FIRMA ANDERSEN CONSULTING MUSI ZMIENIĆ NAZWĘ

Agnieszka Ostojska
opublikowano: 2000-09-20 00:00

FIRMA ANDERSEN CONSULTING MUSI ZMIENIĆ NAZWĘ

Po trzyletnim procesie Arthur Andersen World Wide odzyska technologie

DŁUGOTRWAŁE DZIAŁANIA: Według Marty Fity z Arthur Andersen, tworzenie wizerunku firmy konsultingowej trwa latami i oparte jest przede wszystkim na nieskazitelnej opinii fachowców z branży. fot. MP

Andersen Consulting musi zmienić nazwę i zwrócić firmie matce wspólne technologie. Przedstawiciele spółki zapowiadają wielką kampanię promocyjną.

Zgodnie z wyrokiem sądu arbitrażowego w Kolumbii, od 1 stycznia 2001 r. Andersen Consulting ma występować już pod zmienioną nazwą. Według orzeczenia sądowego, firmie nie wolno używać żadnej pochodnej od dotychczasowej nazwy, która mogłaby kojarzyć się z dawną spółką matką. Firma córka ma również wypłacić na rzecz Arthur Andersen World Wide 1 mld USD oraz zwrócić wszelkie stworzone wspólnie technologie.

Nie ma wygranej

— Z rozwodowego procesu Arthur Andersen World Wide i Andersen Consulting nikt nie wyszedł zadowolony. My chcieliśmy zakazu używania nazwy, zwrotu naszego know-how, oraz 13 mld USD odszkodowania. Oni natomiast chcieli zatrzymać logo i wspólne technologie bez zadośćuczynienia za straty. Nikomu się jednak do końca nie udało — tłumaczy Marta Fita z Arthur Andersen Polska.

Przyznaje jednak, że jej firma ma dość duże powody do zadowolenia. Największą korzyścią jest zlikwidowanie bałaganu powstałego na skutek używania pokrewnych nazw przez dwie nie współpracujące ze sobą firmy.

10 lat na nazwę

Dla Andersen Consulting utrata promowanej przez 10 lat nazwy to poważny uszczerbek na wizerunku.

— Jako Andersen Consulting zajmujemy najwyższe miejsca w ratingach. Na wysokie notowania ciężko pracowaliśmy przez lata. Za banderę Arthura Andersena oddawaliśmy 15 proc. zysków. Zgodnie z umową miała płacić firma, która osiągnie większy dochód. W 1999 r. było to 300 mln USD, dlatego postanowiliśmy się odłączyć. Doszliśmy do wniosku, że taniej będzie wypromować nową nazwę firmy niż kontynuować politykę rozdawnictwa — tłumaczy Maciej Markowski, marketing menedżer z Andersen Consulting.

Ma jednak nadzieję, że pozycja jego firmy jest na tyle silna, że po zmianie nazwy jej notowania pozostaną na wysokiej pozycji.

Promocja nowej marki

Andersen Consulting jako marka cieszy się dobrą opinią. W tej branży wylansowanie nazwy równoznacznej z wysoką jakością usług nie tylko kosztuje, ale trwa latami.

— Straciliśmy nazwę, ale nie markę — uważa Maciej Markowski.

Dodaje, że w dzisiejszych czasach przy dużej ilości przejęć i fuzji obserwuje się błyskawiczne wprowadzanie nowych marek na rynek. Wiąże się to z odpowiednio wysokimi nakładami.

— Koszt naszej ostatniej światowej kampanii promocyjnej wyniósł około 100 mln USD. W tym przypadku na pewno suma ta zwielokrotni się. Współpracująca z nami agencja LandLord zaoferowała nam kilka propozycji nazwy i logo. Ostateczne decyzje podejmie centrala w USA — dodaje Maciej Markowski.

W branży konsultingowej o wysokiej jakości usług świadczy jedynie ocena klientów i opinia fachowców. Decyzja o zatrudnieniu jednej z obecnych na rynku firm konsultingowych znacznie częściej jest pochodną środowiskowej opinii na jej temat niż pokłosiem kampanii reklamowej.

Na dobrą opinię klientów liczą właśnie przedstawiciele firmy Andersen Consulting.

— Nasi klienci znają nas dobrze. Wiedzą, że zmiana nazwy i logo firmy to zabieg kosmetyczny. W dalszym ciągu będą pracować ci sami fachowcy. Zmieni się też nieco struktura naszej firmy — tłumaczy Maciej Markowski.