniu energii. Jako jedyna prawie nie ma własnych mocy produkcyjnych. Jej największa elektrownia, zlokalizowana w Ostrołęce, ma moc zaledwie 700 MW. Dla porównania pozostała trójka dysponuje tysiącami megawatów mocy wytwórczych przy porównywalnym potencjale na rynku odbiorców końcowych. Dlatego Energa nie zamierza ścigać się z siostrzanymi grupami.

— Moglibyśmy osiągnąć ich dzisiejszy poziom produkcji w ciągu 10 lat. Konkurenci nie będą jednak stali w miejscu, więc w takim wyścigu nie mamy wielkich szans. Lepiej będzie znaleźć dla Energi inną drogę — uważa Mirosław Bieliński, prezes gdańskiej grupy.

To nie znaczy, że grupa, która sprzedaje i dostarcza energię całej północnej Polsce, w ogóle nie ma w planach budowania własnej bazy wytwórczej.

Ostrołęka razy dwa

— Mamy w planach rozbudowę elektrowni w Ostrołęce. Do 2015 r. zamierzamy wybudować tam blok o mocy 1 tys. MW, a infrastruktura będzie przygotowana pod drugą jednostkę tej samej wielkości — mówi Mirosław Bieliński.

Prezes dodaje, że jeśli w Ostrołęce powstaną oba bloki, wartość inwestycji sięgnie 10 mld zł.

— Samodzielnie nie jesteśmy w stanie zrealizować przedsięwzięcia tej skali. Dlatego intensywnie szukamy partnerów, którzy zaangażowaliby się kapitałowo. W grę wchodzi współpraca z firmą branżową albo wykonawczą, która byłaby zainteresowana statusem współwłaściciela. Ten drugi wariant znacznie bardziej nam odpowiada. Chcielibyśmy mieć nad projektem kontrolę kapitałową, ale jesteśmy gotowi rozmawiać o zaangażowaniu na poziomie pół na pół — deklaruje prezes Energi.

Inny pomysł na kasę

Gdańska firma nie chce inwestować w Ostrołęce własnych pieniędzy, mimo że — podobnie jak pozostałe trzy grupy — ma przed sobą debiut giełdowy z podwyższeniem kapitału.

— Realny termin debiutu to II kwartał 2009 r. Liczymy na wpływy z emisji na poziomie zbliżonym do oczekiwań poznańskiej Enei (2-3 mld zł — red.). Mamy jednak inny pomysł na zagospodarowanie tej gotówki. Chcemy ją przeznaczyć na rozwój sprzedaży. Myślimy poważnie o skonstruowaniu pakietowej multimedialnej oferty dla naszych klientów. Sporą część pieniędzy, ale mniej niż połowę, zamierzamy przeznaczyć na wsparcie operatora w zakresie rozwoju sieci dystrybucyjnej. Infrastruktura wymaga rozbudowy w związku z boomem budowlanym i planami budowy licznych farm wiatrowych na obszarze naszej sieci. W planach mamy również inwestycje w mniejsze źródła wytwórcze, które mogłyby służyć jako tzw. moce szczytowe. Chcemy budować jednostki o mocy od kilkudziesięciu nawet do 200 MW — wylicza Mirosław Bieliński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Energa szuka wspólnika do projektu za 10 mld zł