Łódzki Ericpol wciska pedał gazu. W tym roku planuje przyjąć 250 pracowników, głównie informatyków. Dzięki temu zatrudnienie w spółce przekroczy 2 tys. osób. Tak duże zapotrzebowanie na nowe kadry to efekt wejścia firmy na nowe rynki (sektor publiczny) oraz kryzysu na Ukrainie. Jak pisaliśmy w „PB” w kwietniu, amerykańskie i zachodnioeuropejskie koncerny zaczynają powoli wycofywać się z ukraińskich centrów usług IT. Część z nich trafia do Polski.
— Otrzymujemy coraz więcej zapytań ofertowych ze strony firm zachodnich zlecających wcześniej prace w krajach Wspólnoty Niepodległych Państw — mówi Jan Malkiewicz, szef działu marketingu i komunikacji w Ericpolu.
Jak twierdzi, wyższe niż na Ukrainie stawki, które pobierają polskie firmy za usługi IT, nie są barierą. Kryzys na Wschodzie to niejedyny zagraniczny powód zwiększonej liczby zamówień wpływających do Ericpolu. Zachodnie firmy wycofują się także z centrów usług IT na Dalekim Wschodzie. W tym przypadku powodem nie jest polityka, lecz chęć posiadania ośrodków rozwoju oprogramowaniaw tej samej strefie czasowej.
— Ceny przestały być wabikiem dla klientów. Bezpieczeństwo, jakość pracy i proaktywna postawa wobec potrzeb klienta zaczynają odgrywać kluczową rolę — podkreśla Jan Malkiewicz.
Spółka odnotowuje także wzrost liczby zamówień z rynku niemieckiego. 90 proc. jej przychodów jest generowane przez eksport usług IT. Nowi pracownicy są poszukiwani przede wszystkim do łódzkiej centrali firmy. W listopadzie ma zostać zakończona budowa nowej siedziby Ericpolu. Obiekt wybudowany kosztem 60 mln zł pomieści 900 osób.