Badania i nauka powinny być uprawiane w sposób najbardziej otwarty — uważa Michael Schroepfer, dyrektor technologiczny Facebooka.

Największy portal społecznościowy świata korzysta z dobrodziejstw otwartości, bo na tym zbudował swoją potęgę. Sprzedaje przecież nie tyle wytworzoną przez siebie treść, co samo miejsce dla jej ekspresji. Interakcje między użytkownikami i ich zgoda na wykorzystywanie pozostawianych w sieci danych są źródłem miliardowych zysków. Facebook chce się dzielić ze światem dorobkiem swoich badań nad sztuczną inteligencją, a przy okazji skorzystać na takiej wymianie informacji i pobudzić swój rozwój.
Naukowcy pracujący dla portalu opracowali już kilka ciekawych narzędzi, np. oprogramowanie sztucznej inteligencji rozpoznające przedmioty na zdjęciach, a także program pozwalający ludziom tworzyć trójwymiarowe obrazy w wirtualnym środowisku. Następnym krokiem jest przekazanie technologii dalej, zgodnie z filozofią Michaela Schroepfera i całego zarządu Facebooka.
Coraz więcej swoich badań nad sztuczną inteligencją portal otwiera, dążąc do wymiany informacji z innymi programistami. Taka taktyka ma przyspieszyć prace i poprawić produkty oraz usługi. Inżynierowie z zespołu Facebook AI Research (FAIR) zaprezentują swoje dokonania podczas konferencji NIPS.
To jedno z najważniejszych spotkań ludzi związanych z pracami nad sztuczną inteligencją, zaplanowane na początek grudnia. Facebook zamierza skorzystać na wymianie informacji, tym samym idzie pod prąd i odróżnia się choćby od Apple’a, który też prowadzi szeroko zakrojone badania nad sztuczną inteligencją, ale trzyma je w tajemnicy.
Serwis społecznościowy nie ma jednak wyboru — nie kontroluje żadnego mobilnego systemu operacyjnego lub sieci telekomunikacyjnej, nie sprzedaje też swoich gadżetów, więc jeśli chce wzmocnić swoją innowacyjność, musi być otwarty na współpracę.
Chodzi zresztą nie tylko o zaangażowanie zewnętrznych firm i programistów, ale także zwykłych użytkowników. Nie zapominajmy, że prawie 1,5 mld osób z całego świata przykłada każdego dnia cegiełkę do machiny Facebooka, zostawiając masę danych i informacji, które przemielane są później przez serwery portalu i wykorzystywane do generowania kolejnych zysków. Inwestorzy są zachwyceni, bo kurs od czasu IPO wzrósł już o prawie 200 proc., a spółka wbiła się do czołówki najbardziej wartościowych koncernów świata z kapitalizacją ponad 300 mld USD.
Facebook depcze po piętach w tej klasyfikacji kontrolowanej przez Warrena Buffetta firmie Berkshire Hathaway i gigantowi branży paliwowej ExxonMobil. Na Wall Street za akcję portalu trzeba płacić już prawie 110 USD.
