Europejskie giełdy zakończyły tydzień niewielkimi wzrostami. Popytem cieszyły się przede wszystkim spółki mniej zależne od zmian cyklu koniunkturalnego. Najgorsze nastroje panowały na giełdzie w Helsinkach, która w związku z przeceną papierów Nokii kończyła dzień największym na Starym Kontynencie spadkiem.
Zdecydowana większość europejskich giełd kończyła sesje wzrostami głównych indeksów. Nie przekroczyły one jednak nigdzie 1 proc. Francuski CAC 40 rósł na zamknięciu o 0,8 proc., a brytyjski FTSE 100 i niemiecki DAX zyskały po 0,7 proc. Główny indeks fińskiej giełdy – HEX 25 – stracił 0,8 proc. To przede wszystkim skutek ponad 8 proc. spadku kursu Nokii.
Nokia kolejny raz rozczarowała. Niedawno spółka zapowiadała spadek sprzedaży w pierwszym kwartale. W piątek potwierdziła to ostatecznie. Niestety, zapowiedziała także, że w obecnym kwartale jej sprzedaż nie zmieni się, lub będzie trochę mniejsza niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Spółka przyznała, że traci udział w rynku na rzecz rywali, przede wszystkim koreańskiego Samsunga. To rozczarowało inwestorów i zaczęli się pozbywać akcji spółki.
Wiadomości przekazane przez Nokię osłabiły umiarkowanie notowania innych spółek branży, ale w większości udało im się odrobić w większej części lub całości straty do końca sesji. Tak było w przypadku niemieckiego Siemensa, a także szwedzkiego Ericssona.
Popytem cieszyły się w piątek akcje spółek, których wyniki nie są tak mocno uzależnione od zmiany koniunktury. Na giełdzie w Paryżu zdrożały akcje Suez, drugiej na świecie spółki wodnej. W Londynie rósł kurs koncernu tytoniowego British American Tobacco i producenta alkoholi Diageo. Na giełdzie we Frankfurcie wyraźnie wzrosła cena papierów spółki Merck. Ma ona aż 60 proc. udziały w rynku ciekłych kryształów stosowanych w ekranach monitorów i telewizorów. To skutek przekazanej przez Samsung Electronics informacji o największym od czterech lat wzroście sprzedaży LCD w pierwszym kwartale.
MD