Firmy nie lubią płacić za muzykę

opublikowano: 18-04-2012, 00:00

Rosną wpływy z publicznego odtwarzania muzyki. Jednak połowa firm wciąż unika opłat

Związek Producentów Audio Video (ZPAV) wyliczył, że w ubiegłym roku przedsiębiorcy zapłacili 107,5 mln zł netto za odtwarzanie muzyki w lokalach gastronomicznych, usługowo-handlowych i innych miejscach prowadzenia działalności komercyjnej. To o 4,2 mln zł więcej niż w 2010 r. Dla porównania — legalny rynek płytowy według wstępnych szacunków w 2011 r. sięgnął 250 mln zł.

— Muzyka przynosi dochód nieporównywalnie większy niż opłaty na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ). Właściciele większości firm są tego świadomi. Nie powinno zatem dziwić, że domagamy się udziału w zyskach, jakie przynosi muzyka — mówi Bogusław Pluta, dyrektor Związku Producentów Audio Video.

Wersja za darmo

Znaczna część przedsiębiorców, mimo że docenia siłę marketingową muzyki, nie uważa, by należało za nią płacić. Czy słusznie? ZPAV na poparcie swoich racji przytacza analizy rynkowe prowadzone przez TNS OBOP, które pokazują wprost: konsumenci są podatni na wpływ muzyki. Jak się okazuje, aż 9 proc. klientów jest gotowa zrezygnować z robienia zakupów w sklepie spożywczym, jeśli na stałe zostanie w nim wyłączona muzyka. W przypadku salonów urody, zakładów fryzjerskich i kosmetycznych taką decyzję mogłoby podjąć ok. 7,5 proc. klientów.Przeliczając na pieniądze, mogłoby to oznaczać miesięczny spadek przychodów średnio o 3,7 tys. zł. A restauracja, w której panuje cisza? Statystyki wskazują, że restauratorzy, którzy odważyliby się zrezygnować z muzyki, mogliby stracić aż 37 proc. klientów. Dlatego odtwarza ją niemal każdy lokal gastronomiczny, z czego 85 proc. przez większość czasu.

— Firmy chętnie sięgają po muzykę i doceniają ją jako środek przyciągający klientów i napędzający sprzedaż — podsumowuje Bogusław Pluta. Dodaje, że nawet chwilowe zainteresowanie tzw. free music, czyli ofertą muzyki z opłatami wliczonymi w cenę nośnika, jaka pojawiała się w wielu hipermarketach, nie wpłynęło znacząco na spadek odtworzeń notowany przez OZZ.

Pomimo konsekwencji

Czy jednak takie argumenty przekonują przedsiębiorców do płacenia za odtwarzanie muzyki? Bogusław Pluta szacuje, że opłat nie uiszcza blisko połowa firm, a przynajmniej do czasu pojawienia się kontroli OZZ. Przedsiębiorców nie odstraszają nawet sankcje prawne. W myśl art. 116 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych odtwarzanie utworów bez zezwolenia grozi karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności — w sytuacji gdy działalność ta staje się źródłem stałego dochodu, nawet do 5 lat. Niestety podpisanie umowy z jedną z OZZ nie musi wcale oznaczać zamknięcia puli kosztów. Nad utworem pracuje zwykle wiele osób: autorzy muzyki, tekstu, wykonawcy, których zrzesza kilka odrębnych organizacji (ZAiKS, STOART, SAWP lub ZPAV). Praktyka pokazuje, że przedstawiciel każdej z nich może wręczyć przedsiębiorcy odrębny rachunek. A stawki nie należą do najmniejszych, choć różnicują je m.in. wielkość lokalu, charakter działalności, lokalizacja. Dodatkowo wciąż przedłużają się prace nad nowymi tabelami opłat OZZ. Kiedy będą znane ostateczne cenniki — nie wiadomo.

82% Tylu właścicieli lokali gastronomicznych uważa, że muzyka zachęca klientów do odwiedzenia ich lokalu. Podobnego zdania jest 72 proc. właścicieli obiektów rekreacyjnych i 52 proc. firm usługowych. Badania prowadził TNS OBOP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu