Wiosną Eureko zapowiedziało złożenie we wrześniu pozwu w sprawie PZU przeciw polskiemu rządowi w sądzie arbitrażowym w Sztokholmie. Dziś sprawa jest wyciszona, konsorcjum nie chce wypowiadać się na ten temat, prowadzi natomiast otoczone tajemnicą rozmowy z resortem skarbu.
W lutym Eureko zapowiedziało złożenie w sztokholmskim sądzie arbitrażowym pozwu przeciwko polskiemu rządowi. Konsorcjum zarzucało wówczas Polsce niewywiązywanie się z zobowiązań w sprawie prywatyzacji PZU, które umożliwiłyby mu uzyskanie kontroli nad polskim towarzystwem.
— Uruchomiliśmy procedury arbitrażowe przewidziane w umowie zawartej przez Polskę i Holandię. We wrześniu do sądu w Sztokholmie złożymy stosowny pozew. Jesteśmy pewni wygranej. Racja jest po naszej stronie — mówił wówczas Arnold Hoevenaars, prezes Eureko, w wywiadzie dla „Newsweeka”.
Wiesław Kaczmarek, minister skarbu, wypowiedział umowę o sprzedaży konsorcjum kontrolnego pakietu akcji PZU, a państwo zacieśnia kontrolę nad spółką.
Zapytaliśmy Eureko, czy zrealizowało lub zamierza zrealizować zapowiedzi złożenia pozwu oraz czy prowadzi rozmowy z Ministerstwem Skarbu Państwa. Ernst Jansen, odpowiedzialny w Eureko za inwestycje w Polsce, nie chciał wypowiadać się na ten temat.
— Cały czas trwają dyskusje. Jakiekolwiek komentarze mogłyby wpłynąć na ich wynik — twierdzi Lorrie Morgan, rzeczniczka Eureko.
Trwają negocjacje z konsorcjum Eureko — dowiedzieliśmy się w biurze prasowym ministerstwa skarbu.
Resort nie chciał jednak poinformować ani o temacie, ani o terminach spotkań.
Wszystko wskazuje więc na to, że Eureko zrezygnowało z wojennej scieżki i próbuje ułożyć się z MSP. Zdaniem większości naszych rozmówców, konsorcjum może bowiem zabraknąć argumentów prawnych do sądzenia się z polskim rządem. MSP miało prawo odstąpić od tzw. drugiego aneksu do umowy prywatyzacyjnej.Teraz obowiązuje już tylko aneks pierwszy, podpisany w kwietniu 2001 r. zgodnie z którym konsorcjum może objąć pakiet kontrolny PZU w chwili upublicznienia akcji spółki. O terminie tym decyduje jednak resort skarbu i w praktyce może go długo odkładać. Argumentów nie brakuje: zła sytuacja na rynku kapitałowym, konieczność zakończenia mnożących się śledztw prokuratorskich wokół PZU, staranne przygotowywanie nowego prospektu emisyjnego itp.
W tej sytuacji Eureko jest w niełatwym położeniu. Mimo zainwestowania razem z BIG BG około 3 mld zł, nie ma znaczącego wpływu na losy spółki, a akcjonariusze (według naszych informacji, głównie portugalski bank BCP) domagają się zwrotu z inwestycji. Nawet chcąc sprzedać akcje PZU — czego konsorcjum oficjalnie się wypiera, a o czym mówią często polscy i zagraniczni obserwatorzy — Eureko musi negocjować z polskim rządem, ponieważ umowa prywatyzacyjna jeszcze przez dwa lata ogranicza prawo dysponowania tymi walorami.



