Firmy powinny ostro ruszyć z kopyta

MK
opublikowano: 17-04-2009, 00:00

Aby sprawnie przerzucić się na euro, przedsiębiorcy już teraz powinni zakasać rękawy — radzi firma konsultingowa Deloitte.

Aby sprawnie przerzucić się na euro, przedsiębiorcy już teraz powinni zakasać rękawy — radzi firma konsultingowa Deloitte.

Według oficjalnego rządowego harmonogramu, 1 stycznia 2012 r. polskie firmy rozstaną się ze złotym i zaczną rozliczać się w euro. Eksperci z Deloitte ostrzegają, że wbrew pozorom czasu zostało niewiele. Przedsiębiorstwa, które chcą dobrze dostosować swoją działalność do nowej waluty, powinny zacząć przygotowania już w pierwszym kwartale bieżącego roku. A jeśli tego dotąd nie zrobiły, najwyższa pora nadrobić kilkumiesięczne zaległości.

Strategia transformacji

Emilian Półrolnik, menedżer z Deloitte, nie ma wątpliwości, że w dużych przedsiębiorstwach jest do zrobienia sporo. Przekonuje, że warto nie zostawiać tego na ostatnią chwilę i rozpisać harmonogram wprowadzania euro na trzy lata. Według doradcy, proces przygotowawczy najlepiej podzielić na trzy etapy. Pierwszy należy zakończyć już w połowie tego roku.

— Musimy zdefiniować wpływ funkcjonowania wspólnej waluty na nasze koszty — które z nich wzrosną, które zmaleją. Należy też rozważyć zasadność wprowadzenia zmian organizacyjnych. W ten sposób wyłoni się strategia transformacji, której najlepiej nadać postać pisemną — tłumaczy Emilian Półrolnik.

Zgodnie z zalecanym przez Deloitte harmonogramem, na kolejny etap mamy dwa lata — do połowy 2011 r. Ten czas należy poświęcić na ustalenie strategii cenowej, ale przede wszystkim na dostosowanie systemów informatycznych do unijnej waluty. To będzie duże wyzwanie dla większości firm, a szczególnie tych mniejszych, posługujących się rodzimymi systemami.

— W 2011 r. zmian w systemach będą musiały dokonać wszystkie polskie przedsiębiorstwa. Zapotrzebowanie na usługi dostawców tych systemów będzie ogromne, dlatego warto jak najszybciej się do nich zgłosić — mówi Jakub Bojanowski, partner z Deloitte.

Czas na szkolenia

Ostatnie półrocze przed wprowadzeniem euro to przede wszystkim czas na zdobycie bilonu i banknotów euro do obsługi kasowej, wdrożenie strategii cenowych, testy systemów IT i szkolenia dla pracowników.

Zdaniem trenera i konsultanta Marka Matkowskiego, ze znalezieniem osób mogących przeprowadzić tego typu zajęcia nie powinno być problemu. Jak podkreśla, instruktorzy ci powinni przede wszystkim umieć przekonać uczestników szkoleń, że zdobyta wiedza na coś im się przyda.

— To nie mogą być wykłady, ale raczej żywe zajęcia z mnóstwem przykładów pokazujących korzyści, jakie wynikają dla firm z przyjęcia wspólnej waluty — przekonuje Marek Matkowski.

Powiedzieli o euro

Bycie członkiem rodziny euro oznacza, że gwałtownie kurczy się przestrzeń dla eksperymentów w dziedzinie gospodarki. I dlatego ci, którzy są w sferze euro, mogą sobie pozwolić na więcej od tych, których tam nie ma.

Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu

Z przyjęciem euro jest jak z jazdą na rowerze. Może być przyjemnie, ale jeśli nie umie się jeździć, to skutkiem jest bolesny kontakt z asfaltem. Obecny kryzys gospodarczy rozlał się jak plama oleju — tym łatwiej o kraksę.

Łukasz Wójcik, publicysta ekonomiczny

Silna i stabilna unijna waluta mogłaby pomóc w przetrwaniu światowego kryzysu przy niskich kosztach finansowania potrzeb pożyczkowych kraju.

Ludwik Kotecki, wiceminister finansów i pełnomocnik rządu ds. przyjęcia euro

LICZBA DNIA

261 tys. zł

Tyle zapłaci przeciętna firma przemysłowo-handlowa o rocznych przychodach wysokości 87 mln zł za wprowadzenie euro, według szacunków Deloitte

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu