Energetyka Kaliska chce karać firmy
Przedsiębiorstwa korzystające z usług Energetyki Kaliskiej już teraz muszą ustalić, ile energii elektrycznej zużyją do końca 2000 r. Błędna prognoza może je drogo kosztować. Za dodatkową energię firmy będą płacić o 30 proc. więcej. Kara za nie wykorzystaną wyniesie 50 proc.
Jeden z przemysłowych odbiorców Energetyki Kaliskiej rozważa złożenie skargi w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów lub w Urzędzie Regulacji Energetyki. Jego zdaniem, EK nadużywa pozycji monopolistycznej.
Kary do negocjacji
— Otrzymaliśmy niedawno od EK projekt umowy. Wynika z niego, że z 15-miesięcznym wyprzedzeniem musimy zaplanować zużycie energii. Oznacza to, że już teraz musimy dokładnie przewidzieć rozmiary produkcji w grudniu przyszłego roku. Jeśli faktyczne zużycie energii przekroczy plan o 9 proc. lub będzie o 9 proc. mniejsze, za różnicę zapłacimy karę. Po interwencji w EK udało nam się tylko uzyskać zapewnienie, że wysokość kary może być negocjowana — mówi jeden z zastrzegających sobie anonimowość dyrektorów przedsiębiorstwa — klienta EK.
Jak twierdzi dyrektor, w podobnej sytuacji są wszystkie firmy pozostające w zasięgu działania kaliskiego dystrybutora.
Jak nie, to do widzenia
Zdaniem dyrektora Andrzeja Lange z Energetyki Kaliskiej, do takiego konstruowania umów z odbiorcami obligują firmę przepisy wykonawcze do obowiązującego w kraju prawa energetycznego. Wynika z nich, że strony umowy muszą ustalić ilość sprzedawanej energii i odpowiedzialność za niedotrzymanie warunków zawartego kontraktu.
— Jeśli odbiorcom nie odpowiadają warunki umowy, mogą kupić energię gdzie indziej — dodaje Andrzej Lange.
Jak twierdzi dyrektor z EK, przedsiębiorstwa mają do wyboru wielu dostawców. Dlatego umowy sprzedaży energii powinny być kształtowane na zasadach konkurencyjnych.
Jednak nie wszystkie firmy mogą swobodnie wybrać dostawcę energii. Możliwość taką mają jedynie tzw. uprawnieni odbiorcy, czyli tacy, którzy zużywają rocznie co najmniej 100 GWh.
Takich przedsiębiorstw jest w Polsce na razie niewiele. W następnych latach ograniczenia w dostępie do rynku energii elektrycznej będą stopniowo zmniejszane, aż do 2005 r., kiedy znikną całkowicie. Jednak przez najbliższe 2-3 lata zakłady energetyczne nadal będą miały rzeszę przymusowych klientów.
Przejściowe kłopoty
URE przyznaje, że narzucanie odbiorcom energii takich warunków umowy może budzić ich niezadowolenie. Jednak, jak zapewnia Olgierd Szłapczyński, rzecznik prasowy URE, sytuacja jest przejściowa.