Prognozy analityków wskazywały jedynie na umiarkowane spowolnienie, tymczasem sektor znalazł się prawie na granicy stagnacji.
— Tak gwałtowne pogorszenie koniunktury można przypisywać nadzwyczajnym ograniczeniom w dostawach energii elektrycznej dla przemysłu w sierpniu tego roku — komentuje Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP. Jego zdaniem, można oczekiwać, że w kolejnych miesiącach polski przemysł odzyska przynajmniej część dawnej formy. Z drugiej jednak strony trzeba mieć na uwadze inne zagrożenia, które mogą położyć kres ożywieniu.
— Popyt wewnętrzny mimo niemałego wzrostu potencjału finansowego polskich gospodarstw domowych w ostatnim czasie pozostaje przygaszony. Coraz bardziej prawdopodobne ostre spowolnienie gospodarcze w Chinach może natomiast niekorzystnie się odbić na kondycji niemieckich przedsiębiorstw przemysłowych, które często są zaopatrywane przez polskich podwykonawców. Z drugiej strony, szybko spadające ceny surowców stanowią pozytywny impuls podażowy, który jednak w najbliższym czasie raczej będzie słabszy od negatywnych szoków popytowych — mówi Łukasz Kozłowski. Pewnym pocieszeniem jest natomiast to, że pogorszenie koniunktury w przemyśle nie odbiło się na tempie tworzenia miejsc pracy. © Ⓟ