Obiektów hotelowych przybywa, ale nic nie wskazuje na to, że po mistrzostwach będziemy ich mieli za dużo
Inwestycje w drogi, biura, centra handlowe i hotele napędza wizja Euro 2012. Kryzys ostudził ambicje inwestorów, ale widoki zysków są nadal wyraźne.
Od niemal trzech lat na polskim rynku hotelowym trwa boom inwestycyjny. I dobrze, bo dotychczas Polska pod względem wielkości i jakości bazy noclegowej wlokła się w ogonie Europy (nasi sąsiedzi — Czesi — mieli ponad cztery razy więcej pokoi hotelowych niż my). Deweloperzy i zarządy sieci hotelowych uważają jednak, że ograniczona liczba obiektów, niewielka konkurencja, stały wzrost liczby klientów biznesowych, rosnąca atrakcyjność turystyczna regionu czy zbliżające się mistrzostwa EURO 2012 to czynniki, które nadadzą tempo inwestycjom i będą świetnym środkiem zaradczym na kryzys.
Korzystne rozgrywki
Zdaniem Johna Duckwortha, dyrektora zarządzającego na Europę Środkową i Wschodnią w Jones Lang LaSalle, mistrzostwa Europy w piłce nożnej będą miały dwojaki wpływ na rynek nieruchomości w Polsce. O ile bezpośrednio dla branży hotelarskiej nie będą miały decydującego znaczenia, o tyle istnieją silne pośrednie powiązania organizacji tej impresy zarówno z rynkiem nieruchomości, jak i z całą gospodarką.
— Najbardziej oczywisty wpływ to budowa obiektów sportowych i infrastruktury z nimi związanej w czterech miastach wybranych na gospodarzy turnieju. Rozwój zaplecza infrastrukturalnego wpłynie na wzrost zainteresowania regionem i większą aktywność inwestorów. Kluczowa będzie tu jednak poprawa infrastruktury komunikacyjnej, łączącej miasta — gospodarzy mistrzostw, a stanowiącej istotny element długoterminowego rozwoju polskiej gospodarki. Jeżeli EURO 2012 istotnie stanie się bodźcem dla rozwoju infrastruktury drogowej i kolejowej, uzupełniając brakujące ogniwa komunikacyjne, to ogólny wpływ imprezy na gospodarkę będzie znacznie większy, niż krótkoterminowe ożywienie gospodarcze, związane z tego typu wydarzeniami. Poprawa komunikacji pomiędzy głównymi ośrodkami gospodarczymi kraju oznacza przy tym nowe możliwości rozwoju dla sektora logistycznego, parków handlowych i biur — wymienia Duckworth.
Zwraca ponadto uwagę, że chociaż Polska już spełnia kryteria UEFA co do liczby miejsc noclegowych, to EURO 2012 sprawi, że pokoi hotelowych będziemy mieli jeszcze więcej.
Nie przedobrzyć
W ciągu ostatniego roku liczba hoteli na świecie zwiększyła się tak bardzo, że wartość nieruchomości tego typu znacznie spadła. Dziś w Polsce jest ich ponad 250. Większość znajduje się w dużych miastach. Najwięcej w województwie mazowieckim. Wraz ze wzrostem liczby organizowanych w Polsce cyklicznych międzynarodowych targów i konferencji zapotrzebowanie na nie będzie rosło.
— W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy nie zawarto żadnych istotnych transakcji zakupu hoteli, gdyż nadal istnieje poważna rozbieżność między oczekiwaniami cenowymi kupujących i sprzedających. Ponadto zwiększanie zadłużenia jest dziś względnie kosztowne dla inwestorów. Inwestorzy oczekują wyższych zysków, niż w obecnych warunkach branży hotelarskiej da się osiągnąć — wymienia Jean-Francois Laporte, dyrektor działu hotelowego na Europę Środkową i Wschodnią w CB Richard Ellis.
Mimo to w najbliższych latach liczba pokoi hotelowych w naszym kraju powiększy się o kilkaset. Pod warunkiem, że kryzys finansowy nie przekreśli planowanych inwestycji.
— W CB Richard Ellis szacujemy, że jeszcze w tym roku powstanie 1400 nowych pokoi. Do 2012 roku powinno ich przybywać nawet 1700 rocznie. Uważamy, ż ta liczba powinna wystarczyć do obsługi wydarzenia rangi EURO 2012. Nie zapominajmy jednak, że najważniejsza jest nie liczba pokoi w określonym czasie, lecz długoterminowa "przeżywalność" projektu, zarówno dla miasta, jak i dla dewelopera. Tak Barcelona, jak i Ateny miały po igrzyskach olimpijskich problemy z nadmiarem hoteli, wynikającym z rozbudowy na wyrost. Jednak wątpię, aby Polska miała doświadczyć takich problemów — podsumowuje Laporte.