Farmaceutyczna cisza przed burzą

  • Alina Treptow
opublikowano: 15-01-2013, 00:00

Zakatarzeni Polacy ratują część aptek przed bankructwem. Na horyzoncie pojawia się jednak kolejna góra lodowa — nowe przepisy podatkowe.

Udany sezon grypowy — to brzmi absurdalnie, ale nie w branży farmaceutycznej. Zwyżki sprzedaży, które zanotowali farmaceuci w ostatnich dwóch miesiącach roku, uratowały część z nich przed bankructwem.

— Aptekarze są zadowoleni z listopadowej i grudniowej sprzedaży. Choć nadal jest sporo aptek, które rozpaczliwie szukają inwestorów, to dla znacznej części poprawa wyników oznacza odsunięcie wizji bankructwa o kolejnych kilka miesięcy — uważa Grzegorz Rogaczewski, prezes i współwłaściciel Dziesięciny, specjalizującej się w obsłudze finansowej aptek.

Sami zainteresowani potwierdzają. Jak informuje farmaceuta, prowadzący aptekę na terenie województwa zachodniopomorskiego, w porównaniu z poprzednimi miesiącami jego obroty wzrosły o blisko 20 proc. Trudno jednak porównywać wyniki rok do roku, czyli do końca 2011 r., kiedy pacjenci szturmowali apteki, by kupić farmaceutyki jeszcze przed wejściem w życie nowego prawa farmaceutycznego. Podliczając całe 12 miesięcy, 2012 r. był znacznie gorszy niż rok poprzedni. Według szacunków IMS Health, rynek farmaceutyczny skurczył się o blisko 2 mld zł, co zauważyli również detaliści.

— Tylko z samej refundacji otrzymaliśmy w 2012 r. około 40 mln zł. To o połowę mniej niż rok wcześniej — podaje jeden z aptekarzy, chcący zachować anonimowość. Zdaniem Michała Pilkiewicza, szefa polskiego oddziału IMS Health, koniec roku rzeczywiście był trochę lepszy, ale rewelacji nie było.

— Za ostatnie 4 tygodnie rynek preparatów bez recepty był 16 proc. na minusie rok do roku. Lekkie zwyżki widać w antybiotykach, których sprzedaż zwiększyła się o 3 proc. Początek roku z powodu utrzymującej się grypy i niskiej bazy z zeszłego roku zapowiada się szczególniepomyślnie — zauważa Michał Pilkiewicz. Jest jednak rysa na szkle w postaci nowych, niekorzystnych przepisów podatkowych. Jeśli aptekarze spóźnią się w zapłacie za fakturę, nie będą mogli wpisać jej w koszty.

— Ten pozornie niegroźnie wyglądający przepis może być gwoździem do trumny niektórych farmaceutów. W naszym przypadku może on dotknąć nawet 15 proc. klientów — alarmuje Grzegorz Rogaczewski.

Eksperci zwracają uwagę na trudną sytuację aptek, które mają coraz większe problemy z terminowym regulowaniem należności. Po wejściu w życie ustawy refundacyjnej ich sytuacja jeszcze się pogorszyła, ponieważ hurtownie farmaceutyczne, szukając oszczędności, zaczęły skracać terminy płatności do 30 dni.

1,4 tys. Tyle aptek miało się zamknąć w związku z wejściem ustawy refundacyjnej…

750 tys. …a tylu farmaceutów zdecydowało się je zamknąć do końca października 2012 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Farmaceutyczna cisza przed burzą