Kłopoty to specjalność Polaków. Podczas gdy dwunastu krajom Europy udało się przejść na nową, wspólną walutę praktycznie z godziny na godzinę, u nas trzeba było pozamykać banki, aby mozolnie poprzeliczać walutowe kredyty i lokaty na euro. Dlaczego przy tej okazji nie skorzystano z kupionych za grube miliony systemów komputerowych, które takie operacje wykonują w ciągu milisekund, tego prezesi nieczynnych instytucji finansowych nie wyjaśnili.
Panowie Bankowcy, a może by tak wziąć małe korepetycje u właścicieli straganów na przygranicznych targowiskach. Oni nową walutę wprowadzili do obiegu bez najmniejszych kłopotów i 2 stycznia już od rana, bez żadnych problemów z przeliczeniami, sprzedawali za euro pietruszkę i margarynę klientom z krajów objętych unią monetarną.
