Euro traci przez Draghiego

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 06-03-2015, 00:00

Po raz drugi w tym roku konferencja prezesa Europejskiego Banku Centralnego (EBC) przyniosła silną przecenę i tak mocno już wyprzedanego euro.

W styczniu rynki miały ku temu dobry powód — tym razem wydaje się, że stało się to z rozpędu.

Przypomnijmy, że w styczniu EBC zdecydował o wprowadzeniu programu skupu obligacji rządowych, uzupełniającego wprowadzony już wcześniej program skupu obligacji sektora prywatnego i znacznie zwiększający jego skalę, do 60 mld EUR miesięcznie. EBC rozwiał wtedy wątpliwości o gotowość do takiego ruchu, a także zaskoczył skalą programu, który przecież wprowadzony zostaje po serii innych narzędzi, jak np. ujemna stopa depozytowa. To tak jakby zrzucić bombę atomową na zniszczony już konwencjonalnymi bombardowaniami obiekt. Efekt musiał być, ale wiadomo było też, że to koniec arsenału — nie ma przecież nic potężniejszego od bomby atomowej. Dlatego marcowe posiedzenie miało być takim „dla koneserów” — detale, kwestie techniczne, trochę o finansowaniu Grecji, co jednak rynki w obecnym stadium interesuje już znacznie mniej (bo uznano, że 4 miesiące spokoju zostały kupione). Wystarczyło jednak do tego, aby zepchnąć euro na kolejne wieloletnie minimum, do poziomu 1,1 względem dolara.

Teraz pozostaje pytanie, dlaczego euro cały czas traci?Rynek zasadniczo nie dowiedział się niczego nowego. Co więcej, projekcje makroekonomiczne EBC są lepsze niż poprzednio, odzwierciedlając pewną (co prawda nierówną, ale jednak) poprawę widoczną w danych ze strefy euro. Mechanizm stopy procentowej nie odgrywa tu już takiej roli jak w poprzednich latach — stopa depozytowa na poziomie -0,2 proc. cumuje dużą część krzywej rentowności i powoduje, że zmiany po stronie euro są nominalnie niewielkie, pozostawiając kwestię spreadu do dolara czy funta w gestii odpowiednio Fedu i Banku Anglii.

Najlepiej logikę rynku oddaje komentarz, jaki jeszcze przed decyzją EBC pojawił się ze strony banku JP Morgan. Strateg tego banku stwierdził, że QE w Europie będzie nieskuteczne i w rezultacie EBC będzie zmuszony do obniżenia stopy depozytowej do -3 proc.! Obecnie najbardziej ujemna stopa depozytowa jest w Szwajcarii i wynosi -0,75 proc., co i tak uznawane jest za skrajność. Jednocześnie bank obniżył prognozę pary EUR/USD do 1,0 jeszcze w tym roku. Robi wrażenie, zarówno w zakresie rozmachu, jak i pewnej nonszalancji (nie dowiedzieliśmy się już niestety, dlaczego stopa depozytowa miałaby wynosić -3, a nie -2 lub -4 proc.). Jest trochę tak, jak w okresie bańki dotcomów, kiedy tradycyjne zasady przestały obowiązywać (przynajmniej na pewien czas) w wycenie spółek, zwłaszcza internetowych. Euro jest zatem lustrzanym odbiciem takiego dotcoma, może jeszcze dużo i szybko tracić, ale logika tych ruchów będzie coraz bardziej oparta na rynkowych emocjach. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA, X-Trade Brokers DM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu