Eureko nie uznaje raportu komisji

Paulina Sztajnert, MIR
opublikowano: 2005-09-16 00:00

Posłowie uważają, że umowa prywatyzacji PZU jest nieważna. Eureko specjalnie się nie przejęło. I delikatnie straszy.

Sejmowa komisja ds. prawidłowości prywatyzacji PZU zakończyła pracę. Takiego efektu można było się spodziewać. „Umowa prywatyzacyjna PZU jest nieważna” — to wniosek z raportu posłów, którzy nad takim werdyktem pracowali osiem miesięcy. Komisja chce, by minister skarbu podjął kroki w kierunku unieważnienia umowy z Eureko (obecnie ma ponad 30 proc. akcji polskiego ubezpieczyciela). To może zaostrzyć spór Eureko z polskim rządem, zakończony w sądzie arbitrażowym wyrokiem korzystnym dla inwestora. Jeśli resort skarbu nie podejmie działań, komisja wystąpi do prokuratura generalnego, by wytoczył proces z powództwa cywilnego zmierzający do unieważnienia umowy.

Oczywiście zostajemy

Eureko odpowiada spokojnie, acz stanowczo.

— Kolejny raz podkreślamy, że jesteśmy inwestorem długoterminowym i nie zamierzamy wycofywać się z PZU. Wszelkie umowy z resortem skarbu zawieraliśmy w dobrej wierze i z poszanowaniem prawa. Eureko nadal oczekuje wywiązania się z zawartych umów (upublicznienia PZU i sprzedaży części pakietu — przyp. red) — twierdzi Lorrie Morgan, rzecznik Eureko.

W oświadczeniu znajduje się też delikatna groźba.

„W związku z ogłoszeniem raportu sejmowej komisji śledczej ds. zbadania prawidłowości prywatyzacji PZU pragniemy poinformować, że Eureko rozpocznie analizę dokumentu również pod kątem jego ewentualnego wpływu na drugi etap postępowania arbitrażowego” — głosi oświadczenie.

— Co prawda Sejm, to nie rząd, ale daje arbitrom pogląd, jaka atmosfera panuje wokół holenderskiego inwestora w naszym kraju. Obawiam się także, że ten raport może usztywnić rząd w ewentualnym podjęciu decyzji o ugodzie z Eureko. A ta, po przegranej pierwszej części arbitrażu, jest dla nas jedyną deską ratunku — tłumaczy pragnący zachować anonimowość prawnik.

Obosieczna broń

Stąd wniosek, że Eureko, które przed arbitrażem udowodniło winę polskiej strony, może wykorzystać sejmowy dokument do powiększenia swoich roszczeń odszkodowawczych. Co więcej, może to osiągnąć.

Inaczej na raport reagują posłowie, którzy w październiku będą tworzyć nowy rząd i obsadzą resort skarbu.

— Państwo powołuje komisje śledcze nie po to, by wyniki ich prac wyrzucać do kosza. Przyszły rząd na pewno zajmie się sprawą PZU, choć skoro minister Socha wykazuje tak niezwykłą aktywność w ostatnich chwilach urzędowania, to może zajmie się także problemem. Jeżeli się na to zdecyduje, musi wziąć jednak pod uwagę postanowienia tego raportu. Przyszła koalicja może poprzez ministra skarbu odwołać się w sprawie prywatyzacji do sądu — ocenia Kazimierz Marcinkiewcz, poseł PiS.

Nie wspomina jednak słowem o możliwości ugody z Eureko. Nieco bardziej pragmatyczny jest Zbigniew Chlebowski z PO.

— Klucz do rozwiązania całej tej sprawy leży w rękach prokuratora generalnego. To on po zapoznaniu się z dowodami zgromadzonymi podczas prac komisji wyda decyzję co do zasadności podważenia umowy prywatyzacyjnej. Do tego czasu minister skarbu powinien wstrzymać się z podejmowaniem wszelkich decyzji. Tym zajmie się już przyszły rząd. Komisję zawsze można oskarżyć o upolitycznienie, ale z dowodami polemizować się nie da — zaznacza Zbigniew Chlebowski.