Przemysł potrzebuje przewidywalnych warunków na długie lata. Dlatego dobrze się stało, że w październiku 2014 r. osiągnięto w Brukseli kompromis. Ustalono, że UE ograniczy emisję CO 2 o co najmniej 40 proc. w porównaniu z rokiem 1990. Uzgodniono również, że Europa w 2030 r. powinna uzyskiwać 27 proc. energii ze źródeł odnawialnych i że efektywność energetyczna powinna wzrosnąć o 27 proc.

— Państwa z niższym dochodem otrzymały wsparcie, które w okresie przejściowym ma im pomóc w uzyskaniu rozbudowanego sektora czystej energii — podkreślał Herman Van Rompuy, ówczesny przewodniczący Rady Europejskiej.
Darmowe uprawnienia
— W ramach nowego pakietu klimatycznego UE na lata 2020-30 otrzymaliśmy darmowe uprawnienia do emisji w elektroenergetyce i dzięki temu zyskaliśmy mechanizm, który pozwoli ograniczyć wzrost cen energii. Przedsiębiorstwa będą inwestować w nowe technologie — bez względu na to, czy będą to inwestycje w nowe moce węglowe, gazowe czy OZE. Nawet proste zastąpienie przestarzałych węglowych bloków energetycznych nowymi rozwiązaniami także wykorzystującymi węgiel przekłada się na redukcję emisji z powodu zastosowania lepszej technologii — podkreśla wiceminister środowiska Marcin Korolec. Budowa nowoczesnych bloków węglowych w elektrowniach w Opolu i w Turowie, zastępujących stare jednostki, będzie miała pozytywny wpływ na środowisko z uwagi na znacznie niższą — nawet o 25 proc. — emisyjność CO 2. Prezes Polskiej Grupy Energetycznej Marek Woszczyk uważa, że przyjęcie ambitnego celu obniżenia emisji umacnia branżę w przekonaniu, że inwestowanie w technologie niskoemisyjne — szczególnie w energetykę jądrową oraz odnawialne źródła energii — jest konieczne m.in. w celu dywersyfikacji źródeł pozyskania energii. — Kiedy rozważano opłacalność budowy dwóch nowych bloków w Elektrowni Opole, nie brano pod uwagę darmowych uprawnień do emisji po 2020 r. Ich przyznanie poprawi rentowność projektu — dodaje Marek Woszczyk.
Według szacunków Polska otrzyma m.in. około 280 mln darmowych uprawnieńdo emisji CO 2. Dodatkowo powstanie fundusz modernizacyjny dla elektroenergetyki finansowany z rezerwy uprawnień do emisji UE. Pieniądze z tego funduszu otrzyma Polska na unowocześnienie produkcji energii oraz poprawę efektywności energetycznej. Rozpoczyna się etap szczegółowych uzgodnień z Komisją Europejską dotyczących metodologii i mechanizmu przydziału darmowych uprawnień. Konieczne będzie doprecyzowanie roli państw członkowskich i Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) w ustalaniu projektów do sfinansowania z funduszu modernizacyjnego.
Obawy o ręczne sterowanie
Przedstawiciele branż energochłonnych niepokoją się zapowiedziami administracyjnej interwencji. Postulowany przez Komisję Europejską mechanizm stabilizacji rynku emisji CO 2 (Market Stability Reserve, MSR) stwarza takie zagrożenie.
— Sterowanie podażą uprawnień do emisji przez KE może spowodować wzrost cen energii dla odbiorców przemysłowych. To zachwieje konkurencyjnością sektorów energochłonnych na rynku globalnym — uważa Janusz Turski, dyrektor Stowarzyszenia Papierników Polskich.
Podobne zastrzeżenia zgłasza też hutnictwo, branże cementowa, szklarska i chemia. MSR według Komisji Europejskiej ma na celu podniesienie cen uprawnień do emisji CO2, aby zmobilizować przemysł do realizacjizałożeń unijnej polityki klimatyczno-energetycznej i inwestycji w zielone technologie. W lutym oczekiwane są decyzje dotyczące zasad funkcjonowania rezerwy stabilizacyjnej, m.in. terminu jej wprowadzenia.
Niedługo Paryż
Protokół z Kioto z 1997 r. zobowiązywał sygnatariuszy do zmniejszania w latach 2008-12 (potem ten okres przedłużono) emisji gazów cieplarnianych o 5,2 proc. rocznie poniżej poziomu z lat 90. I choć ratyfikowały go 183 państwa, to ich łączny udział w światowej emisji wynosi mniej niż 15 proc. USA, Chiny oraz Indie, główni emitenci gazów cieplarnianych, nie podpisały lub nie ratyfikowały dokumentu.
— Na pewno Unia Europejska nie powinna być jedynym obszarem na świecie, który tak bardzo chroni klimat i obniża emisję — uważa prof. Jerzy Buzek, były premier i były przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Zostało jeszcze kilka miesięcy, aby uzgodnić wszystkie sprawy i podpisać w Paryżu światowe porozumienie. Gdyby się to nie udało, to Unia Europejska musi wrócić do swoich propozycji i być może zejść z wysokiego pułapu ambicji klimatycznych.
— Lider to jest ktoś, za kim podążają inni, a jeżeli my mamy bardzo ambitny program, a inni są daleko w tyle, to już nie jesteśmy liderem, tylko samotnym biegaczem. A w ten sposób nie rozwiążemy problemów klimatycznych na Ziemi — dodaje prof. Jerzy Buzek.