Energis, Netia i Tele2 mogą połączyć siły

Agnieszka Berger
opublikowano: 2005-02-01 00:00

Trzej operatorzy stacjonarni rozważają wspólny start po wolne częstotliwości. Ale najpierw muszą zmienić się warunki.

Najpóźniej dziś na biurko szefa Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP) ma trafić stanowisko Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT) w sprawie warunków przetargu na ostatnie wolne częstotliwości GSM 1800 i UMTS. Izba ogłosiła je wczoraj. Nie ma wątpliwości, że należącym do izby operatorom, Energisowi, Netii i Tele2, bardzo zależy na zmianie zasad konkursu. Są jednomyślni. Jeśli przetarg rzeczywiście ma wyłonić nowego gracza i zwiększyć konkurencję na rynku, trzeba zmienić jego zasady.

Kluczowy roaming

Za podstawowy problem kandydaci na czwartego operatora uważają brak gwarancji ze strony regulatora wprowadzenia tzw. roamingu krajowego, który pozwoliłby nowemu graczowi obsługiwać swoich klientów przy wykorzystaniu istniejących sieci komórkowych.

— Dlaczego walczymy o roaming krajowy? Chodzi o to, kiedy wystartujemy z usługą. Czy dopiero wtedy, kiedy penetracja rynku sięgnie 75-80 proc.? — pytał retorycznie Jarosław Mikos, prezes Energisu.

Roaming krajowy będzie potrzebny nowemu graczowi także dlatego, że wolne częstotliwości są przeznaczone do wykorzystania na terenie miejskim. To oznacza, że potencjalni klienci nowego operatora, żeby korzystać z jego usług na terenie całego kraju, i tak będą musieli wykorzystywać nadajniki dzisiejszych telekomów mobilnych.

Energis, Netia i Tele2 domagają się też, by regulator zapewnił nowemu graczowi asymetryczne, preferujące go, stawki w rozliczeniach z obecnymi operatorami. Oczekują też zmiany kryteriów oceny ofert przetargowych. Chcą, by URTiP nadał decydujące znaczenie kryterium konkurencyjności, co pogorszyłoby pozycję obecnych operatorów, z których każdy ma blisko 30-proc. udział w rynku. Kandydaci na czwartego proponują też wyeliminowanie lub zmniejszenie wagi kryteriów nieobiektywnych, takich jak np. wiarygodność finansowa, na rzecz mierzalnych — jak cena, ale pod warunkiem ograniczenia jej górnego pułapu.

— Według zaproponowanej przez URTiP formuły, te częstotliwości można po prostu kupić za odpowiednio wysoką opłatę. A jeżeli istnieje taka możliwość, obecni operatorzy z pewnością ją wykorzystają. Opłaci im się wydać wspólnie nawet 1 mld zł, żeby zablokować drogę konkurentowi — przekonywał Wojciech Mądalski, prezes Netii.

Piotr Nesterowicz, szef polskiego Tele2, podkreślał, że tylko wejście nowego gracza będzie oznaczało duże inwestycje w nową infrastrukturę.

— Chodzi o 1 mld EUR. Pytanie, czy zależy nam na przyciągnięciu tych inwestycji — mówił szef Tele2.

Trzech na trzech

Szefowie Energisu, Netii i Tele2 nie wykluczają, że jeśli wystartują w przetargu, nie będą ze sobą konkurować, lecz wspólnie stawią czoła obecnym telekomom mobilnym.

— Nie widzę przeszkód w utworzeniu takiego konsorcjum. Możliwe są też inne alianse — np. z zagranicznym partnerem branżowym lub funduszem inwestycyjnym — uważa Jarosław Mikos.

Piotr Nesterowicz przyznaje, że trójka zainteresowanych wstępnie omawiała już taką możliwość, choć zaznacza, że Tele2 jest w stanie wystartować w pojedynkę. Dwaj pozostali szukają partnerów za granicą.