Energetycy chcą nie tylko podwyżek

Agnieszka Berger
opublikowano: 12-12-2008, 00:00

URE apeluje do wytwórców

Ceny rosną, a mimo to branża prosi państwo o pomoc

URE apeluje do wytwórców

energii, żeby poskromili

apetyt na pomoc publiczną.

Wyciągają rękę

po 2,4 mld zł.

Najwięcej chce największy.

Gdyby nie pomoc publiczna dla elektrowni, energia mogłaby być tańsza o 20-21 zł za MWh — wynika z szacunków Urzędu Regulacji Energetyki (URE), czyli prawie o 10 proc. w stosunku do cen w przyszłorocznych kontraktach na rynku hurtowsym.

Producentom energii należy się pomoc na podstawie ustawy o rozwiązaniu kontraktów długoterminowych w energetyce (KDT). Po ich powszechnej likwidacji w elektrowniach powstały tzw. koszty osierocone — związane ze spłatą kredytów zaciągniętych na dawne inwestycje. Publiczne środki mają służyć ich pokryciu, gdyby wytwórcy nie radzili sobie samodzielnie na rynku. I wygląda na to, że sobie nie radzą, bo żądają od państwa prawie 2,4 mld zł w 2009 r. Jak twierdzi URE, żeby zachować ciągłość finansową systemu, w ciągu roku trzeba zgromadzić więcej pieniędzy, bo aż 3 mld zł. Wszystko z kieszeni odbiorców energii.

— Ustawa nie jest przystosowana do obecnych realiów. Producenci uprawnieni do pomocy publicznej nie działają na rynku samodzielnie, lecz w ramach skonsolidowanych grup — zwraca uwagę Mariusz Swora, prezes URE.

Zdaniem regulatora, jeśli elektrownie rzeczywiście nie są w stanie zarobić na koszty, w pierwszej kolejności powinny pomagać im grupy. Tymczasem domagają się wzrostu cen o kilkadziesiąt procent, a jednocześnie wyciągają rękę po publiczne pieniądze. To, ile dostaną, zależy od poziomu kosztów i ceny energii sprzedawanej w obrębie własnej grupy. Im gorszy wynik elektrowni, tym większa pomoc jej przysługuje — oczywiście w granicach wyznaczonych ustawą.

Zachłanna grupa

W lipcu spółki składały w URE wnioski o zaliczki na poczet przyszłorocznej pomocy. Najwięcej, bo prawie 100 proc. puli przewidzianej w ustawie, zażądały elektrownie z Polskiej Grupy Energetycznej (PGE), największej krajowej firmy w branży. W 2009 r. chcą otrzymać pomoc publiczną przekraczającą 1,57 mld zł.

— Producenci uzasadniają swoje oczekiwania wzrostem cen paliw. Trzeba jednak pamiętać, że w obrębie PGE działa cały łańcuch — od kopalni aż po sprzedaż energii odbiorcom końcowym. To pozwala grupie wpływać zarówno na poziom cen, jak i kosztów — mówi prezes URE.

Tauron, kolejna państwowa grupa energetyczna, oczekuje w przyszłym roku dopływu kwoty pomocowej przekraczającej 309 mln zł. W przypadku mniejszych niezależnych wytwórców energii w grę wchodzą mniejsze kwoty: prawie 185 mln zł dla Elcho, 118 mln zł dla PAK, blisko 116 mln zł dla Nowej Sarzyny i 67 mln zł dla EC Zielona Góra.

Skromna elektrownia

Prawo do zaliczki ma też należąca do giełdowej grupy Enea Elektrownia Kozienice. Spółka mogła wyciągnąć rękę po 103 mln zł. Nie zrobiła tego, bo najwyraźniej uznała, że ceny na rynku pokryją jej koszty.

Regulator zwrócił się do pozostałych producentów, żeby też poskromili swoje apetyty.

— Wnioski o zaliczki firmy składały w lipcu. Sądzę, że ich kalkulacje zakładały mniej optymistyczne prognozy dotyczące wzrostu cen energii. Liczę więc na to, że jest pole do korekty — mówi Mariusz Swora.

Producenci nie są całkiem na "nie", ale ze wstępnych sygnałów wynika, że są skłonni ograniczyć żądania najwyżej o 10 proc.

OKIEM WŁAŚCICIELA

Marcin Zieliński

dyrektor Departamentu Nadzoru Właścicielskiego Właścicielskiego Prywatyzacji III w resorcie skarbu

Poprosiliśmy o analizy

To, że rosną ceny energii, nie oznacza jeszcze, że producenci nie mają prawa do pomocy publicznej z tytułu likwidacji kontraktów długoterminowych (KDT). W przypadku elektrowni z grupy PGE ceny wynikające z dawnych kontraktów — przy uwzględnieniu wzrostu kosztów, m.in. cen węgla — nadal są wyższe od rynkowych. Zgodnie z tą samą logiką z zaliczki zrezygnowała Elektrownia Kozienice, która na rynku dostaje za energię więcej niż uzyskałaby

z dawnych KDT. To prawda,

że PGE ma wpływ na ceny pa-

liw wykorzystywanych w elek-

trowniach, ale węgiel kamien-

ny grupa musi kupować z ze-

wnątrz, a brunatnego od wła-

snych kopalni też nie może ku-

pować poniżej kosztów. Zamie-

rzamy przyjrzeć się szczegó-

łom. Poprosiliśmy PGE i Tauron

o informacje na temat poszcze-

gólnych pozycji w kosztach

i będziemy je analizować.

Wstępnie mówi się o obniżeniu

zaliczek na poczet pomocy

publicznej o około 10 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu