Europejska mapa bankowego ryzyka

Tom Berggren analityk Saxo Banku
opublikowano: 15-03-2012, 00:00

Kolejne punkty zapalne na europejskiej mapie to Hiszpania, Portugalia i Węgry.

OPINIE

Notowania banków europejskich znajdują się ostatnio pod presją — kryzys zadłużeniowy i słabnący wzrost gospodarczy stanowią źródło kłopotów. Inwestorzy muszą zatem szczególnie uważać na ryzyko, jakie niesie ze sobą inwestowanie w sektor bankowy Starego Kontynentu.

Biorąc pod uwagę pojedyncze instytucje, kluczowymi czynnikami oceny jak zwykle są jakość portfela kredytowego i zaangażowanie w regionach uważanych za ryzykowne. W przypadku największych banków inwestorzy obecnieskupiają swoją uwagę na wydarzeniach „długiego ogona”. Ryzyko to dotyczy np. znaczących strat na kredytach w jednym regionie. W takiej sytuacji od pewnego czasu znajdują się instytucje finansowe posiadające obligacje Grecji. Na tamtejszym rynku widać jednak światełko w tunelu, więc inwestorzy zaczynają szukać następnych epicentrów kryzysu. Dzięki temu lista banków problematycznych może stopniowo ulec zmianie.

Hiszpania i Portugalia już od pewnego czasu znajdują się na celowniku. Obecnie dołącza do nich Europa Wschodnia — a to dlatego, że w przypadku pogorszenia się płynności tamtejsze gospodarki mają zdecydowanie bardziej ograniczony dostęp do globalnego rynku długu niż w normalnych warunkach, jakie panowały na przykład przed kryzysem lat 2008/2009.

Rozwój wydarzeń na Węgrzech może mieć więc istotny wpływ na zachodnie

instytucje finansowe zaangażowane w Europie Wschodniej. Kilka przykładów to Erste Group, ING Group, Intesa Sanpaolo i Raiffeisen.

Inwestowanie w spółki sektora bankowego to zasadniczo gra na rozwój rynku długu. Aby strategia się udała, potrzebny jest stabilny wzrost gospodarczy i rosnąca akcja kredytowa. Zatem timing inwestycji w kontekście etapów cyklu kredytowego ma krytyczne znaczenie.

Przy stagnacji wzrostu gospodarczego banki ograniczają akcję kredytową i przechodzą w tryb zarządzania kryzysowego, co de facto oznacza minimalizację strat z bieżącego portfela kredytów. Banki europejskie już od jakiegoś czasu zajmują się głównie tym i nie wygląda na to, aby sytuacja miała się prędko odmienić. Analitycy zgadzają się, że średnia cena do wartości księgowej europejskich instytucji finansowych z ekspozycją na Europę Wschodnią wynosi 0,5. Oznacza to, że inwestorzy oczekują dalszych strat na portfelach kredytowych tych banków, które mogą również potrzebować dokapitalizowania w celu spełnienia nowych wymogów kapitałowych.

Błędem wielu inwestorów indywidualnych jest założenie, że zyski najbardziej dotkniętych kryzysem banków prędzej czy później powrócą do średniej. Tak się nie stanie, gdyż instytucje te prawdopodobnie będą musiały przejść zasadnicze delewarowanie, by spełnić nowe, wyższe wymogi kapitałowe i wdrożyć bardziej wymagające systemy zarządzania ryzykiem. Co za tym idzie, znacznie trudniej będzie osiągnąć dotychczasowe wartości zysku na akcję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tom Berggren analityk Saxo Banku

Polecane