Erbud obiecuje uczyć się na błędach

opublikowano: 20-02-2019, 22:00

Firma budowlana odcina przeszłość grubą kreską. Planuje odrobić straty i zmniejszyć zadłużenie.

Grupa Erbud pod koniec września 2018 r. notowała 24,7 mln zł straty netto wobec 14,9 mln zł zysku w tym samym okresie przed rokiem. Przyznała, że strata była wynikiem przeszacowania marż na krajowych i zagranicznych kontraktach, zawieranych w latach 2015-16.

Dariusz Grzeszczak przyznaje, że z optymizmem patrzy na 2019 r,
spodziewa się poprawy wyników i nie obawia się wahań koniunktury. Symbolicznie
nowy start grupa Erbud inauguruje odświeżeniem własnego logotypu.
Zobacz więcej

NOWY POCZĄTEK:

Dariusz Grzeszczak przyznaje, że z optymizmem patrzy na 2019 r, spodziewa się poprawy wyników i nie obawia się wahań koniunktury. Symbolicznie nowy start grupa Erbud inauguruje odświeżeniem własnego logotypu. Fot. ARC

— W połowie zeszłego roku dokonaliśmy korekty wyniku. Rewizja portfela zleceń i wpisanie w straty nierentownych kontraktów dało nam pewność, że tego rodzaju zdarzenie w historii naszej grupy już się nie powtórzy. Trzeci kwartał 2018 r. przyniósł zysk w wysokości 13 mln zł na poziomie operacyjnym. Odcięliśmy przeszłość grubą kreską i oczyściliśmy sytuację w spółce — mówi Dariusz Grzeszczak, prezes Erbudu.

Grupa informuje, że portfel zleceń na koniec 2018 r. wyniósł 2,5 mld zł i był wyższy od wyniku za 2017 r. o 22,3 proc., natomiast zlecenia na ten rok to 1,8 mld zł.

— W 2019 r. wkraczamy z dużym optymizmem. Potwierdzeniem naszej wiarygodności jest przedłużenie wszystkich umów z bankami i towarzystwami ubezpieczeniowymi — zapewnia prezes.

Zapytany o obecną kondycję branży budowlanej i podwyżkę cen materiałów prezes prognozuje, że te ostatnie pozostaną bez zmian lub będą spadać. Nie obawia się powtórki z historii.

— Zdywersyfikowany portfel daje nam bezpieczeństwo przed wahaniami koniunktury w poszczególnych segmentach. Jesteśmy aktywni w budownictwie kubaturowym, drogowo-inżynieryjnym oraz w segmencie budownictwa i serwisu dla przemysłu energetyki. Chcemy powrócić do rentowności na poziomie lat ubiegłych, czyli powyżej 2 proc. zysku operacyjnego. Sądzimy, że uda nam się osiągnąć i utrzymać ten wynik w latach 2019- -21 — mówi Dariusz Grzeszczak.

Dodaje, że do poprawy wyników przyczyni się obniżenie kosztów stałych. Da się to osiągnąć m.in. przez zmniejszenie struktury organizacyjnej, które nastąpiło w ostatnich miesiącach.

W związku ze zmianą sytuacji na rynku odnawialnych źródeł energii spółka PBDI z grupy Erbud coraz mocniej stawia na energetykę odnawialną i chce ponownie zostać liderem tego segmentu na polskim rynku.

— Wiążemy duże nadzieje z nowym otwarciem na rynku farm wiatrowych. Po trzech latach posuchy w tej branży, spowodowanej niekorzystną legislacją, energia odnawialna z farm wiatrowych znów ma szansę być istotnym elementem polskiego miksu energetycznego. W 2016 r. nasza spółka PDBI odnotowała 150 mln zł przychodu z realizacji farm wiatrowych. W najbliższym czasie chcemy wrócić do co najmniej takiego poziomu przychodów. Możliwość wzrostu i zwiększenia naszych przychodów widzimy także w budowie farm fotowoltaicznych — wyjaśnia prezes.

Nowy rok i symboliczny nowy początek Grupa Erbud inauguruje odświeżeniem logotypu, który został ujednolicony dla wszystkich spółek zależnych.

OKIEM EKSPERTA

Faza stabilizacji

KAROLINA MICHALAK, analityk kosztów w CBRE

Problem niedoszacowania kosztów realizacji, który dotknął przedsiębiorstwa budowlane w latach 2015-16, wydaje się już zażegnany. Sięgały one wówczas nawet 30 proc. Obecnie w branży budowlanej obserwujemy jednak stabilizację i wzrost roczny na poziomie 5-10 proc. Pozytywne jest to, że na bazie doświadczeń z lat 2015-16 budowlanka nauczyła się lepiej prognozować koszty i w przyszłości będzie ostrożniej je szacować. Wyzwania, z którymi w najbliższym czasie zmierzy się branża, to przede wszystkim otwarcie niemieckich granic dla pracowników z Ukrainy. Ten proces może mieć wpływ na wzrost płac, zarówno dla pozostających w Polsce pracowników ze Wschodu, jak i rodzimych. Kolejną kwestią jest wzrost cen ropy naftowej, który przełoży się na koszty transportu, ale także pośrednio na ceny produkcji.

OKIEM EKSPERTA

Firmy wyciągnęły wnioski

JOANNA PAJĄK, dyrektor działu oceny ryzyka w Euler Hermes

Ceny materiałów drożały w ostatnich kwartałach, a wzrost wyprzedzał wzrost stawek za same prace budowlane. Mimo to nie sądzę, aby trend miał się zmienić, chociaż zapewne tempo będzie bardziej stonowane. Firmy budowlane, nauczone gorzkim doświadczeniem ostatnich dwóch lat, wykazują większą ostrożność w prowadzonych obecnie przetargach — śmielej przyjmują w kosztorysach wzrost cen materiałów i prac. Prowadzi to nierzadko do kosztu wyższego niż budżet inwestora, który zmuszony jest przetarg odwołać lub powtórzyć w zmienionym zakresie prac. Wpływa to na pewne „spłaszczenie” aktualnego szczytu prac infrastrukturalnych, a tym samym zmniejsza presję cenową. Innym istotnym czynnikiem ryzyka dla firm budowlanych jest dostępność pracowników na rynku i rosnąca presja płacowa. Odbija się to na rentowności kontraktów, a przede wszystkim na możliwościach ich terminowej realizacji. Cały czas problemem pozostaje kwestia waloryzacji kontraktów, szczególnie historycznych podpisywanych w zupełnie innych realiach. Sporym utrudnieniem będzie także kumulacja prac w krótkim okresie, co przełoży się na słabą dostępność podwykonawców.

Sprawdź program konferencji "Grupy Kapitałowe 2019", 29-30 maja 2019, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu