Wśród polskich przedsiębiorców są tacy, co już konsumują pożytki płynące z integracji, i tacy, dla których największe korzyści dopiero nadejdą.
Przedsiębiorcy, dla których przystąpienie Polski do Unii okazało się źródłem problemów, niechętnie o tym mówią. Ale nawet ci, którzy na akcesji skorzystali, przyznają, że UE zmusza ich do wytężonej pracy.
Arpol dostał dotacje
Według Rafała Predenkiewicza, prezesa firmy Arpol Motor Company, akcesja Polski do UE z jednej — strony przyniosła nowe wyzwania, którym należy sprostać, z drugiej dała szanse, które winno się wykorzystać.
Przyznaje, że przed pracownikami branży motoryzacyjnej otworzyły się nowe możliwości wyboru miejsca pracy. Są one efektem pojawienia się nowych graczy na rynkach lokalnych.
— W Toruniu aż cztery firmy ogólnopolskie zajmujące się dystrybucją części samochodowych otworzyły filie. Wymusza to na pracodawcy większą troskę o pracowników, a przede wszystkim o podnoszenie ich kwalifikacji, aby sprostać nowym zadaniom. Wiąże się to oczywiście z dodatkowymi kosztami dla firmy, ale z drugiej strony — motywuje do profesjonalizmu obsługi klienta, co staje się ważnym elementem tworzenia przewagi konkurencyjnej — przyznaje Rafał Predenkiewicz.
W przypadku Arpol Motor Company obawy przed wzrostem konkurencji działały motywująco.
— Odpowiedzią naszej firmy na zwiększoną konkurencję było otwarcie nowej filii hurtowni motoryzacyjnej w Bydgoszczy — największej z wszystkich, jakie mamy — mówi szef Arpolu.
Szansą, jaka pojawiła się po wejściu Polski do Unii, jest możliwość wykorzystania unijnych dotacji na inwestycje zwiększające konkurencyjność firmy.
— W naszym przypadku: na pięć złożonych wniosków trzy rozpatrzono pozytywnie. Pozyskane w ten sposób środki zostaną zainwestowane między innymi w stworzenie działu obsługującego samochody ciężarowe, rozbudowę systemu informatycznego i stworzenie nowej filii — wylicza Rafał Predenkiewicz.
Celt-Glas czeka na popyt
Aleksander Muś, szef spółki Celt-Glas, przyznaje, że bezpośrednio po wejściu Polski do UE w jego firmie niewiele się zmieniło. Sprzedaż nie wzrosła skokowo, produkowane przez nią szkło sprzedawano na zachodzie Europy już wcześniej.
— Widoczne i odczuwalne są natomiast ułatwienia w dostarczaniu towarów na rynki UE. Mam na myśli tzw. dostawy wewnątrz- unijne towarów, dzięki którym realizujemy naszą sprzedaż do krajów UE — mówi Aleksander Muś.
Prognozuje jednak, że w najbliższych latach znacząco wzrośnie sprzedaż tzw. szkła obiektowego, a także innych produktów Celt-Glasu. Oczekiwany przyrost popytu uzasadnia on dużą liczbą inwestycji lokowanych w Polsce.
— Inwestorami są na ogół firmy z UE, które czekały na wejście Polski do Wspólnoty. Symptomy ożywienia w tej dziedzinie obserwujemy już od końca 2004 r. I właśnie na tej podstawie w grudniu 2004 podjęliśmy decyzję o nowych inwestycjach. Będą to maszyny i urządzenia do produkcji szkła hartowanego i emaliowanego, stosowanego przy realizacji nowych obiektów — mówi szef Celt-Glasu.
Według niego, najkorzystniejsze dla firmy skutki integracji Polski z UE są dopiero przed nią.