ERA WYDA 1,2 MLD ZŁ

Tomasz Siemieniec
opublikowano: 2000-03-29 00:00

ERA WYDA 1,2 MLD ZŁ

Polska Telefonia Cyfrowa, lider rynku telefonii komórkowej, podłączy w tym roku minimum 1 mln nowych abonentów

Tylko do końca tego roku Polska Telefonia Cyfrowa, operator sieci Era GSM, wyłoży na rozwój 1,2 mld zł. Środki na inwestycje będą pochodzić m.in. z ubiegłorocznej emisji obligacji o wartości około 2 mld zł oraz z operacji refinansowania starego kredytu, dzięki której Era uzyska dodatkowo około 700 mln zł.

W 2000 roku PTC zamierza zdobyć zaufanie około 1 mln nowych klientów, czyli dokładnie tyle, ile deklarują dwaj rywale tej spółki: Centertel i Polkomtel. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że przez trzy miesiące tego roku spółka przyłączyła już blisko 300 tys. abonentów, przyrost w skali roku może sięgnąć nawet 1,2 mln nowych klientów. Rok 1999 Era zakończyła na pozycji lidera na polskim rynku telefonii komórkowej (44,7 proc.) i wiele wskazuje na to, że zdoła utrzymać tę pozycję także w tym roku.

— Zrobimy wszystko, aby utrzymać ten udział w rynku. Zdajemy sobie jednak sprawę, że szczególnie aktywny na rynku będzie Centertel, który rozpoczął świadczenie usług w systemie GSM 900 i musi nadrobić zaległości. Można jednak założyć, że na koniec 2000 roku będziemy mieli minimum 42-proc. udziału w rynku — mówi Bogusław Kułakowski, prezes zarządu i dyrektor generalny Polskiej Telefonii Cyfrowej.

Żeby zrealizować ten cel spółka wprowadzi nowe produkty oraz będzie dążyć do poprawy jakości już istniejących usług. W 2000 roku wyda na to 300 mln USD (1,2 mld zł). Środki na inwestycje pochodzić będą z ubiegłorocznej emisji obligacji na 300 mln EUR i 150 mln USD, refinansowania starego kredytu z 672 mln DEM (80 proc. już wykorzystano) na 1 mld DEM oraz ze środków własnych. Przy 2 mln abonentów, miesięczne przychody firmy wynoszą około 300 mln zł.

Dla porównania, Plus GSM planuje inwestycje rzędu 900 mln zł, a Centertel wyda od 800 mln zł do 1 mld zł.

Czas na WAP i GPRS

Pod koniec drugiego kwartału 2000 roku Era wprowadzi usługi oparte na WAP. Plus już wprowadził tego typu ofertę, a Centertel wystartuje w kwietniu.

— Nie muszę przekonywać, że z technicznego punktu widzenia jesteśmy gotowi do wprowadzenia WAP. Wolimy jednak jeszcze trochę poczekać, a to chociażby dlatego, że nie chcemy się ograniczać tylko do jednego producenta aparatów — Nokii. Czekamy aż pojawi się więcej ofert. Już teraz testujemy pięć telefonów przystosowanych do obsługi WAP: Ericsson, Motorola, Alcatel, Siemens — tłumaczy Bogusław Kułakowski.

Pod koniec 2000 roku Era wprowadzi jednak cały szereg nowych usług opartych na systemie GPRS (szybka transmisja danych). Obecnie trwają testy trzech tego typu instalacji, brak jest natomiast stosownych terminali. Spółka opracowała już koncepcję wykorzystania tego systemu. Nie chce jej jednak na razie ujawniać.

Spółka zainteresowana jest również uzyskaniem koncesji na system UMTS. Przetarg na trzy tego typu licencje ma się odbyć pod koniec tego roku.

— Na pewno weźmiemy w nim udział. Uważam jednak, że jest trochę za wcześnie na wprowadzenie tego systemu do Polski. Warto chyba poczekać — rok lub dwa — na doświadczenia, jakie zbiorą operatorzy w innych krajach — uważa prezes Kułakowski.

Taka strategia

Agresywna walka o nowych klientów była jedną z przyczyn starty netto spółki, która za ostatni rok wyniosła 122,5 mln zł. Era zmieniła w 1999 r., w porównaniu z poprzednimi latami, strategię na tym polu.

— Dotychczas nasza strategia przewidywała agresywne promocje w pierwszej połowie roku, a w drugiej nadchodził czas zwrotu z poczynionych wydatków. W 1999 roku aktywna walka o klienta trwała przez dwanaście miesięcy. Nasi udziałowcy doszli do wniosku, że skoro jest zapotrzebowanie, to trzeba je stale wykorzystać. Na czerpanie zysków możemy jeszcze poczekać. Efekty są takie, że na koniec 1999 roku mieliśmy 1,75 mln klientów, a nasz największy rywal o 250 tys. mniej. dzisiaj ta różnica jest jeszcze większ i wynosi blisko 400 tys. abonentów — tłumaczy Bogusław Kułakowski.

Zdaniem prezesa Ery, większa liczba klientów to wyższe zatrudnienie w firmie, konieczność wybudowania większej liczby stacji bazowych, większa pojemność sieci, a reasumując — po prostu wyższe koszty własne oraz inwestycyjne.

Drugim powodem straty odnotowanej przez Erę były koszty związane z różnicami kursowymi, na których spółka straciła ponad 150 mln zł.

— W tym roku koszty firmy związane z ryzykiem kursowym będą o wiele niższe. W marcu przeprowadziliśmy transakcje zabezpieczające nas przed wahaniami kursów walut na następne 12 miesięcy. Poza tym najważniejszym wskaźnikiem w przypadku firm telekomunikacyjnych jest EBITDA. Na tej podstawie należy porównywać konkurentów — zapewnia Bogusław Kułakowski.

W przypadku Ery ten wskaźnik w 1999 roku wyniósł 598 mln zł, co stanowi 36 proc. wzrost w porównaniu z 1998 r. Centertel i Polkomtel nie ujawniły jeszcze danych.

Co piąty to zły klient

Szef PTC liczy również na zmniejszenie wielkości złych długów, generowanych przez klientów nie płacących rachunków (nie ujawnia ich wartości) oraz poprawienie wskaźnika Churn (procentowy lub ilościowy parametr określający liczbę odchodzących klientów z danej sieci) .

— Ten wskaźnik w skali całego poprzedniego roku wyniósł w naszej firmie 22 proc. Najbardziej istotne jest jednak to, że malał z miesiąca na miesiąc. W styczniu wynosił około 3 proc., a w grudniu już tylko 1,9 proc., co przy tak wysokim przyroście abonentów — jak to miało miejsce w przypadku Ery — jest bardzo dobrym osiągnięciem — ujawnia prezes Kułakowski.

Dla porównania, Polkomtel miał 16-proc. Churn w 1999 roku. Centertel nie ujawniał nastomiast dotychczas tych danych.

Szefowie Ery szacują, że 20 proc. klientów (licząc łącznie stan posiadania wszystkich operatorów działających w Polsce) to ci, którzy nie płacą rachunków i często zmieniają operatora.

— Mamy utrudnioną identyfikację takich osób. Wprawdzie we własnej sieci potrafimy wskazać tych tzw. złych klientów, ale nie mamy prawa wymieniać się bazami danych z innymi operatorami. Regulacje prawne uniemożliwiają taką współpracę. Przekonani jesteśmy natomiast, że osoby nie płacące rachunków to stała i ta sama grupa — mówi Bogusław Kułakowski.

Takich klientów może być w Polsce nawet około 800 tys., choć nikt dokładnie nie jest w stanie określić tej liczby. Pewne jest natomiast, że nie płacąc rachunków nie mają już szans na powtórne skorzystanie z usług danego operatora. Pozostaje im już tylko pre-paid.

Biznes nie tylko dla Plusa

Specjaliści od rynku telefonii komórkowej twierdzą, że Era koncentruje się głównie na klientach z niższej półki, a Polkomtel jest liderem usług dla biznesu.

— To nieprawda. Około 60 proc. naszych abonentów to klienci z sektora małego i średniego biznesu, a więc ponad 1 mln osób. Ponadto obsługujemy ponad 300 firm z listy 500 największych przedsiębiorstw w Polsce — zapewnia prezes Kułakowski.

Od 3 kwietnia Era wprowadzi również nową ofertę dla biznesu — Era Biznes. Dzięki niej abonenci mogą zaoszczędzić 40 proc. kosztów opłat za wszystkie rodzaje połączeń wewnątrz sieci.

Zdaniem Władysława Bartoszewicza, szefa Polkomtela, o tym, kto naprawdę się liczy na rynku telefonii komórkowej, decydują trzy czynniki: wielkość przychodów, wielkość złych długów oraz współczynnik Churn. W przychodach ważna jest dodatkowo wielkość uzyskiwanych wpływów średnio z jednego abonenta. Nieco inne spojrzenie na to ma Bogusław Kułakowski.

— Zdecyduje jakość usług, troska o klienta, nowe pomysły oraz ludzie zatrudnieni w poszczególnych firmach. Technologie i sprzęt można kupić, ale to pracownicy decydują o sukcesie firmy — uważa prezes Kułakowski.

INTERNET: Opracowaliśmy własną strategię internetową, którą już zresztą wdrażamy. Obecnie negocjujemy ze spółkami, które mogą zaproponować naszym abonentom konkretne usługi — podkreśla Bogusław Kułakowski. fot. Borys Skryński