Firma buja w obłokach

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2012-07-11 00:00

Cloud computing: Zamiast kupować, można oprogramowanie i sprzęt wynająć

Piotr Marzec założył niedawno z przyjaciółmi ze studiów wydawnictwo reklamowe. Kilkuosobowa firma projektuje, składa i produkuje (we współpracującej z nią drukarni) papierowe ulotki, foldery i katalogi. Ale specjalizuje się też w tworzeniu, publikowaniu, uaktualnianiu i hostowaniu materiałów elektronicznych — od e-reklam po strony WWW.

Właściciele start-upu byli świadomi, że nie sprostają wymaganiom klientów bez nowoczesnych programów graficznych, na które jednak nie mieli pieniędzy. Zdecydowali, że zamiast brać kredyt na zakup drogich licencji, skorzystają z aplikacji w modelu usługowym, zwanym potocznie chmurą obliczeniową (cloud computing).

— Przeglądaliśmy różne oferty, w końcu postanowiliśmy sprawdzić rozwiązanie Creative Cloud firmy Adobe, które pozwala nam oferować publikacje na tablety i zoptymalizowane pod kątem smartfonów. Po miesiącu próby wykupiliśmy stały dostęp. Abonament na usługi mniej obciąża nasz budżet, a mamy elastyczny dostęp do takich programów jak Lightroom czy Photoshop Touch. Elastyczny, czyli na różnych urządzeniach, również przenośnych, w dowolnym czasie i miejscu — tłumaczy Piotr Marzec.

Więcej niż aplikacje

Jak zapewnia Paweł Molga, który w Adobe odpowiada za kontakty z mediami, jego spółka od lat wspiera „chmurowymi” produktami tzw. branżę kreatywną, a szczególnie ludzi młodych, którzy zaczynają przygodę ze światem grafiki czy designu, ale też z biznesem. Jednym z wielu rozwiązań, które mają minimalizować ich ryzyko związane z inwestycjami, jest wspomniana usługa Creative Cloud Membership, która pojawiła się wraz z premierą Adobe Creative Suite w najnowszej wersji CS6.

— To zestaw narzędzi, które pozwalają nie tylko na stworzenie projektu, publikacji, strony internetowej czy filmu, ale też umożliwiają opublikowanie tych treści bez wielkich nakładów finansowych czy potężnego zaplecza technologicznego. Dlatego kierujemy tę ofertę np. do studentów i właścicieli start-upów — wskazuje Paweł Molga. Ale cloud computing to nie tylko oprogramowanie. Jakub Witrzyk, specjalista od nowych technologii z wfirma.pl, wyróżnia trzy podstawowe rozwiązania chmurowe: software as a service (SaaS), infrastructure as a service (IaaS) i platform as a service (PaaS).

— Oprócz udostępniania aplikacji (SaaS), można także „wynająć” sprzęt, oprogramowanie i serwis, słowem — całą infrastrukturę IT (IaaS). Jest jeszcze PaaS — usługa polega na tym, że dostawca udostępnia danej firmie kompletną sprofilowaną według potrzeb klienta platformę aplikacji. Wybór modelu zależy od indywidualnych potrzeb przedsiębiorstwa — uświadamia Jakub Witrzyk.

Według Andrzeja Kontkiewicza, regionalnego dyrektora przedsprzedaży na Europę Wschodnią w spółce VMware, najprostszą wersją chmury obliczeniowej jest IaaS, czyli infrastruktura jako usługa. Firma, która decyduje się na ten model, nie kupuje sprzętu i nie tworzy własnego centrum przetwarzania i przechowywania danych (data center). Po prostu korzysta z usług zewnętrznego dostawcy oferującego komputery, serwery i połączenia sieciowe.

— Komputery są w tym przypadku wirtualne. Użytkownik ma na biurku jedynie monitor i inne urządzenia peryferyjne. Tworzone przez niego materiały są zapisywane na serwerze operatora. To dostawca usługi dba, aby wykupiona infrastruktura była stale dostępna i funkcjonowała bez zarzutów — klaruje Andrzej Kontkiewicz.

Jeśli do realizacji projektu potrzeba więcej komputerów, wykupuje się tę dodatkową moc obliczeniową jedynie na pewien czas. A zatem płaci się tylko za to, czego faktycznie akurat się potrzebuje. Ale to nie jedyna korzyść związana z modelem IaaS. Gdy nie trzeba zasilać urządzeń i chłodzić serwerowni,rachunki za energię elektryczną są niższe. Kolejna oszczędność dotyczy wynajmowanej powierzchni biurowej — fizyczne urządzenia zajmują wiele miejsca, więc może lepiej zdecydować się na wirtualne.

Jak w grze komputerowej

Chyba jeszcze głębsze wejście w rzeczywistość wirtualną zapewnia model PaaS, czyli platforma jako usługa. Przykładem jest Avaya Live, z którego korzysta m.in. Lenovo. Dzięki tej technologii wykonano sklep internetowy. Klient widzi półki z laptopami, może do nich „podejść". Po chwili dołącza do niego sprzedawca (przypomina konsultanta z tzw. realu), aby służyć pomocą i radą.

— To elektroniczne środowisko jest podobne do tego, które konsumenci znają np. z gry „The Sims”. Pomysły służące dotąd głównie rozrywce, doskonale sprawdzają się także na rynku przedsiębiorstw — uważa Paweł Korzec, dyrektor działu wsparcia sprzedaży w spółce Avaya.

Platformy w rodzaju Avaya Live znajdują zastosowanie nie tylko w sprzedaży zaawansowanych urządzeń IT, ale także ubezpieczeń i produktów finansowych. Za ich pośrednictwem klient może porozmawiać z przedstawicielem firmy, wziąć udział w prezentacji, skorzystać z narzędzi, które daje unified communication — wideo— i telekonferencji lub czatu.

— Przez chmurę obliczeniową rozumiemy najróżniejsze sposoby dostępu do sprzętu i oprogramowania. Wybór modelu zależy od indywidualnych potrzeb przedsiębiorstwa — sumuje Jakub Witrzyk.

Możesz zainteresować się również: