Firmowe auta jeżdżą po pracy
Ze służbowych samochodów korzysta się w wakacje
PRYWATNIE: Wykorzystanie samochodu służbowego do prywatnych celów, np. wyjazdu na urlop, wymaga uzyskania zgody zwierzchnika — mówi Robert Niczewski z PTC. fot. G. Kawecki
Użytkownicy samochodów służbowych najczęściej nie mogą korzystać z tych aut według własnego upodobania. Jednak sposobów określenia co, komu i kiedy wolno z samochodem służbowym jest tyle, ile firm.
Polska Telefonia Cyfrowa (operator ERA GSM) wymaga, aby pracownik udający się w wakacyjną podróż służbowym samochodem uzyskał na to zgodę od dyrektora oddziału.
— Jeśli taką zgodę dostanie, sam będzie musiał pokryć koszty paliwa. Problem pojawia się, gdy pracownik chce pojechać służbowym autem za granicę. Bez pisemnej zgody na opuszczenie kraju, poświadczonej przez prawnika, taki samochód zostanie zatrzymany na granicy — tłumaczy Robert Niczewski z PTC.
Inną opcję prezentuje Marek Januszewski, kierownik działu transportu w PTK Centertel.
— Wiele osób z naszej firmy jeździ samochodami służbowymi za granicę. Nigdy nie spotkaliśmy się z problemami. Oczywiście słyszałem o wymogu posiadania przez użytkownika pojazdu specjalnego zezwolenia. Wystawiamy taki dokument, ale raczej dla formalności — zaznacza.
Według procedury
W Centertelu sposób użytkowania pojazdów służbowych regulowany jest przez procedurę. Zdaniem Marka Januszewskiego, jest ona taka sama dla wszystkich pracowników.
W stosunku do pracownika, który będzie używał samochodu firmowego niezgodnie z jego przeznaczeniem i w dodatku bez niezbędnych zezwoleń, mogą zostać wyciągnięte surowe konsekwencje służbowe.
— Jeśli podczas takiego samowolnego wypadu powstałaby jakaś szkoda, pracownik może zostać obciążony kosztami — mówi Marek Januszewski.
Centrostal stosuje inną metodę. Samochód służbowy przeznaczony jest do jazdy z pracy do domu i odwrotnie, oraz do załatwiania wszelkich czynności związanych z realizacją zadań służbowych.
— Jednak nie jest powiedziane, że po pracy nie można tym autem pojechać, np. na działkę. Zezwolenia nie wymagają tzw. przejazdy lokalne (do 150 km w obydwie strony), ale pracownik powinien sam pokryć koszty paliwa. Zgody wymaga podróż dłuższa od 150 km. Są sytuacje, których nie tolerujemy, np. prowadzenia auta służbowego przez osobę trzecią. Niestosowanie się do reguł panujących w firmie może doprowadzić do utraty prawa do służbowego samochodu — informuje Zbigniew Canowiecki, prezes Centrostalu.
Liberalne zasady
Pracodawcy, właściciele flot, nie mają z reguły nic przeciwko temu, żeby pracownik — od czasu do czasu — wykorzystał służbowy samochód do prywatnych celów. Oczywiście w obrębie miasta.
— Wszystko zależy od częstotliwości i rozmiaru takich zachowań. W skrajnych przypadkach pracownik zostanie obciążony częścią kosztów eksploatacyjnych samochodu — mówi Marek Januszewski.
Najbardziej liberalne zasady panują w Johnson & Johnson.
— Do niedawna nie mieliśmy żadnych regulaminów dotyczących sposobu używania aut służbowych. Od niedawna potrącamy naszym pracownikom po 60 zł z miesięcznego wynagrodzenia. Dzięki temu mogą oni bez ograniczeń używać samochodów do celów prywatnych, także podczas urlopowych wyjazdów, z tym że wtedy sami płacą za paliwo — mówi Tomasz Bąk, koordynator floty w firmie Johnson & Johnson.
Marcin Bołtryk