Firmy nie przesadzają z elastycznością

Bartek Godusławski
opublikowano: 03-02-2015, 00:00

Niewiele przedsiębiorstw skorzystało z możliwości regulowania czasu pracy, jakie od półtora roku daje im kodeks. Chętnych będzie jednak przybywać

Z danych Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) wynika, że do 15 stycznia elastyczny czas pracy wprowadziło jedynie 1319 pracodawców. Firmy mogą korzystać z tego rozwiązania od sierpnia 2013 r., kiedy w Kodeksie pracy znalazły się zapisy umożliwiające wydłużenie okresu rozliczeniowego (z 4 do 12 miesięcy) i wprowadzenie ruchomego czasu pracy. Dane PIP zaskakują przede wszystkim… pracodawców.

Producenci AGD, którzy borykają się z sezonowością, już docenilielastyczny czas pracy. Zdaniem ekspertów, inne branże też nauczą się czerpać z niegokorzyści.
Wyświetl galerię [1/2]

CIĘCIE BEZ CIĘĆ:

Producenci AGD, którzy borykają się z sezonowością, już docenilielastyczny czas pracy. Zdaniem ekspertów, inne branże też nauczą się czerpać z niegokorzyści. Grzegorz Kawecki

— Spodziewaliśmy się, że przedsiębiorstwa chętniej będą korzystały z tego instrumentu. To bardzo dobre rozwiązanie, które ogranicza m.in. ryzyko zwolnień — komentuje Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan.

Związkowa bariera

Resort pracy zwraca uwagę, że niewielki odsetek wprowadzających elastyczny czas pracy nie musi być równoznaczny z niewielkim zainteresowaniem. Nie wszyscy pracodawcy mogą jednak skorzystać z dobrodziejstw kodeksu.

— Nie znamy liczby firm, które chciały go wprowadzić, a nie mogły porozumieć się ze związkami zawodowymi — zwraca uwagę Jacek Męcina, wiceminister pracy.

Zgodnie z ustawą, na uelastycznienie czasu pracy muszą wyrazić zgodę działające w firmie związki zawodowe albo przedstawiciele pracowników. Gdy rząd, mimo presji związkowców, zdecydował się wprowadzić nowe instrumenty do Kodeksu pracy, ich przedstawicielezrezygnowali z prac w Komisji Trójstronnej.

Twierdzili wówczas, że przedsiębiorstwa będą masowo nadużywały tego rozwiązania. Liczby mówią co innego, ale związkowcom zapisy kodeksu nadal są nie w smak.

— Nasze główne zastrzeżenia się nie zmieniają. Te rozwiązania to tak naprawdę likwidacja nadgodzin, co uderza w pracowników i napełnia kieszenie pracodawców — mówi Bogdan Grzybowski z Ogólnopolskiego Forum Związków Zawodowych. Jeremi Mordasewicz uważa, że zarzuty związków zawodowych od początku były chybione.

— Na pewno nie sprawdziły się obawy, że nowe rozwiązania będą nadużywane czy masowo wprowadzane. Sądzę jednak, że powoli firmy będą się do nich przekonywały, podobnie jak pracownicy — mówi ekspert Lewiatana.

Tego samego zdania jest resort pracy, który wraz z przyspieszeniem tempa wzrostu PKB spodziewa się większej liczby firm sięgających po ten instrument.

— Elastyczny czas pracy sprawdza się, gdy firma ma problemy ze spadkiem aktywności albo przeciwnie — gdy natężenie prac jest bardzo wysokie i wymusza nadgodziny. Zainteresowanie przedsiębiorstw będzie rosło, gdy gospodarka będzie się rozpędzała — uważa Jacek Męcina. Ze statystyk PIP wynika, że możliwością uelastyczniania czasu zainteresowane były głównie większe przedsiębiorstwa.

— Mniejsze firmy mogą łatwiej zatrudniać pracowników na zlecenie, w ten sposób dostosowując się do bieżącej koniunktury — mówi Jeremi Mordasewicz.

Co by było, gdyby

Kolejny argument związkowców to brak pozytywnego wpływu na rynek pracy.

— Bezrobocie jest nadal wysokie. Elastyczny czas pracy nie przyczynił się do powstawania nowych miejsc pracy — mówi Bogdan Grzybowski. Zdaniem wiceministra pracy, gdyby nie nowe rozwiązania, bezrobotnych byłoby więcej. — Grając okresami zatrudnienia, firma może płacić mniej, gdy ma mniej zamówień, i więcej, gdy obroty rosną — podkreśla Jacek Męcina. Ponadto pracodawcy w okresie dekoniunktury nie muszą ponosić kosztów zwolnień, a potem — rekrutacji pracowników.

— To zniechęca do zwolnień — uważa wiceminister. © Ⓟ

OKIEM PRACODAWCY

Sposób na konkurencyjność

WOJCIECH KONECKI

dyrektor generalny CECED, Związku Pracodawców AGD

Wpisanie do Kodeksu pracy takiego instrumentu było postulatem naszej branży. Produkcja urządzeń AGD to działalność bardzo sezonowa, w ciągu roku nasza produkcja potrafi wzrosnąć o 50 proc., a następnie spaść w ciągu 3 miesięcy o 30 proc. Elastyczny czas pracy pozwala nam wygładzać efekty sezonowości. 85 proc. naszej produkcji kierowane jest na eksport. Polskie oddziały firmy muszą więc uwzględniać koniunkturę na innych rynkach i zdobywać przewagę konkurencyjną w ramach swoich koncernów. Możliwości intensywnej redukcji kosztów się kończą, więc trzeba szukać nowych rozwiązań. Siła robocza w Polsce, w porównaniu z takimi krajami jak Rumunia czy Bułgaria, nie jest najtańsza, więc elastyczny czas pracy umożliwia nam poprawę konkurencyjności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu