Firmy nie dbają o ochronę danych

Mariusz Zielke
opublikowano: 2000-02-07 00:00

Firmy nie dbają o ochronę danych

Y2K poprawił koniunkturę na zabezpieczanie zasobów informacyjnych

PROBLEM ŚWIADOMOŚCI: Kierowana przez Macieja Grzelaka firma StoreIT chce uświadamiać polskim przedsiębiorstwom wagę problemu zabezpieczania danych. fot. Borys Skrzyński

Poza bankowością, telekomunikacją i ubezpieczeniami, polskie firmy ignorują problem zabezpieczenia danych przed zniszczeniem. Na domiar złego ani dystrybutorzy, ani integratorzy nie starają się przekonać klientów o wadze problemu.

Zdaniem specjalistów, w Polsce rynek na rozwiązania do ochrony danych dopiero się rodzi. Mimo coraz większych nakładów na informatykę, większość firm nie przywiązuje wagi do kwestii bezpieczeństwa zasobów informacyjnych. Najlepiej przed utratą danych zabezpieczone są systemy w bankach, firmach telekomunikacyjnych i ubezpieczeniowych, choć w niektórych przypadkach i tu pozostaje jeszcze wiele do zrobienia. Inne sektory gospodarki często ignorują tego rodzaju zagrożenia.

— Zdarza się, że firmy wdrażające u siebie zaawansowane systemy informatyczne lekceważą problem ochrony danych. Dopiero w kolejnych etapach informatyzacji poważnie myśli się o skutecznych zabezpieczeniach — zauważa Grzegorz Reszka z firmy Computer Communication Systems.

Po macoszemu

— Polskie firmy będą tak samo zależne od dostępu i bezpieczeństwa danych, jak zachodnie. Na razie jest to rynek bardzo zaniedbany — uważa Maciej Grzelak, prezes nowo powstałej spółki StoreIT, zajmującej się konsultingiem i wdrażaniem zaawansowanych systemów ochrony danych.

Zdaniem Grzegorza Ramotowskiego z STGroup, rozwiązania tego typu są traktowane po macoszemu zarówno przez klientów końcowych, jak i dystrybutorów i integratorów systemów.

Najmniej w ochronę danych inwestują niewielkie firmy.

— Nikt nie przywiązuje wagi do systemów zabezpieczeń. Większość przedsiębiorców wychodzi z założenia, że jeżeli coś ma się przytrafić, to stanie się to udziałem konkurencji — ubolewa Grzegorz Ramotowski.

Tymczasem systemy zabezpieczeń w przypadku mniejszych instalacji nie muszą wiązać się z dużymi kosztami. Informatycy przyjmują, że na prostsze rozwiązania firma musi przeznaczyć jedynie 10 proc. wartości sprzętu. Duże centralne systemy mogą jednak kosztować nawet do 1 mln USD (4,2 mln zł).

Y2K pomógł

Trudno jest ocenić wielkość tego rynku w Polsce. Polcom, dystrybutor sprzętu i oprogramowania do backupu i archiwizacji, szacuje, że rocznie sprzedaje się u nas aplikacje o wartości około 4 mln USD (16,8 mln zł). Ilościowo największy udział mają przy tym proste rozwiązania.

Koniunkturę na systemy do ochrony danych nakręciło nieco zamieszanie związane z problemem roku 2000 (tzw. Y2K). Dystrybutorzy sprzętu i oprogramowania do archiwizacji odnotowali w 1999 roku znaczny wzrost zainteresowania tego typu narzędziami.

— Problem roku 2000 przełamał pewne bariery w upowszechnianiu systemów zabezpieczeń. Niektóre firmy zrozumiały, że bezpieczeństwo danych jest strategicznym elementem ich funkcjonowania. Rynek takich rozwiązań ma na Zachodzie dynamikę rzędu 10-20 proc. U nas sprzedaż zabezpieczeń osiągnęła w 1999 r. wartość dwukrotnie większą w porównaniu z poprzednim rokiem — oświadcza Marcin Kabaj z firmy Polcom.