Energo żąda od Raiffeisena ponad 200 mln zł

opublikowano: 22-05-2018, 22:00

Importer rosyjskiego węgla chce odszkodowania za blokadę kont. W tle są: anonim, znany z afery podsłuchowej Marek F. i zeznania o łapówce

Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął pozew przeciwko Raiffeisen Bank Polska o zapłatę 202,8 mln zł. Pieniędzy domaga się Energo, duży importer węgla rosyjskiego z Bielska Podlaskiego, który roszczenia wywodzi z faktu zablokowania przez Raiffeisen w marcu 2014 r. rachunku bieżącego firmy (i tym samym dostępu do kredytów). Co na to bank? — Nie możemy odnieść się do Państwa pytań z uwagi na tajemnicę bankową — ucina Marcin Jedliński, rzecznik Raiffeisena. Wiadomo jednak, że bank odrzuca roszczenia spółki węglowej, bo zawezwany wcześniej do próby ugodowej, odmówił.

NA WOLNOŚCI: Marcin W. twierdzi, że to on ze wspólnikiem Markiem F. i przy udziale byłego menedżera Raiffeisena przygotował anonim oczerniający Energo. Biznesmen w przeszłości siedział w więzieniu za oszustwa i w areszcie — w związku z tzw. aferą węglową. Obecnie jest na wolności.„ŻYCZLIWY” ANONIM: Mail, wysłany do pięciu banków kredytujących Energo (jego początek na skanie powyżej), informował o rzekomych „machlojkach” władz bielskiej firmy węglowej. Był podpisany „Życzliwa”. Kto się ukrył pod tym pseudonimem? To wyjaśnia bydgoska prokuratura.
Zobacz więcej

NA WOLNOŚCI: Marcin W. twierdzi, że to on ze wspólnikiem Markiem F. i przy udziale byłego menedżera Raiffeisena przygotował anonim oczerniający Energo. Biznesmen w przeszłości siedział w więzieniu za oszustwa i w areszcie — w związku z tzw. aferą węglową. Obecnie jest na wolności.„ŻYCZLIWY” ANONIM: Mail, wysłany do pięciu banków kredytujących Energo (jego początek na skanie powyżej), informował o rzekomych „machlojkach” władz bielskiej firmy węglowej. Był podpisany „Życzliwa”. Kto się ukrył pod tym pseudonimem? To wyjaśnia bydgoska prokuratura. FOT. TYTYS ŻMIJEWSKI/PAP, GK

Pluskwa w teczce

O Energo pierwszy raz zrobiło się głośno w połowie 2014 r., kiedy media ujawniły, że władze bielskiej firmy zawiadomiły prokuraturę o próbie założenia w jej siedzibie (i siedzibie siostrzanej firmy Krex) nielegalnego podsłuchu. Pluskwa ukryta była w okładce teczki z dokumentami, którą dostarczył do Energo bydgoski adwokat Adam D. Jak zeznał na policji — był jedynie kurierem, a teczkę otrzymał w warszawskim biurze Marka F., znanego biznesmena, powiązanego ówcześnie z wieloma firmami, m.in. giełdowymi. Właśnie wtedy, w połowie 2014 r., prokuratura zatrzymała Marka F. i przedstawiła mu zarzuty w innej sprawie: głośnej aferze podsłuchowej, która wstrząsnęła światem polityki. W grudniu 2017 r. za zlecanie kelnerom warszawskiej restauracji Sowa i Przyjaciele nielegalnego podsłuchiwania polityków i biznesmenów biznesmen został prawomocnie skazany na 2,5 roku bezwzględnego więzienia. „Mała afera podsłuchowa” z Bielska Podlaskiego jeszcze nie doczekała się finału. Na razie Marek F., który był i jest udziałowcem konkurencyjnej wobec Energo spółki Składywęgla.pl (obecnie jest w upadłości), usłyszał w tej sprawie nieprawomocny wyrok roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata i 10 tys. zł grzywny. Po jego apelacji oskarżeniami śledczych będzie się jeszcze zajmował sąd drugiej instancji.

Mail od „Życzliwej”

Do próby założenia podsłuchów w Energo doszło w kwietniu 2014 r. Miesiąc wcześniej, dokładnie 5 marca 2014 r., do pięciu banków obsługujących bielską firmę węglową (Raiffeisena, BGŻ, BRE, Millennium i ING Banku Śląskiego) trafił mail wysłany za pomocą zapewniającej anonimowość sieci Tor. Przyszedł z adresu energo.ksiegowosc@wp.pl i był podpisany „Życzliwa”. Osoba, podająca się za pracownika działu księgowego Energo, informowała w nim o rzekomych nadużyciach szefostwa firmy, polegających głównie na zabezpieczaniu wielu kredytów w różnych bankach na tym samym majątku spółki.

— Informacje te były nieprawdziwe, a mimo to Raiffeisen już następnego dnia zablokował rachunek bieżący firmy, a tym samym możliwość korzystania z udzielonych kredytów, których wartość sięgała 31 mln zł. Tymczasem pozostałe banki zareagowały jedynie zapytaniami, na które uzyskały satysfakcjonujące odpowiedzi i zaniechały jakichkolwiek dalszych działań — mówi adwokat Janusz Kaczmarek, były prokurator krajowy i pełnomocnik Energo.

Dodaje, że bank nie tylko nie poinformował spółki o swej decyzji, ale też przez kilka dni blokady nie odpowiadał na liczne próby kontaktu ze strony szefostwa Energo.

— I to mimo że dotychczas wszystkie kredyty były obsługiwane terminowo, a tuż przed otrzymaniem anonimu w lutym 2014 r. przedstawiciele Energo najpierw spotkali się z dyrektorem departamentu ryzyka kredytowego w Raiffeisenie, a następnie przesłali mu strategię i plany spółki na 2014 r. — mówi Janusz Kaczmarek.

Zdaniem Energo, zablokowanie rachunku było niezgodne z zapisami wewnętrznego regulaminu świadczenia usług kredytowych Raiffeisena. I spowodowało zaburzenia w terminowym regulowaniu bieżących zobowiązań przez spółkę, utratę jej dobrej reputacji i znaczną szkodę finansową. Tę ostatnią na 202,8 mln zł wyliczył wynajęty przez Energo biegły rewident. Mają się na nią składać szkoda rzeczywista (182,8 mln zł) i utracone korzyści (20 mln zł).

Mocne oświadczenie

Naruszenie wewnętrznego regulaminu to nie jedyna podstawa pozwu. Zdaniem Energo, „działania Banku Raiffeisen, podejmowane przez swoje organy, nie miały charakteru przypadkowego, a przeciwnie— były starannie zaplanowane i nakierowane na osiągnięcie konkretnych rezultatów”. O co chodzi? O zeznania i oświadczenia niejakiego Marcina W., nieformalnie kontrolującego bydgoską spółkę MM Group (właścicielami są jego dzieci), która również działała na rynku węglowym i była wspólnikiem Marka F. w Składachwęgla.pl. Przed bielskim sądem, rozpatrującym sprawę założenia podsłuchów w Energo i Krex, Marcin W. zeznał, iż Marek F. opowiadał mu, „że miał bardzo dobre relacje z bankiem Raiffeisen, a konkretnie w zarządzie tego banku”. Następnie, w obecności notariusza, Marcin W. złożył oświadczenie, z którego wynika, że to on, wspólnie z Markiem F., wymyślili sposób na wyeliminowanie Energo z rynku poprzez wysłanie anonimu do obsługujących tę firmę banków. W oświadczeniu Marcina W. można przeczytać m.in., iż „Marek F. twierdził, że jest w bliskich relacjach z członkiem zarządu Raiffeisen Bank Polska. Z tego, co pamiętam, jego nazwisko to X [tu pada rzeczywiste nazwisko byłego członka zarządu banku — przyp. aut.], który poinstruował Marka F., co powinniśmy zrobić. (…) Kilkakrotnie »wzmacnialiśmy« treść, wymyślając jeszcze mocniejsze argumenty, ponieważ pan X mówił Markowi F., że potrzebuje większej »bomby«. Marek F. twierdził, że pan X chce za wypowiedzenie kredytów firmie Energo 200 tys. zł. Marek F. poinformował mnie, że przekazał te pieniądze”.

Wstrzemięźliwi śledczy

W pozwie spółka Energo twierdzi też, że oświadczenie Marcina W. „znalazło odzwierciedlenie” w jego przesłuchaniu przed bydgoską prokuraturą, prowadzącą duże śledztwo w sprawie nieprawidłowości w spółkach MM Group i Składywęgla.pl, w którym W. jest jednym z głównych podejrzanych (patrz ramka obok). Zapytaliśmy śledczych, czy rzeczywiście? I czy w sprawie dotyczącej wysłania anonimu do banków komukolwiek przedstawiono zarzuty?

— Na obecnym etapie śledztwa nadal gromadzony jest materiał dowodowy, który podlega bieżącej weryfikacji, dlatego nie ujawniamy treści składanych przez podejrzanych wyjaśnień. Mogę jedynie potwierdzić, że postępowaniem objęto także ten wątek. Z uwagi na stan sprawy, nie udzielamy dalszych informacji w tym zakresie — ucina Agnieszka Adamska-Okońska, rzecznika prasowa Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

O sprawę anonimu chcieliśmy zapytać Marcina W., ale odmówił „PB” rozmowy na jakikolwiek temat. Treść jego oświadczenia stanowczo podważają natomiast Marek F. i były członek zarządu Raiffeisena wymieniony z nazwiska w oświadczeniu, do którego udało nam się dotrzeć.

„Totalne brednie”

Marek F. swój komentarz przysłał nam SMS-em. „Marcin W. już wielokrotnie oskarżał mnie przed kilkoma sądami o czyny, które to właśnie on popełnił. Tak samo było w tym przypadku. Jest mi bardzo przykro, bo zaufaliśmy mu, a on okazał się nieuczciwym człowiekiem. Wystarczy przeczytać i porównać jego zeznania w sprawach, w których zeznawał przeciwko mnie. Za każdym razem na te same pytania udzielał innych odpowiedzi. Na współpracy z nim moje firmy straciły około 34 mln zł. Przestrzegam wszystkich przed tym człowiekiem. Z tego, co pamiętam, to w tej sprawie nie byłem przesłuchiwany. Nie mam z tą sprawą nic wspólnego. Z tego, co słyszałem, to dwóch pracowników W. przyznało się do fałszerstw, które on im zlecał. To chory człowiek”. Były członek zarządu Raiffeisena (nazwisko do wiadomości redakcji) twierdzenie Marcina W. o jego udziale w przygotowywaniu anonimu i łapówce nazywa „totalnymi bredniami”.

— Z panem W. nigdy nie miałem kontaktu, a Marka F. znałem jedynie na gruncie zawodowym, jako długoletniego klienta Raiffeisena. Nie była to żadna bliska znajomość, a jej kluczowym elementem był okres, gdy wypowiedzieliśmy mu kredyt i prowadziliśmy windykację. Około dwa lata temu byłem w tej sprawie przesłuchiwanyjako świadek i tak wtedy, jak dziś zapewniam, że postanowienia o blokadzie rachunków zawsze mają charakter kolegialny, a ja w tym konkretnym przypadku nie podejmowałem żadnych decyzji — mówi były menedżer Raiffeisena. Dodaje, że sprawa była też badana przez dział compliance Raiffeisena i wewnętrzny audyt nie wykazał żadnych nieprawidłowości.

Afera węglowa

Śledztwo dotyczące nieprawidłowości w dwóch spółkach handlujących węglem, MM Group (MMG) i Składywęgla.pl (SW), ruszyło w 2013 r., po zawiadomieniu Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. W czerwcu 2014 r. do akcji wkroczyli funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego, zatrzymując kilkanaście osób, w tym kierownictwo obu firm: Marcina W., jego żonę Monikę, Arkadiusza P. i Tomasza P. Obecnie status podejrzanych posiada 26 osób, nie tylko z MMG i SW, ale też podmiotów współpracujących. Zarzuty dotyczą popełnienia wielu przestępstw, m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej (miał nią kierować Marcin W.), podrabiania dokumentów, oszustw na szkodę odbiorców węgla, wyłudzania podatku VAT i prania brudnych pieniędzy na kwotę 85 mln zł. Kilka osób podejrzewanych jest też o wymuszenia rozbójnicze. Śledztwo przedłużone jest do końca lipca 2018r., jednak, m.in. w związku z oczekiwaniem na realizację międzynarodowych pomocy prawnych, nie uda się go zakończyć w tym terminie. Prokuratura planuje przedłużyć postępowanie do końca 2018 r.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Energo żąda od Raiffeisena ponad 200 mln zł