Euro jest najdroższe od ponad trzech lat

Jacek Jurczyński
opublikowano: 2003-03-04 00:00

Dopiero w poniedziałek rynek walutowy miał szansę reakcji na oficjalne wiadomości o rozpadzie koalicji rządzącej. Efektem był znaczny spadek kursu złotego. Już przed godziną 9.00 cena dolara wzrosła do 3,9720 zł z 3,9115 na piątkowym zamknięciu. Cena euro zwyżkowała do 4,2830 zł z 4,2165 w piątek, czyli do najwyższego poziomu od 5 stycznia 2000 r. Wszystko wskazuje na to, że kurs dolara oraz euro nadal może rosnąć. Złoty będzie bardzo podatny na straty.

Zwiększona podaż złotego to efekt obaw inwestorów o to, że rozpad koalicji może negatywnie wpłynąć na wynik czerwcowego referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Ich niepokój budzi również to, że rządowi może być trudno wprowadzić w życie plan zmian w finansach publicznych.

W kolejnych godzinach poniedziałkowej sesji złotówka odrobiła część poniesionych wcześniej strat. Cena dolara spadła do 3,9275 zł. Cena euro zniżkowała do 4,2405 zł. O godzinie 15.30 rozpoczęła się konferencja prasowa premiera. Leszek Miller poinformował, że nowym ministrem rolnictwa został Adam Tański, zaś stanowisko ministra ochrony środowiska objął Czesław Śleziak. O godzinie 16.10 dolar wyceniany był na 3,9400 zł, a euro na 4,2585 zł.

W poniedziałek notowania amerykańskiej waluty do jena nieco spadły. Kurs USD/JPY zniżkował z 118,30 do 117,90. Mimo słabego sentymentu dla dolara na rynku międzynarodowym wynikającego z napiętej sytuacji wokół Iraku, inwestorzy postanowili wstrzymać się z większymi zakupami jenów za dolary. Zdają oni sobie sprawę z tego, że spadki kursu USD/JPY mogą skłonić władze Japonii do ponownej interwencji na rynku. Warto przypomnieć, że w piątek Bank of Japan poinformował o tym, że w lutym, podobnie jak w styczniu, interweniował „po cichu” na rynku skupując jeny. O godzinie 16.10 dolar wyceniany był na 118,04 jena. Wydaje się, że notowania amerykańskiej waluty do jena mogą w najbliższym czasie ulec konsolidacji w zakresie 117,50-118,40.

Podczas pierwszych godzin poniedziałkowej sesji notowania europejskiej waluty do dolara wzrosły. Kurs EUR/USD zwyżkował z 1,0770 do 1,0813. W centrum zainteresowania inwestorów w dalszym ciągu pozostaje sprawa Iraku. Publikowane w ciągu dnia dane makroekonomiczne z Eurolandu i Stanów Zjednoczonych nie wywarły większego wpływu na rynek. Wynika z nich, że aktywność w gospodarce strefy euro wzrosła powyżej magicznej granicy 50 pkt, która dzieli ożywienie gospodarcze od recesji. Wartość indeksu sporządzanego przez agencję Reuters w lutym zwyżkowała do 50,1 pkt z 49,3 pkt w styczniu. Analitycy oczekiwali, że indeks osiągnie wartość 49,5 pkt. Już tylko nieco poniżej poziomu 50 pkt znajduje się ten sam indeks sporządzany za ten sam okres dla Niemiec (wzrost do 49,9 pkt z 48,3 pkt). Z kolei departament handlu USA poinformował, że w lutym wydatki Amerykanów spadły o 0,1 proc. Analitycy oczekiwali ich wzrostu w takiej samej skali. Dochody wzrosły o 0,3 proc., czyli o 0,2 proc. mniej niż prognozowano. O godzinie 16.10 euro wyceniano na 1,0805 dolara.

Notowania euro do dolara powinny podjąć próbę pokonania poziomu 1,0820/1,0830. Nieudana próba oznacza powrót kursu w okolice 1,0740/1,0750. Pokonanie oporu powinno przynieść szybki wzrost w okolice 1,0900.