Europa stroni od zakupów

RAV
opublikowano: 2009-08-06 00:00

Sprzedaż detaliczna na Starym Kontynencie pikuje. Byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie Polacy.

Sprzedaż detaliczna na Starym Kontynencie pikuje. Byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie Polacy.

Na tle Europy Polska znów wypada bardzo dobrze. Tym razem pod względem sprzedaży detalicznej. Jak wynika z najnowszych wyliczeń Eurostatu, w czerwcu zmniejszyła się ona w Unii Europejskiej (UE) o 1,7 proc. licząc rok do roku (w strefie euro spadek sięgnął 2,4 proc. r/r).

Odczyt byłby znacznie gorszy, gdyby nie czterech prymusów: Austria (+2,7 proc.), Wielka Brytania (+1,8 proc.), Szwecja (+1,2 proc.) oraz Polska (+0,6 proc.).

Czerwcowa dodatnia dynamika to jednak nie jedyny powód do dumy. Polska jako jedyny kraj w UE nie zanotowała w tym roku spadku sprzedaży detalicznej w ujęciu rocznym.

— Sprzedaż relatywnie dobrze się u nas trzyma — ocenia Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH.

Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium, tłumaczy to m.in. relatywnie niskim bezrobociem na tle naszych sąsiadów.

— Ponadto krajowa konsumpcja jest w większości finansowana z dochodów, a nie — jak w innych krajach Europy — z kredytów, co przy obecnym ograniczaniu kredytowania przez banki odbija się negatywnie na sprzedaży — mówi ekonomista Millennium.

Na nasze tegoroczne dodatnie wyniki wpływ mieli też zaciskający pasa sąsiedzi, m.in. Niemcy.

— Z powodu różnic kursowych zakupy robili nad Wisłą, co dodatkowo poprawiło nam wyniki — uważa Wojciech Matysiak, analityk Banku BGŻ.

Ujemna dynamika sprzedaży w Europie nie powinna martwić krajowych eksporterów (po pięciu miesiącach 2009 r. trafiło tam niemal 80 proc. polskiego eksportu o wartości 27,9 mld EUR).

— Mimo umocnienia się złotego nasza konkurencyjność cenowa jest nadal wysoka — mówi Adam Antoniak.

Potwierdza to Grzegorz Maliszewski, który uważa, że oszczędzający Europejczycy będą wybierać tańsze produkty m.in. z Polski.

— Efekt substytucji — choć nie będzie tak duży jak podczas spowolnienia na początku dekady — powinien być na zadowalającym poziomie — przewiduje Grzegorz Maliszewski.