Fast Finance złożyły prospekt

ET
opublikowano: 2009-12-04 00:00

Na NewConnect wchodzili mając przed oczami GPW. Znajdą się tam w I połowie 2010 r.

Na NewConnect wchodzili mając przed oczami GPW. Znajdą się tam w I połowie 2010 r.

Od samego początku windykator, wyspecjalizowany w ściąganiu detalicznych długów, mierzył w szeroki rynek. NewConnect, na którym pojawił się w maju 2008 r., był tylko przystankiem. Na giełdę ciągnie go, ponieważ działając w takiej branży dobrze być przejrzystym i transparentnym.

— Banki nie chcą sprzedawać wierzytelności nieprzejrzystym spółkom — wyjaśnia Jacek Daroszewski, prezes Fast Finance.

Nie ma planów emisji akcji, przynajmniej w przyszłym roku. Nie dlatego, że spółka nie potrzebuje kapitału, bo potrzebuje. Emisja to jednak mało efektywny sposób pozyskania finansowania, a poza tym rozdrobniłaby akcjonariat, a tego akcjonariusze nie chcą. Jeśli w tym roku Fast Finance kupił portfel wierzytelności za ponad 20 mln zł, to w przyszłym roku na zakupy potrzebuje około 30 mln zł.

— Gdybyśmy chcieli pozyskać taką kwotę z rynku, musielibyśmy sprzedać na giełdzie połowę firmy — mówi Jacek Daroszewski.

Z papierów wartościowych w grę wchodzą więc obligacje, których emisję spółka planuje w przyszłym roku oraz pożyczki od innych przedsiębiorstw. Na kredyt windykator specjalnie nie liczy. Banki wilkiem patrzą na firmy z tej branży, mimo że znają je doskonale, bo sprzedają im długi. W portfelu Fast Finance należności bankowe stanowią 80 proc. (reszta pochodzi od telekomów).

Po trzech kwartałach Fast Finance miał 3,5 mln zł zysku. Jacek Daroszewski zapowiada, że cały rok zamknie wynikiem 5 mln zł.

Według wcześniejszych, zrewidowanych jesienią, prognoz, zysk za 2009 r. miał wynieść 7 mln zł.