24 września FTSE Russell włączy 37 spółek do kilku indeksów, pieczętując promocję polskiego rynku do rodziny rynków rozwiniętych (developer) z grupy wschodzących (emerging). To — paradoksalnie — oznaczać będzie kapitału od akcji z GPW, który Piotr Jusiński, analityk Ipopema Securities, szacuje na równowartość 0,62 mld USD, czyli 2,27 mld zł. To dlatego, że udział Polski w indeksie FTSE Russell All Cap Developed wyniesie 0,154 proc., wobec 1,33 proc., jaki nasz kraj ma w podobnym indeksie, tyle że liczonym dla rynków wschodzących. Piotr Jusiński uważa, że najbardziej zagrożone przy okazji reklasyfikacji są akcje Grupy Azoty, Banku Handlowego, mBanku, Banku Millennium i Bogdanki.
Tymczasem WIG20 mocno zyskuje w ostatnich dniach, w czym pomogła decyzja innej firmy, dystrybuującej indeksy — Stoxx, która również przenosi Polskę do grona rynków rozwiniętych, ale w odróżnieniu od FTSE powinno to mieć jednoznacznie pozytywny wpływ na notowania wybranych walorów.
— Już od poniedziałku 20 sierpnia widać zwiększone zainteresowaniepolskimi akcjami po tym, jak pojawiły się opracowania o włączeniu akcji prawdopodobnie ośmiu największych polskich spółek do indeksu Euro Stoxx 600 i jego sektorowych subindeksów. Popyt na te akcje mógłby potencjalnie zrównoważyć podaż, wynikającą z reklasyfikacji Polski z grupy rynków rozwijających się do rozwiniętych, zapowiedzianą przez FTSE Russell. Efekt na rynku to wzrost WIG20 w nieco ponad tydzień o około 150 pkt. — komentuje Andrzej Domański, członek zarządu i zarządzający w Eques Investments TFI.
Listę spółek, które FTSE Russell uwzględni w indeksach, znajdziesz na pb.pl. © Ⓟ