Falstart polskiej „Gry o tron”

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2017-01-18 22:00

Rządowi prawnicy oraz resorty spraw zagranicznych i finansów wytknęły wiele błędów projektowi dotacji dla polskich filmów „patriotycznych”.

Pod koniec grudnia 2016 r. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) przedstawiło projekt ustawy o finansowym wspieraniu produkcji audiowizualnej. Celem jest stworzenie systemu pomocy z budżetu państwa dla produkcji filmowych sławiących w kraju i za granicą polską historię i kulturę. Rocznie z kasy państwa na dotacje ma iść ponad 100 mln zł. Operatorem systemu, oceniającym wnioski firm o wsparcie i udzielającym pomocy ma być Polski Fundusz Audiowizualny (PFA). Największe wsparcie (do 70 proc. budżetu filmowego) mają dostawać tzw. trudne filmy, czyli dzieła promujące polskie dziedzictwo historyczne i kulturowe („zwykle” filmy do 25 proc.). MKiDN argumentuje, że polskie patriotyczne filmy zasługują na pomoc finansową państwa, ponieważ przyczynią się do prezentacji dobrego wizerunku naszego kraju za granicą oraz do rozwoju tzw. turystyki filmowej. Jako przykłady takich sukcesów resort podaje m.in. Irlandię i Chorwację („Gra o tron”), Nową Zelandię („Władca pierścieni” i „Hobbit”), Wielką Brytanię (serial o Bondzie i „Harrego Pottera”). Idea zapewne godna poparcia, jednak problem polega na tym, że projekt resortu kultury został przez inne resorty i rządowych prawników uznany za… błędny, niedopracowany i niejasny. Renata Szczęch, wiceminister spraw zagranicznych, zarzuciła mu, że jest niezgodny z przepisami UE, ponieważ „nie określa wysokości planowanej pomocy oraz jej formy, nie spełnia wymagań przejrzystości, nie przewiduje zakazu udzielania i wypłaty pomocy podmiotom, na których ciąży obowiązek zwrotu pomocy publicznej”.

Plan serialu "Gra o tron"
© BR / LAN /FORUM

Robert Brochocki, wiceprezes Rządowego Centrum Legislacji (RCL), zauważył natomiast, że zasady wspierania twórczości filmowej już określa obowiązująca ustawa o kinematografii, zaś proponowana ustawa, koncentrując się na aspekcie pomocy finansowej, w dużej mierze ją dubluje. Sugeruje nie wprowadzanie nowej ustawy, ale nowelizację ustawy o kinematografii. RCL krytykuje też planowane uregulowanie w rozporządzeniu (a nie w ustawie) „kompleksu zagadnień, co do których w tekście ustawy nie ma żadnych bezpośrednich unormowań, np. kwalifikacji wymaganych na stanowisku dyrektora PFA, zasad ogłaszania i przeprowadzaniakonkursu na to stanowisko, zasad rozliczania dotacji, kryteriów udzielania wsparcia finansowego”. Wytyka, że w projekcie brakuje jasno określonych kryteriów, jakie musi spełnić wnioskodawca, aby uzyskać pomoc finansową. Jego zdaniem, niezgodne z konstytucyjną zasadą równości jest wyłączenie z systemu wsparcia niektórych firm (np. nadawców TV, dostawców VOD, operatorów TV kablowych i satelitarnych). Hanna Majszczyk, wiceminister finansów, przypomina natomiast, że „zadania o zbliżonym zakresie są już realizowane przez Polski Instytut Sztuki Filmowej (PISF) w ramach budżetu wynoszącego około 150 mln zł”. Zwraca uwagę, że resort kultury nie odniósł się do tego. Jej zdaniem, powierzenie planowanych zadań PISF „pozwoliłoby bardziej racjonalnie wydatkować środki publiczne”. Jej opinia jest dość długą listą zarzutów wskazujących błędy w zakresie zasad finansowania PFA i przyznawania przez fundusz wsparcia pieniężnego producentom filmów. „Co do zasady nie powinno się tworzyć osób prawnych, których podstawowym źródłem finansowania jest budżet państwa” — czytamy w opinii wiceminister Majszczyk. © Ⓟ