Energetyczne trzęsienie w skarbie

opublikowano: 22-04-2013, 00:00

Nowy minister skarbu, choć nieznany, nie będzie kolejnym zderzakiem Tuska. Ma mocną pozycję w PO, a ponadto lata doświadczeń w biznesie i polityce

„Panie, uczyń mnie narzędziem Twego pokoju/Tam, gdzie nienawiść — pozwól mi siać miłość” — tym cytatem ze św. Franciszka Włodzimierz Karpiński oddał hołd zmarłej Margaret Thatcher. Kilka dni później okazało się, że nowy minister skarbu został siewcą porządku w orszaku Donalda Tuska. Jednak za priorytet ma nie miłość, lecz skuteczność, przy czym żelazny charakter w tej misji się przyda.

Włodzimierz Karpiński (FOT ARC)
Włodzimierz Karpiński (FOT ARC)
None
None

Włodzimierz Karpiński, jako chemik z wykształcenia, ma znaleźć chemię z szefami spółek energetycznych i wykazać się niemal alchemicznym talentem przy uściślaniu nadzoru ministerstwa skarbu nad podległymi mu podmiotami.

Jako chemik z wykształcenia ma znaleźć chemię z szefami spółek energetycznych i wykazać się niemal alchemicznym talentem przy uściślaniu nadzoru ministerstwa skarbu nad podległymi mu podmiotami.

Minister polityk

— Jeśli człowiek jest na służbie państwowej, to liczy się z każdym wyzwaniem, i tak to traktuję — stwierdził nowy minister skarbu pytany o ewentualne zaskoczenie decyzją premiera. Każdy, z kim rozmawiał „PB” o nowej nominacji, wypowiada się o nim w superlatywach, m.in. dlatego, że 52-letni Karpiński to nie sztampowy polityczny spadochroniarz, polityczny brat łata.

— To facet z wiedzą i charakterem — w żołnierskich słowach opisuje go jeden ze znajomych. Włodzimierz Karpiński zasiada w Sejmie trzecią kadencję. Przez ten czas był zawsze blisko biznesu i resortu, który został mu powierzony.

— Poznałem go w czasie mojej pracy w rządzie. Był wiceprzewodniczącym komisji skarbu, więc poniekąd nadzorował z ramienia Sejmu prace resortu. Był też szefem komisji specjalnej ds. sporu między Eureko a PZU. Rozmawiałem z nim o gospodarce niejednokrotnie. Wiem, że rozumie jej mechanizmy — uważa Zdzisław Gawlik, w latach 2007-12 wiceminister skarbu. Krzysztof Żuk, kolejny były wiceminister skarbu i kolejny polityczny partner nowego ministra, podkreśla, że choć dla wielu nieznany, szybko pokaże swoje zdolności i atuty. W końcu ma za sobą biznesowe, dłuższe epizody, ukończył też podyplomowe studia menedżerskie.

— Jest bardzo doświadczonym politykiem, a to przecież polityczne stanowisko. Choć wymaga także biznesowego spojrzenia, a takie nowy minister ma: był członkiem zarządu Zakładów Azotowych Puławy, wprowadzał tak dużą spółkę na giełdę. Pierwsze strony gazet go nie onieśmielą. Poradzi sobie, jest przygotowanymerytorycznie i mentalnie — uważa Krzysztof Żuk, dziś prezydent Lublina.

Zamknięty szrot

Zdaniem Donalda Tuska, jedną z zalet Mikołaja Budzanowskiego miał być fakt, że nie był on politykiem, lecz menedżerem. Nowy minister, mimo biznesowej karty, jest zwrotem w drugą stronę i powrotem do rządów polityków w resorcie skarbu. Zdaniem osoby dobrze znającej Włodzimierza Karpińskiego, nie będzie on kolejnym, po Budzanowskim, zderzakiem Tuska, który po kilku wygnieceniach trafi na polityczny szrot.

— To nie ten model, to dobrze wyhartowana politycznie stal. Karpiński to weteran PO, jeden z jej trzonów, liderów na Lubelszczyźnie i nie tylko. Utrzymuje dobre kontakty z liderami partii. Pomaga mu w tym jego usposobienie, nie robi sobie wrogów — przyznaje osoba z otoczenia ministra. Tym słowom wtóruje Zdzisław Gawlik.

— Zaplecze polityczne to jest atut niesamowity w takim ministerstwie. Przyda się, bo w resorcie będzie musiał podjąć wiele trudnych decyzji, więc mocne wsparcie otoczenia jest niezbędne — mówi Gawlik.

Konsola na bok

Na starcie kredyt zaufania nowemu szefowi ministerstwa skarbu daje nawet opozycja. — Mam dobre przeczucia w związku z tą nominacją. Znam go jako spokojnego, zrównoważonego człowieka. Nie nęci go taktyka ślepego ataku politycznego. Tym wyróżnia się na tle wielu krzyczących polityków. Ale wiadomo — przed nim LOT, spółki energetyczne… Po owocach go poznamy — ocenia Maks Kraczkowski, poseł PiS.

Nie jest tajemnicą, że w odróżnieniu od niektórych swoich poprzedników Włodzimierz Karpiński nie angażował się dotychczas w działania na linii styku wielkiej polityki i biznesu. Raczej w cieniu robił swoje.

— Może to zabrzmi niemodnie, ale on po prostu jest propaństwowcem — podkreśla Krzysztof Żuk. Oświadczenie majątkowe nowego ministra też nie dodaje mu pikanterii: dom w Puławach, kredyt hipoteczny na ponad 100 tys. CHF, dwa średniej klasy, nie najnowsze auta, żadnych dochodów z dodatkowej działalności. W CV minister z dumą podkreśla fakt posiadania dużej rodziny. Teraz będzie miał jeszcze mniej czasu na granie z piątką synów na ukochanej konsoli. Na twitterze już żartują, że synów zastąpią spółki córki podległe ministerstwu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane