Firmy chętnie wynajmują awionetki
Po tragicznych wypadkach w Nowym Jorku i Waszyngtonie o 50 proc. wzrosło w USA zainteresowanie tzw. lotami executive flies. Wielkie korporacje chętniej wynajmują dla swoich VIP- -ów prywatne awionetki niż wykupują miejsce w regularnych połączeniach dużych linii lotniczych.
— Na pewno jest to bezpieczniejsze. W małym samolocie łatwiej skontrolować pasażerów i ich bagaże. Mniejsze jest prawdopodobieństwo, że na pokładzie znajdzie się terrorysta — wyjaśnia Zbigniew Niemczycki, prezydent linii lotniczych White Eagle Aviations.
Przyznaje, że również w Polsce widać ożywienie w lotach prywatnych. Jednak ze względu na wysokie koszty dalej dla wielu pozostaną one niedostępne. Wynajęcie prywatnej awionetki kosztuje od 3 do 5 tys. DEM (6-10 tys. zł) za godzinę.
Również Oskar Maliszewski z GB AeroCharter, firmy specjalizującej się w prywatnych przewozach lotniczych, potwierdza wzrostową tendencję.
— Nasze linie nie odczuły kryzysu. Wręcz przeciwnie. Nasi stali klienci nie zrezygnowali ze współpracy z nami, a pojawiła się grupa nowych — przyznaje Oskar Maliszewski.
Ma nadzieję, że zainteresowanie lotami mniejszymi samolotami utrzyma się.
Linie lotnicze organizujące prywatne loty zdają sobie sprawę, że sytuacja w lotnictwie pasażerskim wkrótce się unormuje.
— Nie będzie rewolucji i nie powrócimy do innego rodzaju transportu, np. kolejowego. Nikt nie wyobraża sobie nawet przewozów bez dużych samolotów — twierdzi Zbigniew Niemczycki.
Tę opinię potwierdza Leszek Chorzewski z LOT-u. Przyznaje jednak, że dla linii lotniczych najbliższe miesiące będą wielką próbą.
— Byłoby łatwiej, gdyby był już marzec i wakacyjny sezon lotniczy w perspektywie. Jednak mamy dopiero październik, a przed nami zima, która nie sprzyja lotnictwu — dodaje Leszek Chorzewski.
