15 mld zł — do wytworzenia takiego PKB przyczynia się w Polsce sektor produkujący leki i wyroby medyczne. Wartość ta może się zmniejszyć, jeśli nie zmieni się podejście do przemysłu farmaceutycznego. W najnowszym raporcie „Analiza symulacyjna długookresowych skutków polityki refundacyjnej w Polsce” eksperci DeLab UW wyliczyli, że polska gospodarka nie odczuła jeszcze wszystkich negatywnych skutków obniżek cen leków refundowanych z poprzednich lat, nie mówiąc już o tych, które pojawiają się na horyzoncie. Przypomnijmy — firmy farmaceutyczne po raz trzeci od wejścia ustawy refundacyjnej negocjują z komisją ekonomiczną Ministerstwa Zdrowia ceny farmaceutyków i po raz trzeci urzędnicy domagają się ich redukcji na poziomie 30-80 proc.

Eksperci ostrzegają
Dalsze obniżki cen leków refundowanych, które już dzisiaj są jednymi z najniższych w Europie, „mogą doprowadzić do szybkiego załamania się krajowego przemysłu farmaceutycznego” — ostrzegają autorzy raportu.
„Przy założeniu, że straty rosłyby w dotychczasowym tempie, w 2030 r. wyniosą 1,65 mld zł” — czytamy w raporcie. Z danych firmy badawczej Sequence wynika, że w latach 2012-14 straty krajowych firm generycznych na refundacji wyniosły 513 mln zł. Spadły również inwestycje, co, według autorów raportu, długofalowo przekłada się na spadek eksportu, a wzrost importochłonności (ilość środków importowanych potrzebnych do produkcji jakiegoś wyrobu).
Nawet jeśli spełni się pozytywny, coraz mniej realny, scenariusz, że ceny po raz trzeci drastycznienie spadną, gospodarka będzie w kolejnych latach ponosiła koszty obniżek z poprzednich lat. „Eksport będzie niższy, niż byłby bez obniżek, np. w 2022 r. spadnie o 3,2 proc., w 2030 r. o 2 proc. Choć efekt spadku będzie wygasał, poniesione straty z tego tytułu będą nie do odrobienia”— napisali autorzy raportu DeLabu.
Na obniżkach z poprzednich lat straci PKB, zatrudnienie i budżet państwa. W przypadku PKB w 2022 r. spadek sięgnie prawie 170 mln zł, a jeśli doliczy się efekt pośredni, czyli obejmujący dostawców związanych z przemysłem farmaceutycznym, przekroczy 400 mln zł, razem z efektem dochodowym koszty rosną do 600 mln zł.
To jest pozytywny scenariusz, tymczasem firmy coraz bardziej obawiają się czarnego, w którym jest mowa o 1,65 mld zł. Cezary Śledziewski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, alarmuje, że jeśli trend drastycznych obniżek się utrzyma, branża straci nie tylko ewentualne zyski, ale też możliwość dalszego rozwoju.
— Polskie firmy średnio połowę zysków przeznaczają na prace badawczo-rozwojowe nad nowymi lekami. Nie można też zapomnieć, że w ostatnich kilku latach producenci chcieli pójść o krok dalej i sporo zainwestowali w centra biotechnologiczne, które wymagają znacznie większych nakładów inwestycyjnych niż w przypadku leków generycznych — mówi Cezary Śledziewski.
Stracą wszyscy
Prezes zwraca też uwagę, że dalszymi obniżkami resort może wylać dziecko z kąpielą — tylko producenci leków i wyrobów medycznych, pośrednio i bezpośrednio, odpowiadają za 1 proc. PKB. Obniżki może zmniejszą wydatki Narodowego Funduszu Zdrowia na refundację, ale jednocześnie zmniejszą się inwestycje, wpływy z podatku dochodowego, a w dłuższej perspektywie, przy drastycznych redukcjach, również zatrudnienie. Straci też system i pacjent, bo zmniejszy się liczba konkurujących ze sobą leków generycznych.
— Urzędnicy zapominają jednak, że firma firmie nierówna. Przedsiębiorcy mają różne portfele produktów, różne możliwości produkcyjne i zaopatrzenia się w surowce, a więc różne możliwości negocjacyjne. Dlatego ceny leków generycznych powinny być kształtowane przez rynek, a nie wymuszane administracyjnie, bo tylko producent jest w stanie ocenić, czy dalsza obniżka cen leków jest możliwa ze względu na wysokość kosztów produkcji — mówi Cezary Śledziewski. Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska, również uważa, że na zbyt dużych obniżkach stracą wszyscy — firmy, budżet państwa, który w ostatecznym rozrachunku będzie na minusie, oraz pacjenci, którzy mogą mieć problem z zakupem niektórych leków.
— Urzędnicy zapominają, że aby się rozwijać, przedsiębiorcy muszą mieć stabilne otoczenie. Pieniędzy potrzebują nie tylko na prace badawczo-rozwojowe nad nowymi lekami, ale też na unowocześnienie tych, które już dzisiaj znajdują się w portfelu, np. nową formę leku, oraz na kosztochłonne rejestracje. Inwestowanie w farmacji jest specyficzne — na wiele miesięcy wcześniej zamawia się duże ilości surowca, opakowań etc., co już wiąże się z bardzo dużym ryzykiem — mówi Irena Rej. © Ⓟ
OKIEM PRZEDSIĘBIORCY
Nie będziemy w stanie inwestować w biotechnologię
IRENEUSZ MARTYNIUK
prezes spółki Polpharma Biuro Handlowe
Polska jest dla Polpharmy nie tylko podstawowym rynkiem zbytu, ale również krajem, w którym rozwijamy i produkujemy ogromną większość substancji farmaceutycznych i leków. Połowa przychodów Polpharmy w Polsce pochodzi ze sprzedaży leków refundowanych lub szpitalnych, czyli objętych urzędową regulacją cen. Obecnie dostarczamy 12,5 proc. opakowań leków refundowanych, absorbując 5 proc. budżetu NFZ. Poziom cen, a więc także rentowność sprzedaży leków w Polsce są jedne z najniższych w Europie. Przekłada się to na możliwość inwestowania w nowe technologie, produkty i rozwój eksportu. Zmniejszenie sprzedaży w Polsce z pewnością odbije się też na wielkości zatrudnienia — zatrudniamy blisko 4,3 tys. osób, i poziomie wynagrodzeń, nie wspominając o nowych miejscach pracy dla absolwentów biotechnologii, farmacji czy inżynierii chemicznej. Obawiamy się też, że spadek cen na wiele leków Polpharmy zmusi nas do zaprzestania ich produkcji, co pozbawi pacjentów dostępu do ważnych dla nich produktów. Redukcje cen zmniejszą też możliwości inwestycyjne oraz pogorszą warunki pozyskiwania kredytów oraz dotacji unijnych. Koniec końców nie będziemy więc w stanie inwestować w leki, które są przyszłością farmakoterapii, czyli w biotechnologię.
OKIEM RESORTU
Nie zapadła jeszcze żadna negatywna decyzja
KRZYSZTOF BĄK
rzecznik Ministerstwa Zdrowia
MZ nie podważa zasadności inwestowania w polski przemysł farmaceutyczny, który jest przemysłem kluczowym z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjenta. Należy się jednak zastanowić, czy budżet refundacyjny jest właściwym źródłem finansowania innowacji, a nie np. budżet finansujący rozwój innowacji w polskim przemyśle. O refundacji natomiast decyduje przede wszystkim konkurencyjność cenowa. Niestety, w wielu przypadkach ceny leków polskich producentów są jednymi z najwyższych w wielu grupach limitowych, odbiegając kilkakrotnie od cen konkurentów. Podejmując decyzję, resort musi natomiast ważyć interes pacjentów, NFZ i przedsiębiorców. Zadaniem komisji ekonomicznej [prowadzi negocjacje w imieniu MZ — red.] jest wynegocjowanie, w imieniu nas wszystkich, najkorzystniejszych warunków cenowych, aby do refundacji można było włączyć nowe leki, zwiększyć zakres wskazań dla refundacj czy utworzyć nowe programy lekowe. Nie można też zapomnieć, że negocjacje z założenia są procesem, podpisanie protokołu rozbieżności w pierwszej rundzie rozmów oznacza tylko tyle, że w danym momencie strony nie mogły dojść do porozumienia. Nie została jeszcze podjęta żadna negatywna decyzja odmawiająca refundacji na kolejny okres.