We wtorek inwestorzy w USA nie bardzo wiedzieli, co robić. Opinii na temat tego, co zrobi ze stopami procentowymi amerykański bank centralny (Fed) było dużo. A opinii, jak zachowa się rynek, jeszcze więcej. Inwestorzy czują się zagubieni. Bez przerwy mówi się w mediach o „window dressing” na koniec półrocza. To jest sytuacja, w której inwestorzy czują się bezpiecznie, bo jest dużo czasu, by sprzedać tym „głupim funduszom” akcje. Nie wszyscy zarządzający są jednak nierozgarnięci. Trzeba zastosować myślenie kontrariańskie. Na giełdzie bardzo rzadko jest tak, że wszyscy mają rację. Skoro ci „wszyscy” oczekują „window dressing”, a potem jakiejś korekty, to albo efektu końca półrocza prawie nie będzie, albo wzrost utrzyma się także na początku II półrocza. Uważam, że ta pierwsza możliwość jest bardziej prawdopodobna.
Wtorkowa sesja stanowiła lustrzane odbicie (jeśli chodzi o nastroje) poniedziałkowej. Złe informacje zostały praktycznie zlekceważone, a te nawet niezbyt dobre, wyolbrzymione. Indeks zaufania w maju spadł mniej niż prognozowano, ale jednak spadł. Inwestorzy wyciągnęli wniosek, że skoro nastroje pogorszyły się niewiele, to konsumenci popędzą do sklepów. To pomagało sektorowi sprzedaży detalicznej. Prudential Securities zapowiedział, że ceny akcji będą rosły, bo na rynek wracają inwestorzy indywidualni — to pomagało sektorowi finansowemu. Problem w tym, że inwestorzy indywidualni często wchodzą na rynek ostatni. Wydawało się, że ostrzeżenie AMD załamie rynek Nasdaq. Nic bardziej błędnego. AMD rzeczywiście taniał, ale kurs Intela, jego rywala, rósł. Podsumowując: na rynku panował lekki optymizm przed decyzją Fed.
Wczoraj w Europie początek sesji wyglądał podobnie. Pomógł lepszy od prognoz indeks oczekiwań biznesu instytutu Ifo. Jednak w końcu przeważyło wyczekiwanie na decyzję Fed i słabe dane makro z USA, co osłabiło indeksy. Dziś z kolei inwestorzy będą czekali na to, co postanowi Europejski Bank Centralny (ECB). Rynki dostaną również dane makro. Przed 9.00 dowiemy się, jaki był indeks klimatu panującego w biznesie francuskim w czerwcu (prognoza to wzrost z 93 do 93,8 pkt). O tej samej porze również z Francji nadejdą dane o inflacji w cenach producentów (PPI). Prognoza mówi o spadku o 0,4 proc. m/m. Ponieważ raporty nadejdą przed decyzją ECB, to ich wpływ na rynek będzie ograniczony. O 14.30 dostaniemy dane z USA. Raport o liczbie zarejestrowanych bezrobotnych w ostatnim tygodniu może poruszyć indeksami. Prognoza mówi o 415 tys.
Trudno przewidzieć, jaka będzie decyzja ECB. Wypowiedzi członków banku nie były zachęcające. Jednak to, co mówią członkowie ECB, a to, co robią, to często zupełnie dwie równe sprawy. Naciski polityczne na obniżkę stóp są olbrzymie. Decyzja Fed również zwiększy chęć do obniżki stóp. Podejrzewam, że bank jednak stóp nie obniży. Gdyby tak właśnie się stało, to rynki będą zwiedzione i mogą rozpocząć się spadki. Oczywiście obniżka stóp powinna zadziałać w przeciwnym kierunku.
Na GPW wydawało się, że nie mogliśmy liczyć na cud. Poważne kapitały nie powinny ryzykować zajmowania pozycji przed decyzjami trzech banków. Jednak popyt na kilka spółek niespodziewanie się pojawił (przede wszystkim na Pekao SA i PKN), co sygnalizowało, że zagranica jeszcze nie rezygnowała z podbijania indeksów. Decyzja o obniżce stóp też pomagała rynkowi. Widać, że jeśli rynki amerykańskie nie zrobią nam psikusa, to podfala 5 w fali trzeciej będzie kontynuowana. Jednak, jeśli fala trzecia się kończy, a wszystko na to wskazuje, to można będzie liczyć jedynie na ewentualne „window dressing” na świecie, by sprzedać akcje. Dzisiaj sytuacja będzie zależała od tego, co wymyślą inwestorzy w USA po decyzji Fed. Z technicznego punktu widzenia możliwe jest powstanie podwójnego szczytu na indeksach.