Farmaceutyczny biznes pod lupą śledczych

Alina Treptow
opublikowano: 2014-01-15 00:00

Od maja 2013 r. w związku z nielegalnym eksportem leków zamknięto pięć hurtowni. Na celowniku jest kolejnych pięć i ponad 200 aptek

Ministerstwo Zdrowia, drastycznie obniżając ceny leków refundowanych, wylało dziecko z kąpielą. Część medykamentów, szczególnie drogich, ratujących życie, zaczęło masowo wyjeżdżać za granicę, nie zawsze legalnie. Po tym jak Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF), nadzorujący rynek, policzył, że nawet co trzeci preparat przeznaczony na polski rynek wyjeżdża z kraju, postanowił wypowiedzieć wojnę nielegalnemu eksportowi. Efekty? Od maja 2013 r. zamknięto pięć hurtowni farmaceutycznych (inspektorat nie podaje ich nazw).

BEZ ODWOŁAŃ: Zofia Ulz, główny inspektor farmaceutyczny, podkreśla, że do sądu administracyjnego dotychczas nie wpłynęły skargi na decyzje wydane przez urząd w postępowaniach dotyczących hurtowników leków. [FOT. TR]
BEZ ODWOŁAŃ: Zofia Ulz, główny inspektor farmaceutyczny, podkreśla, że do sądu administracyjnego dotychczas nie wpłynęły skargi na decyzje wydane przez urząd w postępowaniach dotyczących hurtowników leków. [FOT. TR]
None
None

— Wobec trzech innych są prowadzone postępowania w sprawie cofnięcia zezwolenia na obrót produktami leczniczymi, a w przypadku dwóch kolejnych hurtowni inspektorat sprawdza, czy są podstawy, by je wszcząć — mówi Zofia Ulz, główny inspektor farmaceutyczny.

Apteki pod ścianą

Nie tylko hurtowniom się dostaje — na celowniku GIF są również apteki. Detaliści mają całkowity zakaz eksportu leków, zaś hurtownie nie mogą sprzedawać medykamentów, które wcześniej trafiły do polskich aptek.

Tymczasem, według GIF, zarówno farmaceuci, jak i dystrybutorzy łamią prawo. Pierwsi zwracają leki do hurtowni, z której wyjeżdżają później za granicę. Obaj przedsiębiorcy sowicie na tym zarabiają, ponieważ zdarza się, że poza Polską farmaceutyk jest nawet kilkakrotnie droższy. GIF podaje, że wziął pod lupę ok. 200 aptek z całej Polski. W ich sprawie na biurka wojewódzkich inspektorów farmaceutycznych trafiły dokumenty, z których wynika, że uczestniczą w zakazanym procederze.

Zdaniem ekspertów, w rzeczywistości liczba jego uczestników jest znacznie większa. Firma Dziesięcina, specjalizująca się w obsłudze finansowej aptek, szacuje, że nawet co dziesiąta placówka (jest ich na rynku ok. 14 tys.) bierze udział w eksporcie leków. Zdaniem Krzysztofa Jeżowskiego z firmy konsultingowej Pharmed, farmaceuci często nie mają innego wyjścia.

— Są w bardzo trudnej sytuacji finansowej i przed zamknięciem interesu próbują ratować się nie do końca legalnymi praktykami — twierdzi Krzysztof Jeżowski.

Paulina Kieszkowska-Knapik z kancelarii Baker & McKenzie nie wróży im szybkiej poprawy kondycji.

— Od 2014 r. sytuacja aptek, w związku z kolejnymi obniżkami cen i spadkiem marży hurtowej [która wpływa na wysokość marży aptecznej — red.], może się jeszcze pogorszyć — alarmuje Paulina Kieszkowska-Knapik.

Sojusz służb

GIF sam nie może wiele zdziałać, ponieważ zgodnie z obowiązującymi przepisami zajmuje się legalnym obrotem lekami. Z tego powodu do kontroli farmaceutycznych biznesów zostały zaangażowane policja, prokuratura oraz urzędy kontroli skarbowej (UKS). — UKS informują GIF o zaobserwowanych nieprawidłowościach, co w znacznym stopniu usprawnia nadzór — uważa Zofia Ulz.

O skali problemu świadczy nie tylko liczba zaangażowanych przedsiębiorców, ale także wartość sprzedanych za granicą leków. Według danych firmy badawczej IMS Health, w ciągu ostatniego roku z Polski wyjechały farmaceutyki warte, bagatela, 2 mld zł. Połowę sprzedały hurtownie, połowę apteki. Sprawa zrobiła się paląca, po tym jak pojawiły się informacje, że w aptekach brakuje niektórych leków, przede wszystkim drogich, innowacyjnych i ratujących życie (głównie kardiologicznych i onkologicznych). Zdaniem Stefana Bogusławskiego, prezesa firmy badawczej Sequence HC Partners, wywóz farmaceutyków z Polski na taką skalę jest skutkiem ustawy refundacyjnej, która wymusiła na producentach drastyczne obniżki cen.

— Polska ma najtańsze leki w Europie, nie dziwi więc, że stała się jednym z głównych źródeł tzw. eksportu równoległego [eksport na terenie UE — red.]. Trudno go będzie znacznie ograniczyć ze względu na regulacje unijne [swoboda przepływu towarów i usług — red.] — twierdzi Stefan Bogusławski.

Pozytywna lista negatywna

Paulina Kieszkowska-Knapik proponuje więc, aby — wzorując się m.in. na naszych zachodnich sąsiadach — wprowadzić listę farmaceutyków, których eksport podlega restrykcjom. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że nastąpi to 1 stycznia 2014 r. w ramach nowelizacji prawa farmaceutycznego. Propozycje nie weszły jednak w życie i na razie nie padają nowe terminy.

— Taka lista mogłaby zapobiegać eksportowi farmaceutyków ważnych dla polskich pacjentów. Co więcej, GIF otrzymałby narzędzie do kontroli ich dostępności. Dziś takich narzędzi nie ma. W przypadku hurtowni farmaceutycznych może jedynie cofnąć zezwolenie na obrót, co jest dosyć drastyczną karą. W przypadku aptek sprawa podlega prawu karnemu, prokuratury mają jednak na ten temat niewielką wiedzę, co utrudnia i wydłuża postępowanie — mówi Paulina Kieszkowska-Knapik.