Fintech pozwala zarobić

POMYSŁ NA BIZNES: Na usługach płatniczych firma Blue Media rośnie jak na drożdżach. Swoich sił chce spróbować także za granicą

W usługach finansowo-technologicznych (fintech) mamy dzisiaj prawdziwy boom — coraz więcej młodych firm rozwija się w obszarze, który wcześniej należał wyłącznie do banków. Są jednak takie, które potencjał na tym polu zauważyły dużo wcześniej.

Z PRZELEWAMI DO EUROPY:
Zobacz więcej

Z PRZELEWAMI DO EUROPY:

Intensywnie pracujemy nad tym, żeby obsługiwać płatności także za granicą. Do końca roku powinno się udać, choć nie jest to proste, bo każdy rynek ma swoją specyfikę i uwarunkowania prawne — mówi Konrad Kucharski, współwłaściciel Blue Mediów. Łukasz Głowala

Razem z internetem

Konrad Kucharski i Andrzej Antoń 15 lat temu zaczęli od stworzenia multimedialnego kursu do nauki internetu, zafascynowani jego możliwościami w czasie, kiedy w Polsce internet dopiero raczkował.

— Zainteresował się nim portal wp.pl i zamówił u nas mnóstwo kopii tego programu. Wyprodukowaliśmy kilka tirów płyt CD i książek do nauki internetu. Zarobione tym sposobem pieniądze mogliśmy zainwestować w nowe pomysły — mówi Konrad Kucharski, współwłaściciel Blue Mediów. A tych im nie brakowało, szczególnie od momentu, kiedy tworząc serwisy internetowe dla banków, zauważyli, że rodząca się właśnie moda na płatności w sieci to dopiero może być potencjał. Zaczęli więc działać — w 2002 r. zaoferowali możliwość doładowania telefonów komórkowych za pośrednictwem sieci.

— Wdrożyliśmy tę możliwość jako pierwsi w Polsce i okazała się prawdziwym hitem. Większość banków nawiązała z nami współpracę — twierdzi Konrad Kucharski. Z pozyskanego w ten sposób kapitału można już było działać na większą skalę. Za kolejny cel postawili sobie stworzenie możliwości przesyłania przelewów w czasie rzeczywistym.

— Opracowaliśmy system pośredniczący między bankami. Początkowo polegało to na tym, że nasza firma miała rachunki we wszystkich bankach w Polsce. Jeżeli klient chciał przesłać w czasie rzeczywistym pieniądze do banku, to realizowaliśmy tę transakcję natychmiast za pośrednictwem naszych rachunków i naszych pieniędzy — tłumaczy Konrad Kucharski.

Usługa Blue Cash ruszyła długo przed Express Elixirem Krajowej Izby Rozliczeniowej (KIR). Do dzisiaj w całej Europie podobne rozwiązanie funkcjonuje tylko w Wielkiej Brytanii.

Przelewy od zaraz

W miarę wzrostu zainteresowania natychmiastowymi przelewami Blue Cash okazywał się jednak mało efektywny.

— Nie mogliśmy cały czas działać na bazie naszego kapitału. Zaczęliśmy się zastanawiać, co zrobić, żeby możliwe było rozliczanie przelewów bezpośrednio na bazie sald między bankami — mówi Konrad Kucharski. W tym celu Blue Media musiały stać się izbą rozliczeniową. Prawnicy firmy wzięli się do pracy i po dwóch latach pracy udało się uzyskać zgodę NBP na świadczenie usług w ramach takiej izby.

— Dzisiaj rozliczamy przelewy natychmiastowe w nowym systemie, bezpośrednio między bankami, z którymi mamy podpisane umowy. Dodatkowo obsługujemy nadal w pierwotnym systemie te banki, z którymi nie mamy umów. Dzięki temu klienci mogą korzystać z szybkich przelewów niemal w każdym — tłumaczy Konrad Kucharski. Jego zdaniem, dzięki działalności Blue Mediów na rynku płatności natychmiastowych funkcjonuje jakakolwiek konkurencja, a więc i banki, i ich klienci mają wybór.

— Dlatego banki cieszą się z naszej obecności — twierdzi Konrad Kucharski.

Płatności i pożyczki

Stworzenie systemu płatności natychmiastowych umożliwiło Blue Mediom działalność na bardzo niszowym rynku, zyskującym coraz większą popularność, i na którym wcale nie tak szybko mogą się pojawić kolejni gracze.

— Stworzenie podobnego systemu oraz uzyskanie statusu izby rozliczeniowej to nie są proste zadania — twierdzi Konrad Kucharski. Jednak firma nie poprzestaje tylko na tym obszarze. Na bazie uzyskanego statusu krajowej instytucji płatniczej realizuje też płatności masowych dostawców faktur, np. operatorów telefonii komórkowej, zakładów energetycznych czy dostawców gazu.

— Umożliwiamy opłacanie rachunków klientom tych firm przez internet w elektronicznych biurach obsługi i za pośrednictwem mejla — mówi Konrad Kucharski.

Banki muszą współpracować

Banki zdają sobie sprawę z tego, że przedsiębiorcy z branży fintech coraz mocniej zaczynają podgryzać ich biznes. Sławomir S. Sikora, prezes banku Citi Handlowy, podczas zorganizowanej przez „Puls Biznesu” debaty stwierdził, że nie pozostaje im nic innego jak zaangażować się we współpracę z nimi.

— Nazywam technologie szczepionką, ponieważ powodują, że banki nie mogą czuć się komfortowo. Mają świadomość, że cały czas są podgryzane. Skala nie jest jeszcze duża, ale musimy się sprężać, jesteśmy ciągle pod presją. Tam, gdzie banki są nieefektywne, gdzie pobierają obiektywniezbyt wysokie marże, tam jest pole do innowacji. Trzeba przestać lamentować, że marże są za wysokie, bo od kiedy jest internet, w każdej chwili ktoś może przyjść i te marże zabrać. Trzeba więc znaleźć swój sposób na konkurowanie. Nie ma lepszego sposobu na rozwój bankowości przyszłości niż zaangażowanie się w doskonalenie usług finansowych niezależnych innowatorów. To otwiera nas na niekonwencjonalne rozwiązania. Wierzę, że branży nie przydarzy się uberyzacja m.in. dzięki temu, że sojusz na linii start-up — bank jest win- -win dla obu stron, a beneficjentem będzie klient — przekonywał Sławomir S. Sikora.

Blue Media realizują też esemesy transakcyjne dla banków, czyli te, które przychodzą w trakcie przelewu w ramach autoryzacji. Obsługują też płatności dla sklepów internetowych, a ponadto stworzyły Kokos.pl, serwis pożyczek społecznościowych, gdzie internauci pożyczają sobie kwoty od 2,5 do 25 tys. zł na okres maksymalnie 2 lat.

— Koszty takich pożyczek są niższe niż w w bankach, bo inwestor kasuje maksymalnie 10 proc., a opłata dla platformy wynosi 3 do 5 proc. — twierdzi Konrad Kucharski. Ryzyko niespłacalności, jego zdaniem, jest na poziomie podobnym do bankowego, a ponadto ponieważ jeden inwestor pożycza swoje pieniądze zwykle wielu pożyczkobiorcom, jest dywersyfikowane. Kokos. pl skupia prawie 300 tys. użytkowników, a kwota pożyczonych za jego pośrednictwem pieniędzy wynosi 136 mln zł.

Zatrzymać pracowników

Działalność w obszarach do dzisiaj kojarzonych wyłącznie z bankami sprawiła, że Blue Media z dwuosobowej firmy przerodziło się w firmę średniej wielkości. Konrad Kucharski i Andrzej Antoń zatrudniają ponad 160 osób, a obroty Blue Mediów przekraczają 600 mln zł rocznie. Niedawno kupili biuro nad morzem w Sopocie. Pracownikom oferują wynagrodzenie nieodbiegające od tego, które proponują zagraniczne korporacje, coraz intensywniej kuszące programistów, a ponadto wiele innych benefitów.

— Działa u nas na przykład program, w ramach którego każdy pracownik dojeżdżający do pracy rowerem dostaje 1 zł za kilometr. Dofinansowujemy też inne aktywności sportowe i mamy własną drużynę triathlonową — opowiada Konrad Kucharski. Jego zdaniem, najważniejsze jest jednak stworzenie przyjaznej atmosfery w firmie oraz otwartość na pomysły pracowników.

— Zawsze dążyliśmy do tego, żeby maksymalnie dużo odpowiedzialności cedować jak najniżej. Dzięki temu nasi pracownicy nie czują się jak trybiki w wielkiej maszynie, tylko wiedzą, że mają realny wpływ na to, co robimy — twierdzi Konrad Kucharski. Zapewnia, że rotacja w firmie jest niewielka, a większość kadry pracuje w Blue Mediach od wielu lat. — Zamiast ściągać pracowników z zewnątrz stawiamy na awanse wewnętrzne, ale nowych też poszukujemy — mówi Konrad Kucharski.

Kto pierwszy, ten lepszy

Większa kadra się przyda, bo na ten rok jest zaplanowanych wiele działań. Przede wszystkim wyjście za granicę z obsługą płatności.

— Intensywnie nad tym pracujemy. Do końca roku powinno się udać, choć nie jest to proste, bo każdy rynek ma swoją specyfikę i uwarunkowania prawne. Ponadto rozwiązania, którymi dysponujemy w Polsce, są na dużo wyższym poziomie pod względem technologicznym niż systemy, na których pracują banki za granicą — twierdzi Konrad Kucharski.

Blue Media pracują też m.in. nad szerokim udostępnieniem tzw. hubu płatnościowego, rozwiązania, które ma umożliwić Polakom bezobsługowe regulowanie faktur .

— Po jednorazowej konfiguracji tego systemu zapominamy o rachunkach, które płacą się same, a jednocześnie jesteśmy informowani, co i kiedy zostało opłacone — zapewnia Konrad Kucharski.

W ubiegłym roku firma miała 619 mln zł przychodu, o 4 proc. więcej niż rok wcześniej. W tym roku też spodziewa się kilkuprocentowego wzrostu. Konrad Kucharski przyznaje, że start-upy w branży fintech powstają dzisiaj jak grzyby po deszczu. Większe znaczenie ta rewolucja ma jednak w Europie niż w Polsce.

— Polskie banki wraz ze swoimi partnerami wypracowały i wdrożyły już rozwiązania, o których zachodni klienci bankowości mogą tylko pomarzyć. Dlatego w Polsce spodziewam się raczej stabilnego rozwoju niż gwałtownej rewolucji — twierdzi Konrad Kucharski.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Fintech pozwala zarobić