Fed znów na pierwszym planie

opublikowano: 02-08-2015, 22:00

Ekonomiści nie wierzą w umocnienie złotego w sierpniu — głównie z powodu rychłej podwyżki stóp procentowych w USA i zbliżających się wyborów w Polsce

— Kurs złotego w najbliższych tygodniach wyznaczą przede wszystkim dane, napływające nie z polskiej, ale amerykańskiej gospodarki, bo to na ich podstawie inwestorzy szacować będą prawdopodobieństwo tego, że Fed już na posiedzeniu we wrześniu podniesie stopy procentowe — niemal zgodnie uważają ekonomiści i analitycy, ankietowani przez „Puls Biznesu”. Według mediany prognoz 12 ekspertów, na koniec miesiąca za euro trzeba będzie zapłacić 4,15 zł, za dolara 3,82 zł, a za franka szwajcarskiego 3,92 zł.

Postaw na zielone

Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale i lider rankingu „PB”, spodziewa się stabilizacji notowań złotego względem euro i franka oraz wzrostu kursu dolara do 3,82 zł właśnie ze względu na coraz większe przekonanie uczestników rynku o tym, że zacieśnienie polityki pieniężnej w USA jest tuż, tuż. Podobnego zdania jest Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, która typuje zwyżkę notowań „zielonego” do 3,85 zł.

— Podwyżka stóp w USA, pierwsza od 2006 r., jest w tym roku raczej przesądzona, a liczba posiedzeń na których Fed może jej dokonać, maleje. Jeśli nie będzie to wrzesień, to albo październik, albo grudzień. Dane makroekonomiczne napływające z USA będą wpływać na wycenę euro do dolara, ale także innych walut. Na dalszy plan zejdą m.in. problemy Grecji i jej negocjacje z wierzycielami, choć na pewno rynki finansowe będą patrzeć także na to. Dla złotego ważne będą nastroje globalne, ale także czynnik lokalny w postaci kampanii wyborczej i zbliżających się październikowych wyborów parlamentarnych. Trudno spodziewać się, aby w takich warunkach złoty zyskiwał na wartości — mówi Monika Kurtek.

Marcin Kiepas, analityk Admiral Markets, bagatelizuje jednak wpływ wyborów na złotego i uważa, że będzie to czynnik o wyjątkowo krótkoterminowym znaczeniu. Zdaniem Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Credit Agricole, notowaniom złotego względem euro i franka pomóc powinny dane z… Chin. Spodziewa się, że będą one się poprawiać dzięki wzrostowi wydatków publicznych i rozluźnieniu polityki pieniężnej, a to powinno poprawić nastawienie inwestorów do rynków wschodzących i zwiększyć ich apetyt na ryzykowne aktywa.

Czas dla eksporterów

Największy pesymista wśród ankietowanych — Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao — prognozuje powrót kursu EUR/ PLN do 4,20 zł na koniec miesiąca. Uważa, że uczestników rynku czeka jeszcze trochę emocji wynikających z jednej strony z niepewności co do rozwoju sytuacji w Grecji (i jej przełożenia na nastroje inwestycyjne wokół strefy euro) oraz zbliżających się wielkimi krokami wyborów parlamentarnych w Polsce. Będzie to hamować umocnienie złotego, który w ocenie ekonomisty Pekao w perspektywie roku-dwóch skazany jest na umocnienie ze względu na oczekiwany solidny wzrost gospodarczy, napędzany konsumpcją prywatną i inwestycjami.

— Okres niepewności, który potrwa jeszcze zapewne co najmniej kilka tygodni, na miejscu eksporterów wykorzystywałbym do zabezpieczania kontraktami forward czy opcjami atrakcyjnych kursów wymiany na przyszłość — radzi Marcin Mrowiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu