Energia ze słońca nas nie zbawi

Barbara Warpechowska
18-05-2010, 00:00

Pustynię Błędowską trudno porównywać z Saharą. Słońce też u nas nie takie. Nie mamy więc co liczyć wielkie elektrownie słoneczne.

Pustynię Błędowską trudno porównywać z Saharą. Słońce też u nas nie takie. Nie mamy więc co liczyć wielkie elektrownie słoneczne.

Promienie słońca możemy wykorzystywać do celów energetycznych na dwa sposoby. Pierwszy to podgrzewanie przez kolektory solarne wody do kranów i kaloryferów. Drugi — to produkcja prądu przy pomocy ogniw fotowoltaicznych (PV).

Kocioł pomoże

W polskich warunkach energia słoneczna nie ogrzeje domu przez cały rok. W naszym klimacie, cechującym się dużym zachmurzeniem, kolektory trzeba wspomagać tradycyjnym kotłem. Warto też wybrać — zamiast kolektorów płaskich — urządzenia nowszej generacji: próżniowe, zwane też rurowymi, które są dużo sprawniejsze. Wydajność wzrasta wraz ze zwiększaniem się średnicy rurek kolektora. Można ją jeszcze bardziej podnieść (o 15 proc.), instalując tzw. zwierciadła liniowe, kierujące w stronę kolektora promienie słoneczne.

Według tegorocznych badań Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO) w Polsce sprzedano ponad 144 tys. mkw. kompletnych systemów słonecznych. W sumie zaś z poprzednimi latami ponad 510 tys. mkw. Prawie 70 proc. zamontowano w budynkach mieszkalnych, a resztę w hotelach, ośrodkach wczasowych, szpitalach, domach pomocy społecznej. Ogółem instalacje działają już w ponad 80 tys. budynkach.

Najwięcej na Śląsku

Jak podaje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, największe natężenie promieniowania słonecznego przypada na wschodnią część Polski oraz na województwa świętokrzyskie, łódzkie, poznańskie i część mazowieckiego. W pozostałej części kraju promieniowanie również pozwala na stosowanie instalacji słonecznych. Różnica w rocznych sumach promieniowania słonecznego na powierzchnię poziomą w różnych województwach nie przekracza bowiem 10 proc.

Z danych IEO wynika, że najwięcej kolektorów słonecznych sprzedaje się w Polsce południowej, szczególnie w Małopolsce, na Śląsku i Podkarpaciu. Nie wynika to jednak z nasłonecznienia tych rejonów, ale z okalizacji producentów kolektorów. Na przykład udział województwa śląskiego w krajowym rynku kolektorów słonecznych wynosi 17 proc.

Ogniwa w ogonie

Polski sektor energetyki słonecznej imponuje rozwojem. Mamy kilku liczących się w Europie producentów kolektorów. Niestety, nie można tego powiedzieć o ogniwach fotowoltaicznych.

— Sektor energetyki słonecznej elektrycznej nie ma wyraźnego udziału w ogólnym bilansie energetyki odnawialnej (OZE). Wysoka cena i niska sprawność dostępnych na rynku ogniw, wynosząca maksymalnie 16-19 proc., to zapory rozwoju tego sektora w Polsce — podkreśla Aneta Więcka, specjalista ds. energetyki słonecznej w IEO.

Ogniwa PV wykorzystuje się zazwyczaj na terenach, na których nie można się podłączyć do sieci energetycznych. W Polsce systemy PV najczęściej stosuje się na stacjach meteorologicznych, tablicach reklamowych, w systemach alarmowych, świetlnych sygnalizatorach drogowych i schroniskach górskich.

Międzynarodowe stowarzyszenie Eur’Observer podaje, że w 2008 r. zainstalowano w Polsce ponad 0,3 MWp systemów PV, a łączna ilość to ponad 1MWp. W Niemczech, które są europejskim liderem w tej dziedzinie, łączna wielkość wyniosła w tym czasie ponad 6 GWp. Ale nic w tym dziwnego, skoro Niemcy mogą liczyć na rządowe i landowe dotacje na zakup PV.

Program dopłat

W Polsce nie mamy, poza lokalnymi, krajowych programów dopłat czy ulg podatkowych.

Dopiero przygotowuje taki program Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOSiGW). Będą mogli z niego skorzystać także właściciele domów jednorodzinnych (do 45 proc. dotacji na zakup i montaż małych instalacji słonecznych). Dotąd bowiem dofinansowanie było możliwe jedynie na wielkowymiarowe instalacje, najczęściej należące do podmiotów publicznych. Uzgadniany program ma umożliwić dofinansowanie rocznie budowy około 50 tys. mkw. kolektorów słonecznych.

Według specjalistów inwestycja w kolektor słoneczny w przypadku domu jednorodzinnego zwraca się po 7–10 latach. Najszybciej, gdy woda jest podgrzewana energią elektryczną, a znacznie wolniej, kiedy do tego celu wykorzystuje się węgiel. Mimo to gospodarstwa domowe coraz częściej rozważają taką inwestycję. Kolektory słoneczne przestały być dobrem ekskluzywnym. Ich ceny spadają, a wydajność rośnie. Wszystko za sprawą szybko się rozwijającej technologii, dużej konkurencji i wciąż rosnące ceny paliw i energii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / / Energia ze słońca nas nie zbawi